Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

Novembers Doom

mork

Obrazek

Obrazek
last.fm pisze:Novembers Doom (zał. 1992) to pochodzący ze Stanów Zjednoczonych zespół grający muzykę określaną jako skrzyżowanie death metalu i doomu. Zadebiutowali albumem Amid It's Hallowed Mirth, wydanym przez Avantgarde/Nuclear Blast.

Grupa czerpie inspiracje z dokonań takich zespołów jak My Dying Bride, Opeth, wczesna Anathema i Paradise Lost. W ich muzyce przeplatają się ciężkie gitary, mocna, wręcz miażdżąca perkusja, majestatyczne klawisze i melancholijne melodie oraz głęboki growling wokalisty, często również wzbogacany czystymi partiami wokalnymi.
Skład:
Paul Kuhr - Vocals (1992-present) ex-These Are They, ex-Laceration, ex-Earthen, ex-Subterranean Masquerade, ex-Inner Decay (live), ex-Em Sinfonia
Larry Roberts - Guitars, Vocals (1999-present) ex-Dead Serenade, ex-Neurotoxin, ex-Shades of Grey, The Kahless Clone
Vito Marchese - Guitars (2003-present) Divinity Compromised, The Kahless Clone, ex-Calling Zion
Mike Feldman - Bass (2009-present) Havron, Heaven & Hell, ex-Subterranean Masquerade, ex-Degradation
Garry Naples - Drums (2011-present) Bear Mace, Contrition, Hatemonger, Trouble, Wizzo, ex-Kastasyde, ex-Wolvhammer, ex-Deadhand System, The Kahless Clone, Without Waves, ex-Black Sites, ex-Immortal Bird, ex-Abigail Williams (live)
▼ Byli muzycy
David Sweeny - Bass, Guitars
Mike Le Gros - Guitars, Bass (2003-2004) Cold Bearded Killers, Earthen, ex-Arise, ex-Disinter, ex-Eyegouger, ex-Hells' Corpse, ex-Metallian, ex-Jungle Rot, ex-Nachtmystium, ex-These Are They, ex-The Narthex
Jerry Kozial - Guitars (?-1995) (R.I.P. 1995) ex-Dead Serenade, ex-Contagion, ex-Lethal Injection
Ed Bethishou - Keyboards ex-Imperial Rage, ex-Mindwarp Chamber, ex-David Shankle Group, ex-Twelfth Gate
Mike Lager - Bass (1992-1993) ex-Laceration
Jim Dobleski - Drums (1992-1993) ex-Laceration
Steve Nicholson - Guitars (1992-1995), Bass (1993-1995) ex-Laceration, ex-These Are They
Joe Hernandez - Drums (1993-1995) ex-Crematorium
Brian Whited - Bass (1995-1997) Eve of Mourning, ex-Dead Serenade, ex-Avernus
Emmet Hall - Drums (1995) ex-Dead Serenade, ex-Psoriasis, llbreed
Jim Bresnhan - Guitars (1995)
Jason Armelius - Guitars (1995-1997) ex-Dead Serenade
Cathy Jo Hejna - Vocals (1995-1999) (R.I.P. 2024)
Mary M. Bielich - Bass (1997-2002) Behind Enemy Lines, Negative 13, ex-Mythic, ex-Penance, ex-Slag-9, ex-Negative Theory, Mud City Manglers, ex-Derkéta, ex-Em Sinfonia, ex-China Blue, ex-Disturbance, ex-Flesh Eater, ex-Jade, ex-Mahattmas, ex-Master Mechanic, ex-Melt Down, ex-Party Naked, ex-Vermicious Kinid, ex-Wormhole
Abbas Jaffary - Drums (1997) ex-Ember
Eric Wayne Burnley - Guitars (1997-2003) ex-Avernus (live)
Sasha Horn - Drums (1999, 2008-2011) Exhorder, Russian Girlfriends, Year of the Tyrant, ex-Forbidden, ex-Melechesh, ex-Heathen (live), ex-Ava Inferi, ex-These Are They, ex-Trials, ex-Palace Terrace, ex-Eliminate, ex-MEQQA
Erik Kikke - Guitars (1999) Avernus, From Beyond These Walls
Joe Nunez - Drums (2000-2008) ex-Neurotoxin, ex-Debris Inc.
Ron Holzner - Bass (2002) Legions of Doom, The Skull, Retro Grave (live), ex-Debris Inc., ex-Earthen Grave, ex-Place of Skulls, ex-Trouble, ex-Goatsnake (live), ex-Tourniquet (live), ex-Jim Martin, ex-Wet Animal, ex-The Behemoth
Chris Wisco - Bass (2007-2009) ex-Intrepid Dissent, ex-Malevolence, ex-Jungle Rot, ex-Wrath
Ben Johnson - Keyboards (2011-?) Divinity Compromised, The Kahless Clone
Dyskografia:
1995 - Her Tears Drop [demo]
1995 - Amid Its Hallowed Mirth
1997 - For Every Leaf That Falls [EP]
1999 - Of Sculptured Ivy and Stone Flowers
2000 - The Knowing
2002 - To Welcome the Fade
2004 - Reflecting in Grey Dusk [kompilacja]
2005 - The Pale Haunt Departure
2007 - The Novella Reservoir
2008 - The Novella Vosselaar: Live in Belgium [video]
2009 - Into Night's Requiem Infernal
2011 - Aphotic
2014 - Bled White
2017 - Hamartia
2019 - Nephilim Grove [single]
2019 - Nephilim Grove
2025 - Major Arcana



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Novembers_Doom/288
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Ta druga fala death/doomu - wyrosła na gruncie sukcesów Trójki Peaceville - bardzo ciężkostrawna jest dla moich trzewi. Nie lubię prawie nic, a już w szczególności Novermbers Doomów i innych Saturnusów. Katatonia to grała sporo lepiej w moim mniemaniu, tutaj to mamy reanimowanie trupa, który do grobu trafił na własne życzenie. Do poziomu epigoństwa, zaprezentowanego niegdyś przez Mourning Beloveth, te bardziej znane kapele "z klimatów" się nie zbliżają, nie oferując ostatecznie nic ponad gorszą wersję My Dying Bride itp.

Ale nie wiem, może się poprawiło, kiedyś to takie doskonałe rzemiosło było. Minimum dekadę nie słuchałem żadnego albumu - wątpię, aby nawet pojedyncze kawałki :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1554
Rejestracja: 8 lat temu

pp3088

Lubię, a może raczej lubiłem. Ale po kolei.

Zaczynali jako Laceration, wydając w 1992 dwa demosy - Ripping Avulsion oraz Scabs. Więc trochę ciężko ich liczyć jako epigonów szkoły brytyjskiej. Wiadomo, że na ich wczesnych płytach wyraźnie słychać My Dying Bride, ale na tych demkach także jest sporo podobnego grania. Z MDB byli dobrymi kumplami i na pewno ich fanami. Pamiętam jak wokalista sprzedawał jakieś rarytasy od MDB w celu zdobycia kasy na swoją operację (był temat na oficjalnym forum MDB, koniec końców dużo ludzi pomogło i tak bezinteresownie).

Amid Its Hallowed Mirth - to chyba ich najsurowsze dokonanie. Lubię, ale momentami jest to trochę zbyt powolne i pozbawione jakiejś myśli przewodniej. Z pewnością dobry album dla fanów "wolnego death metalu". Ocena 7/10

Of Sculptured Ivy and Stone Flowers - tutaj już więcej kombinacji, damskich wokali, wpływy szkoły brytyjskiej na całego. Fajna płyta, ale rzadko wracam ponieważ wolę to co nagrali potem. Ocena 7/10

The Knowing - znowu delikatniej niż na poprzedniczce, ale za to kompozycje stały się znacznie ciekawsze. Sporo fajnych melodii i ciekawych zagrywek gitarowych. Bardzo "atmosferyczna" płyta. Ocena 8/10

To Welcome the Fade - ich najlepsze dokonanie. To samo co na poprzedniku ale nieznacznie lepiej. Niektórzy tagują jako miks Novembre, MDB i Opeth i w sumie można to tak określić. Prawdopodobnie ich najlepsze kompozycje w karierze. Ocena 8.5/10

The Pale Haunt Departure - tutaj dowalili mocniej do pieca. Otwieracz The Pale Haunt Departure czy Autumn Reflection to już klasyki. Tutaj wpływy Opeth są jeszcze bardziej widoczne, zwłaszcza partie akustyczne. Nie powiem bym nie lubił, ale tutaj już widać pewne niepokojące symptomy. Ocena 6.5/10

The Novella Reservoir - lubię ten album z sentymentu, ale doom metalu tutaj co kot napłakał. Płyta mocniej skierowana na death metal i też stosunkowo uproszczona w porównaniu do poprzedniczek. Twilight Innocence to miły wyjątek. Ocena 6/10

Into Night's Requiem Infernal - pamiętam jak w 2009 roku zabierałem się za to wydawnictwo z wypiekami na twarzy. Wypieki szybko zamieniły się w zakalec, och jakież wielkie było moje rozczarowanie. Poszli w stronę melodyjnego death metalu z drobnymi elementami doomu. Ciężko znaleźć bardziej wymuszoną płytę. Czuję fizyczne cierpienie jakie było udziałem zespołu przy wypoceniu tego albumu. Ocena 3/10

Aphotic - powrót do formy ale też nie do końca. Tylko przyzwoicie. Płyta miała naprawdę porządne momenty i dobrze ją wspominam. Ocena 6/10

Bled White i Bled White part 2 aka Hamartia - nie, nie, nie. Chyba się minęliśmy po drodze panowie. A może to już było dawno i pora przestać się okłamywać? Ani to ciężkie, ani delikatne, ani progresywne, ani proste, ani interesujące, ani nudne. Po prostu płynie. Ocena 5/10

Dla fanów death/doomu pierwszej fali - demka Laceration, debiut
Dla fanów death/doomu drugiej fali - Of Sculptured Ivy and Stone Flowers, For Every Leaf That Falls
Dla fanów death/doomu wymieszanego z gotyckimi i progresywnmi monetami - The Knowing, To Welcome The Fade
Dla fanów melodic death/doomu - The Pale Haunt Departure

Reszta jest milczeniem.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Mogą być pierwsi epigoni ;) Może mi nie podchodzi dlatego, że wspomniany przez Ciebie Opeth i tym bardziej Novembre mi nigdy za bardzo nie leżały. MDB to dla mnie jeden z najbardziej emocjonujących zespołów w historii muzyki, jeśli nie najbardziej. Novembers Doom niestety wypada w porównaniu z mistrzami przeraźliwie blado.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1554
Rejestracja: 8 lat temu

pp3088

yog pisze: 7 lat temu Mogą być pierwsi epigoni ;) Może mi nie podchodzi dlatego, że wspomniany przez Ciebie Opeth i tym bardziej Novembre mi nigdy za bardzo nie leżały. MDB to dla mnie jeden z najbardziej emocjonujących zespołów w historii muzyki, jeśli nie najbardziej. Novembers Doom niestety wypada w porównaniu z mistrzami przeraźliwie blado.
Mało kto może się równać z MDB, bo mało kto miał takie aranże smyczkowo-klawiszowe. To one wzniosły ,i tak doskonałe już, kompozycje MDB na jeszcze wyższy poziom. Z tym się zgadzam.

Lubisz jeszcze jakieś death/doomy czy tylko MDB, Katatonia i Mourning Beloveth się ostały?
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

No paradajsów se lubię posłuchać, a tak to chyba Winter, Worship i nie wiem czy cokolwiek jeszcze zostaje ;P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 647
Rejestracja: 9 lat temu

Nebiros

Niestety nie trawię większosci ich twórczosci, za wyjątkiem jedynki i dwójki, która jest jeszcze w miarę spoko i jak najbardziej do posłuchania. Natomiast osobiscie bardzo i to bardzo cenię sobie debiucik. Arcyciekawy, oldschoolowy death/doom, wzorowo ciężki, brudny i walcowaty, a zarazem nie brakuje w nim odpowiedniej, doomowej dramaturgii i gorzkiego żalu. Żalu, ale nie takiego cukierkowego, pseaudo-gotyckiego, lecz istnie bolesnego i siejącego spustoszenie.
Paradoksalnie, pomimo stylistyki, płytka mi się bardzo pozytywnie kojarzy, więc być może odbieram ją lepiej, niż inni, ale mimo to mogę smiało powiedzieć, że leci u mnie równie często co ulubione krążki własnie MDB :)
yog pisze: 7 lat temu MDB to dla mnie jeden z najbardziej emocjonujących zespołów w historii muzyki, jeśli nie najbardziej. Novembers Doom niestety wypada w porównaniu z mistrzami przeraźliwie blado.
Ja bym jednak Novemebers Doom chyba do nich aż tak nie przyrównywał, a przynajmniej nie do najbardziej rozpoznawalnych płytek typu The Angel, Songs of... itd bo to jednak zupełnie inne granie jest. Natomiast do takiego "As the Flower Withers" już to jak najbardziej można porównywac i wcale w tym rozrachunku debiut ND nie wypada gorzej wg mnie. Oczywiscie piszę to na podstawie znajomosci debiutu ;p
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
deathwhore
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

