deathwhore
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

Eximperituserqethhzebibšiptugakkathšulweliarzaxułum

deathwhore

Obrazek

Obrazek

Nie, nie pojebało mnie ani nie zasłabłem waląc łbem o klawiaturę i wpisując przypadkowy ciąg znaków w temacie wiadomości. Eximperituserqethhzebibšiptugakkathšulweliarzaxułum naprawdę tak się nazywa. Pochodzą z Białorusi, na którą docierają chyba nowe trendy w graniu metalu i odbywa się tam coś więcej niż tylko średniej jakości bzyczenie i sztampowy death metal. To znaczy, tak naprawdę, to bohaterowie tego tematu to nie jest jakieś objawienie i coś, czego koniecznie musicie posłuchać, ale po Ljosazabojstwa to kolejny przykład zespołu z tego kraju, który nie przynosi im wstydu. Więc, właściwie to jest w takim razie objawienie, tylko dla samych Białorusinów.

To nasze Eximpeblabla to death metal. Pewnie to dla Was nieduże zaskoczenie, biorąc pod uwagę dział w którym założyłem temat. Jednak jest to death metal inny niż przywoływanego wcześniej Ljosazabojstwa. Tutaj jest jazda w szybkich tempach. Ktoś by powiedział, że to death metal z gruzem, ale to nie będzie do końca prawda. Brzmienie jest niskie i może przywoływać takie skojarzenia, ale nadal nie jest to death dla fanów black metalu. Uroczy na swój sposób Rusini opanowali instrumenty w stopniu ponadpodstawowym i się tego nie wstydzą. Więc określenie techniczny death metal będzie bliższe prawdzie. Zawijasy gitarowe są całkiem konkretne, ale nie wpadają jednocześnie w głupie melodyjki, o co nietrudno w takim przypadku.

Nagromadzenie kosmitów, mitów, prastarych cywilizacji i kosmitów każe zasugerować, że goście gdzieś tam słyszeli Blood Incantation, ale hola hola, młody rozbójniku! Debiutanckie demo wydają w 2011, czyli zanim Amerykanie złożyli się do bojowego szyku. Stylu mocno w międzyczasie nie zmienili. Jednocześnie podejrzewam, że chłopaki mocno lubią Nile, od którego jednak kładą większy nacisk na atmosferę.

Pierwsze demo brzmi jak jacyś zapomnieni brutaliści z Ameryki z 1994 roku. Cudne, "przydymione" brzmienie, wszystko nieco dudniące, numery które jadą jak skrzyżowanie Demilich i pierwszego EP Suffocation. No, może wtedy nikt nie walił jakich sweepów, ale to szczegół.

Wraz z kolejnymi wydawnictwami zmienia się proporcja na coraz większy udział wpływów Nile. Brzmienie też się robi coraz czystsze. Tak czy inaczej, chłopakom udaje się, mimo mocno technicznych zagrywek, dalej zatrzymać tę mroczną, duszną atmosferę.

Skład:
▼ Byli muzycy
Fiendharon - Guitars Antiearth, Posthumous Blasphemer, Sheamata, ex-Deadfall
Dyskografia:
2011 - Triumpho Tenebrarum in Profundis Mors [demo]
2013 - Promo 2013 [demo]
2016 - Prajecyrujučy sinhuliarnaje wypramieńwańnie Daktryny Absaliutnaha j Usiopahłynaĺnaha Zła skroź šaścihrannuju pryzmu Sîn-Ahhī-Erība na hipierpawierchniu zadyjakaĺnaha kaŭčęha zasnawaĺnikaŭ kosmatęchničnaha ordęna palieakantakta, najstaražytnyja ipastasi dawosiewych cywilizacyj prywodziać u ruch ręzanansny transfarmatar časowapadobnaj biaskoncaści budučyni u ćwiardyniach absierwatoryi...
2017 - W2246​-​0526 [EP]
2018 - 暗黑艺术执政 [kompilacja]
2019 - Tahâdu [single]
2021 - Šahrartu




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ex ... u%C5%82um/
BC: https://eximperitus.bandcamp.com/music
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Słuchałem tego albumu kiedyś, pamiętam, że mi się to podobało, co - zważywszy na nazwę - nieco mnie zaskoczyło. Techniczne granie, ale nie na tym się koncentrują, tylko bardziej na tym, żeby było popierdolone, ale trzymało się kupy i płynnie parło do przodu. Ciekawa ciekawostka, trzeba sobie odświeżyć i obczaić, co tam na zeszłorocznej epce słychać. To taki zespół w sam raz dla Rysia i innych, którzy szukają w death metalu nie-wiadomo-czego.

