Raczej nie trzeba ich nikomu przedstawiać. Twórcy niewielkiej niszy w hardcore punku zwanej horror punkiem, powstałej po zmiksowaniu go z elementami rockabilly, psychobilly, bubblegum popu i ogromnej dawki starych horrorów. W pewnym sensie Misfits podobnie jak Ramones byli oryginalni i retro w tym samym czasie. W tym momencie karierę grupy można podzielić na trzy etapy: Glenna Danziga, Michale'a Gravesa i Jerry'ego Only / Deza Cadeny. Pierwsze dwa lubię jednakowo. Nie przeszkadza mi Graves, jego wokal pasuje mi nawet bardziej od Danziga. Z nim w składzie zespół zbliżył się niebezpiecznie do heavy metalu, a ich najpopularniejszy kawałek "Helena" to zrzyna z "(Welcome Home) Sanitarium" i "Clean My Wounds" CoC z tekstem niewątpliwie zainspirowanym "King of Rotten" wspomnianego CoC, co zaskakujące muzyka broni się sama wysoką jakością. Także nie dla mnie są wojenki które Misfits jest true grim and frostbitten.
Fajnie, że Danzing wrócił bo to co Jerry próbował robić na wokalu ni jak nie szło. Jednak z Michalem to było to i jak dla mnie właśnie z nim na wokalu The Misfits byli najlepsi. Famous Monsters - mój ulubiony album. No i oczywiście radość, że von Frankenstein znów za wiosłem
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
5 lat temu, trasa danziga... w połowie szoł na scenę wpierdala się cyborg Doyle i zaczyna się koncert Misfits.... Był ze mną lekko starszy kumpel, wychowany na punku i iron maiden, świadek narodzin i wyznawca blakk metalu. Nawrócił się na misfits no bo jak można inaczej..?
Materiały z Danzig na wokalu bardzo, reszta do zaorania.
yog7 lat temu
Tormentor
Posty: 18225
Rejestracja:9 lat temu
yog
Misfits to jedna z najdoskonalszych rzeczy, jakie się przytrafiły w punk rocku, a nie było ich tak mało.
@Pan Efilnikufesin nie ma racji, Famous Monsters co najmniej tak dobre, jak nagrania z Danzigiem. Te chórki zabójcze, 1/3 płyty to największe hity zespołu (te wszystkie Saturday Nighty, Forbidden Zony czy Descending Angele). Ultra kurwa wypas płyta!
Byłem kiedyś w Proximie na koncercie Gravesa z Markym Ramone, gdzie grali przeboje tak Misfits, jak i Ramones - zabawa była doskonała, choć brzmienie marne ma ten klub
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Michale Graves na styczniowych koncertach w Polsce. Będzie dobry początek roku
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
yog7 lat temu
Tormentor
Posty: 18225
Rejestracja:9 lat temu
yog
Widziałem go z Markym Ramone i jak to w warszawskiej Proximie, nagłośnienie tragedia, ale koncert zajebisty. No tylko tam to jednak szlagiery tak Misfits, jak i Ramones szły. Nie wiem, jak się prezentuje solowo, ale pewnie sobie z nim ŁOOOO-OOOOOŁ pośpiewać to nie jest nic nieprzyjemnego.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog7 lat temu
Tormentor
Posty: 18225
Rejestracja:9 lat temu
yog
Dzisiejszy warszawski koncert Gravesa w Hydrozagadce się wyprzedał, więc chyba fanów Misfits nie ubywa, skoro łooo-oooo-ooou przychodzi pośpiewać z samym Michalem tyle osób
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Koncert w Warszawie rewelacja. Graves miał świetny kontakt z publiką. Na koniec imprezy na merchu z każdym chętnym przybijał piątkę i pozował do zdjęć. Głos w znakomitej formie.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease