To ja również przygaszę nieco słomiany zapał @Wędrowycza. O ile uprzednie EP-ki Mare bardzo mnie się podobają i mimo upływającego czasu wciąż uważam je za fantastyczne, tak długo wyczekiwany pełniak, po trzech odsłuchach, nie spełnił mych oczekiwań i wręcz czuje się nim nieco zawiedziony. I owszem Ebony Tower jest bardzo dobrą płytą, wieloma nawiązaniami nawołującą do OS norweskiego grania BM-u i wspominanego tu wielokrotnie DMDS, lecz nie jest to bynajmniej, co wyżej potwierdzono, kopia 1:1 stylu Mayhem — są pewne podobieństwa, lecz przedstawione inaczej. Szkoda, że bardziej nie poszli po tej linii, by postarać się, zbliżyć do dawnego kultu i klimatu DMDS — przez co czuję pewien niedosyt. Kilka lat temu Kanadyjczycy z Hostium podołali zadaniu i na swym debiucie przedstawili klimacior niczym żywcem wydarty z dawnych lat. Ebony Tower gubi gdzieś też cześć złowrogiej atmosfery, wyzierającej z EP-ek, w której to bardziej odnajdywałem naturalny flow Mayhem, niż w obecnej formy, gdzie pojawiło się znacznie więcej miejsca na nowoczesności, których źródeł zamiast pośród norweskich fiordów, należałoby szukać we Francji i rewolucyjnym podejściu do BM-u zespołów pokroju DSO.
No i zaczyna się powolutku dochodzenie do takiego jak np mój punktu widzenia. Niebawem odkryjecie, że na fali zajarania się zespołem i Terratur Possessions umknęła gdzieś ta szczerość grania, te właśnie jęki nad zakrwawionymi grymuarami i mgiełki na cmentarzu.
PS. Jaki jest sens hołdować czemuś, co może być synonimem słowa złowrogi, nie będąc w tym hołdzie złowrogim?
Panzer Division Nightwish
yog7 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Bo jest w tej płycie coś bardzo fascynującego, mianowicie, że riffy brzmią, jakby to była na prawdę płyta nagrana przez zespół, który poprzednio wydał De Mysteriis Tylko mają w sobie tremolowanko na większej szybkości, tak po islandzku i troszeczkę francuskich dysonansów. Ale właśnie ostatecznie to przyznam, że po jakimś czasie troszkę tu brakuje najważniejszego bodaj składnika blacku - szczerego opętania. Słuchając wymienione przez Pioniera Hostium masz wrażenie, że kolesie są popierdoleni, z nowym Mare byś się nie obawiał zostawić dziecka na noc.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Przesłuchałem w skupieniu "Ebony Tower" i wnioski są takie:
Po pierwsze porównanie z "De Mysteriis..." jak zwykle na wyrost i choć momentami coś się przewija znajomego, to podsumowałbym to tak - "DMDS" to agresja i szaleństwo, zaś "Ebony Tower" to trans, rytuały i grymuary. Na debiucie Mare mamy ogółem znacznie więcej klimatowania, a poza tym konstrukcja riffów znacznie inna. Co jak co, ale Euronygus miał sposób komponowania taki, że moim skromnym zdaniem nie udało się praktycznie nikomu tego skopiować. Mówię praktycznie, bo kiedyś był taki angielski zespół black metalowy co to faktycznie brzmiał najbliżej Mayhem z tegoż okresu, ale jakoś mam go na końcu języka i przypomnieć sobie nazwy jakoś nie mogę.
Po drugie różne skojarzenia tu macie względem "Ebony Towers", a ja tu słyszę dwie kapele wyraźnie, choć nie wiem w jakim stopniu faktycznie inspirowały one Mare. Mam na myśli Ondskapt i Svartidaudi. Pełniak Mare to dla mnie wypadkowa szwedzkiej i islandzkiej uduchowionej sceny black metalowej gdzie prym wiodą właśnie wymienione przeze mnie zespoły.
Po trzecie na plus jak dla mnie wokalizy, którym co nieco brakuje zróżnicowania jak na mój gust, ale pasują moim zdaniem do muzyki jak ulał.
Podsumowując u mnie będzie to faktycznie czołówka tegorocznych black metalowych wydawnictw, ale mimo wszystko do poziomu "DMDS" daleko.