Ej, jeżeli My Dyings Bride uważam za gówno dla egzaltowanych nastolatek, to tego nawet nie ruszać, nie?
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

No nie, to dużo gorsze :p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

Ale doceniłeś, że starałem się przy okazji też obrazić fanów MDB, co? Powiedz, że tak.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Fani MDB to wspaniali ludzie, którzy takie docinki puszczają mimo uszu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

Po prostu przyzwyczajeni do poniżania. A może nawet to lubią.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Może w tym być ziarno prawdy, kto wie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 647
Rejestracja: 9 lat temu

Nebiros

deathwhore pisze: 6 lat temu Po prostu przyzwyczajeni do poniżania. A może nawet to lubią.
Racja, też nimi w chuj gardzę.
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

Nowy singiel. Okładka przywodzi na myśl Old Star Darkthrone.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 702
Rejestracja: 8 lat temu

Pogan696

Mieszają początki Katatonia z My Dying Bride. Ominąłem dwa ostatnie albumy, ale nie uważam to za stratę, bo zawsze uważałem Novembers Doom za drugą falę/kopię death/doom'a. Jest solidnie, ale bez rewelacji. A przytyki w stronę fanów My Dying Bride są nie na miejscu. Kiedyś pretensje do Brytoli mieli kapuściane łby, które machali najebaną głową na Metalmanii o 1.00 przy właśnie MDB.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

No i wjechał cały album. Ile to już podejść robiłem do Novembers Doom i ciągle nie mogę się przekonać. Niby wszystko świetnie ale już wiem co kładzie wydawnictwa na łopatki: ten pojawiający się co każdy numer smętny czysty wokal który w 99% ni huja tam nie pasuje. No kurde, mam wrażenie, że za każdym razem jest dokładnie taki sam i wrzucają randomowo w motywy. A przeważnie robią to w najbardziej kulminacyjnych momentach.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 647
Rejestracja: 9 lat temu

Nebiros

I dlatego też wszystko wydane przez nich po debiucie jest dla mnie kompletnie niestrawne. Ot taki milutki, słodziutki doomik. Bez czystego wokalu byłoby po stokroć lepiej.
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1554
Rejestracja: 8 lat temu

pp3088

Najlepszy album Amerykańców od lat. Od czasów The Pale Hunt Departure. Przesłuchałem go więcej niż 2-3 razy a to już sukces. Faworytem jest utwór "What We Become", który jest bardzo chamskim kopiowaniem Katatonii, a że brakuje mi takiego grania to zapętliłem go kilka raz. Mogliby wydać cały album w takim stylu i skończyc z tymi melodic deathowymi zagrywkami.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
kataton88
Tormentor
Posty: 895
Rejestracja: 3 lata temu

kataton88

Na "Aphotic" był jeszcze dwuczęściowy "Of Age and Origin" z gościną pewnego pana i zwłaszcza druga część to bardzo przyjemna miniaturka, której nawet to wieńczące "aaaaaaaaa" nie zamordowało.

Wokale... Cóż, takie pomiędzy troskliwym tatusiem a mrocznym metalowcem. Bo przecież te hiciory jak "Autumn reflection" czy "Twilight Innocence" to kołysanki dla córuni :) Ogólnie to nie mogło się udać na dłuższą metę jako kompromis. Pozostają fajne, pojedyncze kawałki. Jak np. "Silent tomorrow", o którym zwykłem sobie przypominać w noworoczny poranek.

A odświeżam z tego bagatelnego powodu, że chyba wczoraj ukazała się nówka, a nawet Szajtan już ich opuścił i stracił z radaru. "Major Arcana" się zwie. Nie wiem, co to za major, że tak go metaluchy poważają, bo przecież już Lux Okulka go sławiła.
kataton88
Tormentor
Posty: 895
Rejestracja: 3 lata temu

kataton88

Ech, nikt się nie wyznał na zajebistości nowego Novembersa, więc biedny kataton musi zaryzykować forumowe życie :roll:

Dla mnie duża niespodzianka, ten nowy album. Wziąłem sobie na cieczkę jako przystawkę do Paradajsów, ale siadło tak elegancko, że Paradajsów przesłuchałem może ze 3 razy. Wkurzali się, a jakże, tupali nóżkami - co ty odpierdalasz, katatonie, wolisz jakichś Novembersów? A ja odpowiadałem: tak, drodzy Paradajsi, wolę Novembersów. - A weź przestań, wiesz, że za słuchanie Novembersów można bana na brutalu wyłapać? O, masz tutaj kawałek o syrenkach, na pewno ci siądzie. A ja odpowiadałem: W dupie mam wasze syrenki, słucham Novembersów, jak będę miał ochotę na syrenki, to se "Sirenian Shores" puszczę. - To spierdalaj - powiedzieli. - Jeszcze wrócisz i przeprosisz.