Obrazek
[bandcamp powyżej dziwnie wyświetla okładkę, jak to czasem lubi]
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Czit
Tormentor
Posty: 1106
Rejestracja: 9 lat temu

Czit

Jakiś czas temu się tym nawet jarałem. Fajna ta płyta bardzo. Wątpię jednak czy dla Rysia. To nie jest aż tak dziwne.
yog pisze: 6 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7704
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką!!!

Vexatus

Słucham sobie właśnie tej ich najnowszej EPki i trzeba przyznać, że nawet nieźle im to wychodzi. Słychać, że potrafią obsługiwać instrumenty i stworzyć całkiem ciekawy klimat. Całkiem fajna EPka. Nie podobają mi się tylko te fragmenty, w których koniecznie chcą udowodnić, że potrafią grać, bo te gitarowe solóweczki to chyba jednak nie są do końca przemyślane. Nie mam pojęcia jak Eximperitus prezentuje się na poprzednich materiałach, ale sprawdzę w wolnej chwili.
Awatar użytkownika
Ryszard
Tormentor
Posty: 2899
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard

Efil kiedyś to postowal. Dla mnie za blisko Nile i tech masturbacji, chociaż wciąż w tych właściwych rejonach. Dla mnie monolit jednostajności i nie zdołałem odróżnić poszczególnych kawałków - czyli nie dla mnie. granie spoko i myślę ze @Czit it & @HUMAN powinni sobie posłuchać. O Czit już słuchał i wiedział... maj Men! Niezgoda łączy hehe!
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Metalized
Tormentor
Posty: 429
Rejestracja: 8 lat temu

Metalized

Kiedyś natrafiłem na to grzebiąc po metal archiwesach. posłuchałem, bekę pokręciłem nawet komuś podsyłałem, ale zapomniałem o tym. Noo ale weź tu zapamiętaj tak kaprawą nazwę hehe, dość akomercyjna, dość antykrzykowa podczas koncertów
Awatar użytkownika
Czit
Tormentor
Posty: 1106
Rejestracja: 9 lat temu

Czit

W piątek nowa płyta Białorusinów.

Okładka:

Obrazek

I dwa nowe dobre wałki na bandcampie:

yog pisze: 6 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4932
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Zajebisty jest ten nowy album. Odrobina przestrzeni i nieco bardziej chwytliwych motywów dała tej muzyce coś, czego nie miała debiutancka płyta. Dalej jest duszno, brutalnie, ale częstsze zwolnienia i więcej snujących się melodii sprawiła, że między okrutnymi ciosami można nieco bardziej odetchnąć, żeby mieć siłę na dalsze bicie na miazgę. Jak dla mnie idealnie to wyważyli. Zresztą debiut też był dość chwytliwy, tylko brakło mu tej duszy o której wspomniałem wcześniej. No i już nie są jedynie kolejnym technicznym brutalem, który ciekawostką jest głównie ze względu na nazwę, pochodzenie czy też tematykę tekstów.

Šahrartu zamówione.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

A jak pięknie im wychodzi granie w rytmie umpa, umpa. Wybornie, że tak powiem. Bardzo dobra płyta, która już dawno stoi na mojej półce.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1284
Rejestracja: 8 lat temu

Belzebóbr

No takich Białorusinów można by przygarnąć do Polski. Na początku chciałem napisać, że mogłoby trochę mocniejsze pierdolnięcie być zejście w dół, bo trochę karton słyszę, ale potem rozkręciłem głośność w opór i już było git.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3513
Rejestracja: 7 lat temu

kurz

Mocno klimatyczny album z tego roku (dzięki @DiabelskiDom za polecankę), i mam na myśli całość, połączenie instrumentalnych pasaży z pewną dozą brutalności.