O właśnie, dziekóweczka za przypomnienie Widzę, że to już 16 lat od debiutu Frost minęło...zdecydowanie muszę sobie odświeżyć, bo kiedyś mocno trafiało w moje gusta.
pit pisze: 7 lat temu
Kopie Darkthrone można nagrywać hurtowo, ale kiedy raz na kilka lat pojawi się kapela która potrafi rozgryźć Mayhem, nagle jest to problem.
Dokładnie i to chyba najlepiej pokazuje jak wielki jest to zespół.
Co do "Ebony Tower" to nawet całkiem dobra płyta im wyszła, ale mam chyba coś z uszami, bo ja tutaj Mayhem nie słyszę...
Też tu de mysteriis dom bananas nie słyszę. Czysty zaśpiew, to jednak zbyt mało. I po dwóch przesłuchaniach faja mi trochę opadła, bo jednak... skoro już przywołano Islandię, to islandia tworzy lepszy klimat. Agresywności też w tym za grosz, ale to akurat dla mnie mie problem, ponieważ nie o agresywność tu chodzi. To jest bardzo dobry album. Jednak miał zdeklasować inne, a nie zdeklasował. Kupię jak tylko Sowa wrzuci na magazyn, będę słuchał, jednak tyle frajdy, co tegoroczny Varathron i Master's Hammer nie sprawia.
Ja jeszcze nie przysiadłem do Mare, ale pewnie niebawem to zrobię.
Póki co pewna Pani z PL wrzuciła materiał z koncertu Mare ze słynnej jaskini Hulen.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Metalized7 lat temu
Tormentor
Posty: 429
Rejestracja:8 lat temu
Metalized
Posłuchałem, żle nie było, za szybko na szukanie DMDS po jednym ytbowym odsłuchu, ale jak najdzie ochota na takie wycie to pewnie przypasuje. Mare lata co jakis czas w głośnikach to i pewnie sie kupi.
Tak sobie słucham tego Mare i zdania nie zmieniam bo raczej przez większość płyty wieje nudą ale zastanawiam się tylko czemu te normalne wokale zostały momentalnie porównane do tytułowej kompozycji z debiutu Mayhem skoro wokalnie to słychać tam nie kogo innego jak pana Fenriza z okresu Isengard !!!
Te charakterystyczne zaciągania i wjazdy na taki podnioślejszy to toż przecież debiut Isengard jak się patrzy podczas kiedy Attila sprawia wrażenie jakby śpiewał przez zaciśnięte zęby a w tych nazwijmy to bombastycznych momentach to ciary człowieka przechodzą.
Kurde co Wy z tym DMDS? :\ Płyty się na prawdę fajnie słucha, jest dosyć przebojowo, faktycznie mało w tym opętania czy tam szaleństwa, ale klimacik bardzo fajny. Trzeci raz sobie leci i stało się u mnie kandydatem na dodanie do koszyka ino trzeba na premierę poczekać
Edit:
Co ja pierdolę? Premiera już była.
yog7 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Ta płyta wyszła dość znienacka, na zasadzie "o tu jest płyta, która miała wyjść zimą"
Co do DMDS to Terratur Possessions sam to reklamuje jako DMDS part 2, jeśli mnie pamięć scrollowania fejsa nie myli
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: 7 lat temu
Co do DMDS to Terratur Possessions sam to reklamuje jako DMDS part 2, jeśli mnie pamięć scrollowania fejsa nie myli
Niech se takie reklamy w doopę wsadzą! Ale jebać to - muzyka fajowa, lekka, trochę za grzeczna i odrobina jakiego wkurwionego trupa by się przydała, ale wytężać mózgownicy zbytnio nie trzeba i na zmęczenie w sam raz - aby napawać się w spokoju tym katedralnym klimatem.
Porównania z "DMDS" Mayhem w sumie zawsze są nie na miejscu. Tak jak swego czasu porównywano pierwsze dwa Ondskapty, coś tam Malign i Ofermod "Mysterion Tes Anomias" czy Watain "Casus Luciferi", bo faktycznie jakieś elementy tu i ówdzie tam się przewijają, podobnie jakby ktoś się uparł to w twórczości Mare też to odnajdzie, ale naprawdę jest tego obiektywnie niewiele. Wokale HBM Azazil są bardzo fajne, czyste i wkręcające, przy czym ja tam nie słyszę ani Fenriza ani tym bardziej Attili.