Co się zmieniło? Nie wiem, może kobita zdradziła członka, a może córeczka poznała Murzyna? Muzycznie to niby wciąż ta sama formuła, ale odświeżona i chyba pierwszy raz zabrzmiał ten ich melodetdum bardzo autentycznie i spójnie. Jest mniej smęcenia, a nawet jeśli wraca stary niedobry Novembers Doom, to są fajne, zapamiętywalne melodie (choć "Mercy" to jednak przegięcie). Już tytułowy kawałek o Majorze to pełne pozytywnej energii powerkowanie, które nigdy nie było domeną Jankesów.
Najlepiej wypadają kawałki, w których czuć radosny, szczery wkurw. Widać dużą pracę z wokalami, coby nie brzmiały nudno i smęcąco, jak to drzewiej często się zdarzało. Czasem wypada to dość kuriozalnie, jak w growlach na "Chatter" - skądinąd jednym z najlepszych kawałków.
Lirycznie jest banalnie i dosadnie, albo na detową, albo na gotycką (częściej) modłę. No i dobrze, poetów w metalu namnożyło się jak psów.

Muszę odświeżyć ich najlepsze, niesłuchane od wielu, wielu lat rzeczy, czyli te po odcięciu się od pępowiny umierającej młodej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

kataton88 pisze: 3 mies. temu Ech, nikt się nie wyznał na zajebistości nowego Novembersa, więc biedny kataton musi zaryzykować forumowe życie :roll:
A no zbierałem się do tego posta i zbierałem aż mnie uprzedziłeś :) Ale dziękuję bo zmobilizowało mnie to żeby wreszcie również wypowiedzieć się w tym temacie. Wrażenia mam dokładnie takie same z tą różnicą, że to Paradise Lost wałkowałem przez ostatnie tygodnie przez co Novembers poszli w lekką odstawkę. Ale przyznam, że bardzo zaskoczony jestem, i to pozytywnie, najnowszym albumem Amerykanów. Po dwóch, jakże nudnych jak flaki z olejem, albumach przyszło opamiętanie i powrót do sprawdzonych rozwiązań. Może potrzebowali spuścić z tonu na pewien czas żeby iskra znów rozpaliła ogień wkurwu.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3399
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

No i ja jestem w pozytywnie zaskoczony. Kapelę polecał mi kumpel, sprawdziłem ten poprzedni album i totalnie mnie odrzuciło. "Major Arcana" jednak zachęca do sprawdzenia zwłaszcza początków ich twórczości.
"Between Shit and Piss we are Born"
kataton88
Tormentor
Posty: 895
Rejestracja: 3 lata temu

kataton88

Jako byłem rzekłem, posłuchałem trochę ich dokonań, które przed laty w miarę lubiłem, ale nie była to miła podróż sentymentalna.
Są kawałki lepsze i gorsze, zdarzają się nawet bardzo przyjemne, ale jako całość nie wypada to przekonująco. Jest syntetycznie, w miarach konwencji, a finalnie wszystko się rozłazi.
TPHD było szczytowym ich osiągnięciem, jeśli nie nawet stricte muzycznie, to w kategoriach szukania własnej muzycznej tożsamości. A potem - jakby się jej przestraszyli i było - ej, lepiej zagrajmy tak jak ci / tak jak tamci, to może na Brutalu ktoś coś dobrego o nas napisze.

Nie twierdzę, że "Major" to jakieś opus magnum, rewolucjonizujące scenę czy choćby niszę, ale to pierwsza ich płyta, która nie brzmi (aż tak) pretensjonalnie. Tak jakby po latach stwierdzili - dobra, pany, koła nie wymyślimy, naprzeciw tych i tamtych i tak będziemy zawsze malusi, zluzujmy gacie i zagrajmy bez spiny po swojemu.

p.s. wywaliłbym na bonusy "Mercy", "Ravenous" (fajny kawałek, ale jakoś kompletnie poza klimatem reszty) i mocno skrócił "Bleed Static". Byłoby 40-parę przebojowych minut.