Niedzielny koncert był całkiem niezły. Bestial Raids bardziej mi przypasowali live niż na płytach.

Występ Lvcifyre prawie w całości spędziłem na zewnątrz - dolegliwości żołądkowe rozwaliły mnie już z samego rana, więc wolałem połazić z kąta w kąt po terenie, niż obrzygać tłum w klubie.

Przy okazji zauważyłem, że niektórzy są nieco zdziwieni obecnością tego typu osobnika (wyglądem dość znacznie odstawałem od 99% zgromadzonych). Wróciłem kiedy na scenie zaczynała się instalować Mgła... Do Gdyni wybrałem się specjalnie na ten właśnie występ i nie żałuję (pomimo dość specyficznych okoliczności wyjazdu). Fajnie było wreszcie zobaczyć i posłuchać Mgły na żywo na żywo.

Przy okazji pozdrawiam serdecznie Bartka, (który zechciał mi towarzyszyć), Łukasza i jego brackiego, sympatycznego brodacza (który oblał mnie piwem) oraz parę sympatycznych globtroterów z Warszawy.