Kiedy słucham tej płyty, czuję że bramy piekła są uchylone, a w nich stoi diabeł i chwytając się obscenicznie za krocze mówi "Możecie cmoknąć mnie w mojego wyglancowanego tysiącem wiedźmich ust siusiaka, ale nie wejdziecie. Co najwyżej możecie sobie popatrzeć jak żeśmy się tam w środku urządzili, jeśli rajcują was takie tematy, od których każdy normalny człowiek ucieka z krzykiem przerażenia." Bo taki jest ten album, momentami lepszy, momentami gorszy, ale niestety dający jedynie nadzieję na wywołanie w słuchaczu uczucia, którego ten po black metalu oczekuje. Bo co też najważniejsze jest w tej muzyce ? Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. A w tej materii niestety nie jest tak dobrze, jak się spodziewaliśmy. Weźmy sobie chociażby pierwszy kawałek. Zaczyna się świetnym motywem przrwodnim, szalonym przez swój dysonans. Wprowadza to w świetny nadtrój, aby potem przejść w coś sztampowego, co już tyle razy słyszeliśmy. I to jest niestety problemem całej płyty, mającej wiele fajnych momentów, niestety niszczonych przez inne, do bólu przewidywalne i trącące sztampą. Nie jest prawdą, że o sztuce może sobie każdy pierdolić jak chce, co widać po naszych komentarzach, gdzie wszyscy w zasadzie dochodzimy do jednakiego wniosku. Tak jak w temacie o Warlust, gdzie Yog wyartykułował w zasadzie wszystkie moje myśli o tej muzyce. Potężnym problemem "Hebanowych wież" jest to, że muzycy chcieli połączyć tradycyjny black z czymś na kształt własnej inwencji i przekombinowali. To jest jak stosunek przerywany. Do dupy, bo do dupy, ale jednak stosunek. I z tego chyba należy się cieszyć, ponieważ ciągnąc dalej to koślawe porównanie erotyczne, większość zespołów jest przy tym jak walenie gruchy. Wszyscy po poprzednich epkach oraz koncercie w Krakowie, postawiliśmy Mare poprzeczkę wysoko i niestety poprzeczki tej Norewdzy nie przeskoczyli.
Mi album średnio wszedł co jest trochę rozczarowujące bo z każdej strony słyszę ochy i achy nad tym albumem. Miłe dla ucha klimatyczne granie od strony muzycznej to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Fajnie to wszystko płynie i momentami coś z DMDS można usłyszeć. Jednak mówić, że to DMDS 2 to już przegięcie. Na dmds to przede wszystkim wylewa się nienawiść , a na Ebony Tower cóż.. ja raczej się wyczilowałem, wpadłem w melancholijny nastrój, a nawet się lekko spać zachciało. Podsumowując muzycznie fajnie się tego nawet słuchało i pewnie jeszcze będę sprawdzał ten album, wokalnie trochę nie moja bajka, a i chórki czasami wkurwiały.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Może inaczej Yog, tak to trochę też jest jak się pisze posty w pracy. DMDS był DLA MNIE napędzany i inspirowany nienawiścią, dzięki czemu możemy zajrzeć w najmroczniejsze zakątki duszy, a cały Mayhem zawsze będzie mi się kojarzył z nienawiścią. Tak jak Burzum ze smutkiem dajmy na to. Ebony Tower to moje pierwsze zetknięcie z tą kapelą i nie odczuwam za dużego związku z dmds i tak jak już wspomniałem wyżej muzycznie to idzie naprawdę bardzo fajnie, ale te wokale psują mi cały klimat tworzony warstwę instrumentalną, a pierwsze co mi się skojarzyło to czyste wokale i chórki z Batushki.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Za każdym razem kiedy słyszę: "w środku Transylwanii" uśmiecham się szeroko.
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
...in de midel of transylwenija...
Nic na to nie poradzę - co nie wrócę po przerwie, to mi się świetnie tego albumu Mare słucha
Destroy their modern metal and bang your fucking head
sunflower6 lat temu
Posty: 44
Rejestracja:6 lat temu
sunflower
yog pisze:
Nic na to nie poradzę - co nie wrócę po przerwie, to mi się świetnie tego albumu Mare słucha
Mi też właśnie, mrok spowija serce przy każdym przesłuchaniu Świetny album, tylko w brzmieniu coś mi od początku nie pasowało. Wolę tę surowiznę z epek.