Dobrze się tego słucha, dobra płyta.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3813
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Czy to będzie nowy kierunek dla zespołu czy może tylko jednorazowa odskocznia?
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Raczej nie mam w zwyczaju robić sobie nadziei, że kolejny album zajebistego zespołu musi być zajebisty ale w ich przypadku po cichu liczyłem, że nie spierdolą tego. Czas mijał a o nowym albumie cicho sza jak na Grześka Turnała. Potem ten coverek DCD nagrany nie wiem po co no ale był. No i w końcu po pięciu latach wjechał nowy album, który już spowodował lekkie mrowienie w pewnym miejscu samą okładką tak kierwa prostą a taką zajebistą a zarazem być może ukazującą styl grania. Wciskam play i już pierwsze dźwięki nowego albumu sprawiły, że odruchowo mocniej siadłem bo zaczęła się jazda. Jeszcze niedawno z kolegą Wirem rozmawialiśmy o technicznym det metalu dlaczego w dużej większości nie lubię. No i teraz nadeszła odpowiedź bo to dalej techniczny det metal ale nie pozbawiony rytmu, melodii i feelingu takiego, że nie odrzuca bo gitarzysta postanowił palcami na gryfie robić węzły marynarskie albo sekcja rytmiczna postanowiła grać swoje całkiem przeciwnie do gitar tak aby pokazać kto ma większą lagę.
Tutaj technika jest ale kompletnie nie odrzuca bo jak słychać można zagrać ciekawe riffy nie niszcząc linii melodycznej a mało tego pozwolić jeszcze aby koleś na bateriach pokazał swoje możliwości a ten to czyni niemiłosiernie. Baterie tutaj zbierają łomot konkretny i mają świetne brzmienie. No można się trochę doczepić ale to tylko moja opinia, że centrale trochę za słabo biją bo choć błony na nich rozgrzane do białości to kopyta jakoś tak za mało mają pierdolnięcia a nakurwiają na pełnej. Już pierwsze dwa kawałki z tego albumu uświadomiły mnie, że lejąc ciepły mocz na obecny Nile to było dobre posunięcie. Nile to pewnie nawet nie pamięta kiedy zgubili ten Egipt w muzyce zostawiając go tylko na kuszenie na okładkach. Eximperitus nie eksploruje antycznych klimatów ale jednak potrafi zaciekawić swoją wizją antyku, który nigdy nie istniał. No ale to dopiero dwa kawałki a uczta dopiero nadchodzi.
Pierwszy z dwóch instrumentali (o takie instrumentale det metal walczył) podtrzymuje klimat by przy końcu delikatnie bez nachalnych oznak zaprosić na drugi akt składający się z trzech kawałków a tu nadeszło nowe!!! Już nie będę się powtarzał, że jest technika ale i jest melodia bo o panie co my tu mamy za melodie?! W pierwszym z trzech kawałków zamknąłem oczy i naszła mnie myśl, że oto niejaki Blackheim podesłał chłopakom niewykorzystane melodie z sesji do Tańca Grudniowych Dusz a ci je wykorzystali po całości. No takie smutne melodie jakie tam sobie płyną przy kanonadzie na bateriach i det metalowych gitarach to ja proszę w chuj więcej. Chwilowy szok nastąpił kiedy pojawiły się takie quasi czyste wokalizy w jednym kawałku ale na szczęście nie zniszczyły ogólnego zarysu i więcej się nie pojawiają bo nie są potrzebne i chyba nawet w zespole doszli do tego wniosku.
Kolejne dwa kawałki to potężny det doom z gęstą atmosferą, którą rozdzierają wokal i jazdy na bateriach i popisy na gitarach.
Ciągle się wszystko pięknie spina i słychać ten pomysł, który jest realizowany. Dalej następuje drugi instrumental też jakże piękny, który zamyka drugi akt i zaprasza na trzeci ostatni w postaci dwóch kawałków kosmicznego technicznego det metalu. Tutaj bardziej powrót w początek albumu ale jednak potężniej bo to finał i bardziej brutalniej. Szkoda, że tylko dwa kawałki bo to jest uczta, która nie powinna się kończyć za szybko a jednak tak jest, że to co zajebiste trwa krótko. Album to zaledwie 34 min absolutnie kurwa twa jebana mać zajebistego metalu i aż by się chciało chociaż te jeszcze 10 min dosłuchać ale nic z tego. Inni nie mają problemu albo raczej sumienia gwałcić nas wypchanymi po korek cedekami z gównianą muzą bo kierwa poczuli natchnienie ale nie Eximperitus. Dałem sobie słowo, że w tym roku nie kupię więcej jak 8-10 płyt nowych płyt i to jest pierwsza z nich, która mimo, że dopiero początek roku ma olbrzymie szanse zostać moim albumem roku 26
I tak wiem, że jeszcze wyjdzie dużo płyt w tym nowy Immolation no ale sorry gdzie zestawiać kolejny bezpieczny i przewidywalny album od weteranów ze świeżymi pomysłami i brakiem kompromisów od zespołów pokroju Eximperitus. Podsumowując przezajebisty album wypełniony hiciorami, klimatem i brutalnością, którego chętnie bym zobaczył w maju na pewnym koncercie.

GRINDCORE FOR LIFE