Bdb festiwal te całe Czorne Siurwlesie, za rok pojadę też, nawet na Sabbat, którego nie słucham. Siniaki obecne, gardło zdarte, wokal chropowaty, ergo ubawiłem się znakomicie. Pozdrowienia dla spotkanych forumowców( listy nie zrobię, bo jeszcze o kim zapomnę nadmienić i się cieszyć będzie, ze został pominięty

. Parę wiaderek alko poszło, starcza demencja swoje dołożyła, ale mniej więcej było tak:
Zawitałem na teren festowy jakoś z teleexpressem, zatem Dracula, Butcher, Stillborn mnie ominęły, z daleka kawałek Stiiiborna wypatrzyłem.
Voidhanger oglądałem w półdystansie, kilka razy widziałem i kolejny raz pozamiatane należycie, chociaż skłamałbym, że oglądałem ich z wyjątkowym skupieniem - latałem to tu to tam, witałem sie i ględziłem z róznymi osobnikami a do tego wszystkiego Voidhanger grał do taktu.
o 19 nie było dobranocki a Imperator. Lepiej, bo dobranocki bywaja kiepskie as Imperator przywalił zacnie, kapcie spadnęli. W chuj kontent pohopsałem pod scenę, tak można się reaktywować. PODOBAŁOMISIE.
Varathron- jako, ze cenię i sama kapele i sam nurt greckiego BM to karnie stawiłem sie pod scena i kolejny bardzo udany występ. Raz Varathrona widziałem i ten występ byczynowy był sporo mocniejszy.
Żeby nie było zbyt letko po dwóch takich strzałach na scenę wlazły Brathanki Tormentory. Nie mam pytań, mega recital.
Hellfire Deathcult- widziałem już kartony z mlekiem ze zdjęciami osobników z kapeli, Ktokolwiek widział ktokolwiek wie, zabłądziło się bidulkom i nie zagrali
Vesicant- gruzowisko jakieś musi być, nie ma balu bez gruzmetalu. Tez solidne zakończenie jakże udanego koncertowo dnia. Przyznam sie bez bicia, ze mam LP Vesicantów, ale aż tak często nie lata, no ale zmienione to będzie bo dali sobie rady bez problemów.
Dzień drugi zacząłem o 6, tradycyjnie, niczym rok temu - Powolny Obchód Terenów w skrócie POT. Ot do Byczyny i z powrotem, często biesiadując w trakcie.
Tak celebrowałem te wszelakie łażenia, rozmowy towarzyskie, śniadania i grille, iż pierwsza kapela , która me zaropiałe oczki ujrzały był Nekkrofukk, oglądany zresztą niedbale strasznie. MEA KAŁPA.
Infernal War widziałem kupę razy to i kolejna odpuszczona rzecz- zerkałem tylko jednem okiem.
Nun Slaughter fajnie , ale jednak brakowało szaleństwa i maniakalnych śmiechów dolegających zza garów, no ale muzycznie i koncertowo full radocha, jak mawiają piłkarze- seryjni mordercy- nóżka sama chodziła.
Iron Angel? ee nie dla mnie
PSDGD zagrali za to bardzo mocno, elegancko ukoronowali ten jakże przyjazny festiwal. Putingody rozjebali wątpiących moim zdaniem i jeden z najmocniejszych punktów festiwalu całego. Hurra koniec tych ryków, można iść sie napić w spokoju haha. Najchętniej bym dał sie zamknąć w lokalnym budynku "Browaru W cieniu" który to w żadnym cieniu nie jest a właśnie w full słońcu. Wszędzie kłamio, no szędzie. To za rok trzeci raz w Byczynie

. Chyba, ze policja odwoła hehe, bo chyba rowerkami w tym roku zbyt mocno sie nikt nie bawił brzydko( albo umknęło mi bo też i nie śledziłem).