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
No ciut za bardzo to wszystko perfekcyjne - żadnego skrzypu, żadnego trzasku - wszystko krystaliczne brzmienie tu ma, bez najmniejszego śladu przypadku, nieprzewidywalności czy chaosu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Destro pisze: 6 lat temu
Kupię Mare-Ebony Tower CD.Z ofertami podbijać na priv
A Falujące Tempa nie mają? Fallen Temple znaczy się. Na fb można toto znaleźć np bo sklep z oporami powstaje http://fallentemple.pl . Albo kupić winyl Ten bywa tu i ówdzie
Destro pisze: 6 lat temu
Kupię Mare-Ebony Tower CD.Z ofertami podbijać na priv
A Falujące Tempa nie mają? Fallen Temple znaczy się. Na fb można toto znaleźć np bo sklep z oporami powstaje http://fallentemple.pl . Albo kupić winyl Ten bywa tu i ówdzie
Mają tylko vinyl,a ja chcę cd.
Metalized6 lat temu
Tormentor
Posty: 429
Rejestracja:8 lat temu
Metalized
Ja mam winyl i więcej nie potrzebuję . Kup winyl i rzuć hasło gdzie się da, ze wymienisz na cd może ktoś się skusi haha
Przereklamowana jest ta płyta. Przynudzająca jak te wszystkie Whoredom Rify czy wiele innych wypustów z Terratur. Albo inaczej - może i jest to dla kogoś fajne, ale po co tracić czas na takie granie, skoro fajniejszych zespołów jest zatrzęsienie?
Panzer Division Nightwish
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Przyjemnej muzyki zawsze warto słuchać, a to Mare jest niezwykle miłe do słuchania.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
DiabelskiDom pisze: 6 lat temu
Przereklamowana jest ta płyta. Przynudzająca jak te wszystkie Whoredom Rify czy wiele innych wypustów z Terratur. Albo inaczej - może i jest to dla kogoś fajne, ale po co tracić czas na takie granie, skoro fajniejszych zespołów jest zatrzęsienie?
O to je to !
if you can find it on the internet, it's not underground.
yog5 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
28 sierpnia 2020 Terratur Possessions wypuszcza niezbędne reedki Ebony Tower i kompilacji Spheres Like Death / Throne Of The Thirteenth Witch na CDs oraz LPs.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Destro pisze: 6 lat temu
Kupię Mare-Ebony Tower CD.Z ofertami podbijać na priv
A Falujące Tempa nie mają? Fallen Temple znaczy się. Na fb można toto znaleźć np bo sklep z oporami powstaje http://fallentemple.pl . Albo kupić winyl Ten bywa tu i ówdzie
Mają tylko vinyl,a ja chcę cd.
Sprawdź raz jeszcze, już mają CD w FT ;D
Ostatnio edytowany przez Andrzej Oktawa5 lat temu, edytowany łącznie 1 raz.
卐 Show no mercy for the weak, Jesus mother can suck my dick! 卐
Jebać stare baby, a młode niech się szybko starzeją napisał ktoś sprayem na budynku na osiedlu, gdzie mieszkałem. Nie wiem ile w tym słuszności, ale jeśli zamienić słowo "baba" na Mare, to po wczorajszym powrocie do materiałów norweskiej ekipy, muszę przyznać napisowi prawdę. Wszyscy twierdzą, że ostatnia płyta wyszła im gorzej, niż poprzednie materiały i do wczoraj również byłem tego zdania, ale wczoraj je zmieniłem. Po tym czasie od premiery, "Hebanowe Wieże" nabrały smaku. Kompozycyjnie są zdecydowanie lepsze od epek, również brzmienie jest bardziej hmm... "mięsiste". Klimatem ta płyta zabija. Epkami postawili poprzeczkę wysoko, ale długograj ją moim zdaniem jednak przeskoczył.
TITELITURY pisze:
Klimatem ta płyta zabija. Epkami postawili poprzeczkę wysoko, ale długograj ją moim zdaniem jednak przeskoczył.
No jakoś inaczej tego pełniaka zapamiętałem. Posłucham sobie dzisiaj w ramach małego przypomnienia i może tą drugą część "De Mysteriis Dom Sathanas" wreszcie usłyszę...
Śpiewający chłopek roztropek, to moim zdaniem zbyt mało żeby te płytę porównywać do dmds. Jest wolniejsza, bardziej zróżnicowana. Tylko trzeba się wsłuchać. Doskonały BM.
Ebony Tower świetny materiał i tyle. Mroczny i hipnotyczny, no i te genialne tremola w wolniejszych i średnich tempach. Niektórych zniechęca wokal... mi on tam pasuje do tego rytualnego klimatu. Tak jak pisaliśmy na sb - pewnie jedna z ciekawszych pozycji w katalogu Terratur.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE