W recenzji piszesz, że następna płyta, jeżeli nie pojawią się bardziej istotne zmiany, może zacząć się już przejadać. Z ciekawości, a nie złośliwie, zapytam - jak długo znasz ten zespół?Deathhammer pisze: 7 lat temu Ja za to trochę się osłuchałem i podrzucam pierwsze wrażenia/recenzję. Polecam mimo wszystko dać szansę, bo to pełnoprawna pozycja w dysko i świetnie się broni.
https://podziemnegarkotluki.blogspot.co ... xcuse.html
To jest kontynuacja, w sensie udoskonalenie dotychczasowego stylu. Ale wiem o co ci chodzi - te zarzuty o kopiowanie poprzedniczki też mnie śmieszą.Deathhammer pisze: 7 lat temu Nie wiem ludzie, co wy jednym uchem słuchacie tej płyty?
Przecież to nijak nie jest kontynuacja EiF
Bo ja wiem? Moje pierwsze zetknięcie to było jakoś w 2013, zaczynałem od WHTN. Ale na dobre wszedł mi ten zespół dopiero po wydaniu Exercises.deathwhore pisze: 7 lat temuW recenzji piszesz, że następna płyta, jeżeli nie pojawią się bardziej istotne zmiany, może zacząć się już przejadać. Z ciekawości, a nie złośliwie, zapytam - jak długo znasz ten zespół?Deathhammer pisze: 7 lat temu Ja za to trochę się osłuchałem i podrzucam pierwsze wrażenia/recenzję. Polecam mimo wszystko dać szansę, bo to pełnoprawna pozycja w dysko i świetnie się broni.
https://podziemnegarkotluki.blogspot.co ... xcuse.html
Myślę, że gdyby to było wcześniej to i zmęczenie materiału mogłoby być szybsze.Deathhammer pisze: 7 lat temuBo ja wiem? Moje pierwsze zetknięcie to było jakoś w 2013, zaczynałem od WHTN. Ale na dobre wszedł mi ten zespół dopiero po wydaniu Exercises.deathwhore pisze: 7 lat temuW recenzji piszesz, że następna płyta, jeżeli nie pojawią się bardziej istotne zmiany, może zacząć się już przejadać. Z ciekawości, a nie złośliwie, zapytam - jak długo znasz ten zespół?Deathhammer pisze: 7 lat temu Ja za to trochę się osłuchałem i podrzucam pierwsze wrażenia/recenzję. Polecam mimo wszystko dać szansę, bo to pełnoprawna pozycja w dysko i świetnie się broni.
https://podziemnegarkotluki.blogspot.co ... xcuse.html

Jakbyś nie był lifemetalowcem, tylko szanującym się maniakiem czerni bez hehebrudu za paznokciem, to doszedłbyś do takich wniosków już po wydaniu Ćwiczeń W Daremności. Bo Mdłości/Further (od których także zacząłem przygodę z zespołem) były czymś bardzo ciekawym w moich uszach jako świetne połączenie doskonałych melodii przy jednoczesnym zachowaniu w stu procentach blackmetalowej atmosfery pogardy i desperacji, Groza wzniosła tę kombinację na wyżyny a WHTN doprawił jeszcze lepszymi numerami, jeszcze lepiej napisanymi, choć całościowo nie porywał tak jak poprzedniczka. I patrząc z dzisiejszej perspektywy mogliby po tej płycie zawiesić projekt, bo osiągnęli w nim już wszystko na tamten moment. Utrzymując obrany kierunek wyjście było tylko jedno - napisać numery tak powalająco doskonałe, żeby nie było wiadomo gdzie majtki włożyć a, jak wiemy, na poprzedniczce nie udała się ta sztuka i pojawiły się symptomy "przejedzenia". Najnowszy album te symptomy ma w jeszcze większej ilości.deathwhore pisze: 7 lat temu Ja ich poznałem dokładnie w tym samym momencie. Bo tak głośno o zespole, to mimo że black metal to melodyjne gówno dla przygłupów, to sprawdzę co to jest. I bardzo mi się wówczas spodobało i długo broniłem tego przed zarzutami takich nienawistników różnego rodzaju. Ale ostatnie koncerty i ta płyta. Coś pękło. Dla mnie to już nie Mgła, a Mdła.
Gdybyście byli fanami prawdziwego surowego blacku i poznali Mgłę od splita Crushing the Holy Trinity to byście doszli do tego po wydaniu Grozy!DiabelskiDom pisze: 6 lat temuJakbyś nie był lifemetalowcem, tylko szanującym się maniakiem czerni bez hehebrudu za paznokciem, to doszedłbyś do takich wniosków już po wydaniu Ćwiczeń W Daremności.deathwhore pisze: 7 lat temu Ja ich poznałem dokładnie w tym samym momencie. Bo tak głośno o zespole, to mimo że black metal to melodyjne gówno dla przygłupów, to sprawdzę co to jest. I bardzo mi się wówczas spodobało i długo broniłem tego przed zarzutami takich nienawistników różnego rodzaju. Ale ostatnie koncerty i ta płyta. Coś pękło. Dla mnie to już nie Mgła, a Mdła.
Rozumiem, że Ty jesteś zadowolony, bo jako nie-kmiot black metalowy czujesz go porządnie?Hajasz pisze: 6 lat temu Gdybyście nie byli black metalowymi kmiotami to byście elegancko poczuli mięsistego mgielego kutasa w swoich dupach, którego tak ochoczo Mgła serwuje tym wszystkim, którzy gówno wiedzą o ścieżce rozwoju zespołu. A, że jesteście to nawet tego nie czujecie jak jesteście dymani.
No bo w dobie Internetu nisza nie oznacza już niszy informacyjnej. Jeśli ktoś wklepie sobie w google np. "canadian black metal", to po sekundzie dostanie Akitsę, Revenge i Blasphemy. Jak wpisze "french black metal", last.fm na tacy poda mu DsO, Antaeus, Peste Noire... i Vlad Tepes. Tak, Czarne Legiony to pierwsza strona wyników na popularnym serwisie muzycznym, jeśli spytamy go o francuski black metal.Wędrowycz pisze: 6 lat temu Dla chłopaków, którzy niedawno byli wpatrzeni w KoRna czy Slipknota i nagle poznali coś mocniejszego. Ja to widuję od lat na koncertach różnych, nawet tych war metalowych, które jak liczyłem będą odsiewać takich ludzi, znaczy się, że obecnie to już nawet niszowe rzeczy wypłynęły na wierzch.
To dobre wrażenie masz, bo Hajasz ostatnio często z ekscytacją wspomina o dymaniu tyłków współczesnych metali.Wędrowycz pisze: 6 lat temu Po pierwsze to Twój post @Hajasz mam wrażenie, że czytam drugi raz już, bo normalnie deja vu mam.
To ciekawy temat. Nie przesadzałbym z tym całkowitym brakiem kiczu w Mgle. Ale to temat na dłuższą dyskusję. Bo czymże jest kicz?porwanie w satanistanie pisze: 6 lat temu
Co do Mgły i hipsterów - myślę, że rzeczą, która ich przyciąga, oprócz znakomitej i dobrze wyprodukowanej muzyki, jest całkowity brak kiczowatego image i estetyki, tudzież głupich wypowiedzi. Podejrzewam, że z perspektywy wielu ludzi z zewnątrz to jest taki black metal, z którym mogą obcować bez poczucia zażenowania.
Ja kicz rozumiem jako coś, co odnosi się do twórczości artystycznej lub pseudoartystycznej. Wychodzenia na scenę w zwykłych ciuchach w ogóle nie rozpatruję w kategoriach twórczości, na upartego można tu podpiąć jedynie te kaptury i zasłony na twarz, bo przecież i nazwą zespołu, i z tekstami to jakoś koresponduje.deathwhore pisze: 6 lat temu Ale kicz to nie tylko przepych. To również używanie pewnych utartych klisz stylistycznych, czy wizerunkowych. Nie, to nie tylko zasłonięcie twarzy. To też ramoneska, to też kaptur. To jednolity wizerunek wszystkich członków zespołu.
Można chyba tak to ująć, chociaż ja bym powiedział, że po prostu wygodny. Jak dla mnie to nie jest ani ładne, ani brzydkie, raczej utylitarne. Nie trzeba malować twarzy, nie trzeba robić na scenie gęby, zawsze tez można wymienić muzyka bez zwracania uwagi na ten faktdeathwhore pisze: 6 lat temuAle wracając do Mgły - nie uważasz, że taki wizerunek to też wizerunek bardzo bezpieczny?
OK, ale to chyba o inny rodzaj bezpieczeństwa chodzi, bezpieczeństwo wynikające z podążania utartym szlakiem, tak mi się wydaje. Mgła swój wizerunek czy antywizerunek zaproponowała samodzielnie, świadomie pozbawiając się jednej (albo i więcej) z istotnych sfer ekspresji.
Jasne, ja np. kicz black metalowy bardzo lubię, robi mi on klimat i kontekst, taki debiut Emperora to nie wiem, czy tak bardzo by mi się podobał, gdyby wydali to bez tego zamczyska i trolli na okładce. Z drugiej strony - nie podobałaby mi się chyba tak bardzo Mgła z trollamideathwhore pisze: 6 lat temuTak naprawdę temat kiczu jest bardzo ciekawy, niejednoznaczny i żeby było ciekawiej, wcale nie jest tak negatywny jak mogłoby się wydawać
to zdanie mi się podoba; ciekawe i chyba celne ujęcieporwanie w satanistanie pisze: 6 lat temu Kicz bywa użyteczny, bo jest komunikatywny, tak bym to ujął.
Ja nie wiem jaka to jest działalność pseudoartystycznaporwanie w satanistanie pisze: Ja kicz rozumiem jako coś, co odnosi się do twórczości artystycznej lub pseudoartystycznej. Wychodzenia na scenę w zwykłych ciuchach w ogóle nie rozpatruję w kategoriach twórczości, na upartego można tu podpiąć jedynie te kaptury i zasłony na twarz, bo przecież i nazwą zespołu, i z tekstami to jakoś koresponduje.
Nie trzeba malować twarzy, ale trzeba założyć zasłonkę, trzeba założyć kaptur, trzeba założyć ramoneskę (granie w takiej kurtce nawet, jeżeli zarzucą się ją na gołe ciało to niesamowita męczarnia, ja się dziwię, że żaden z nich nigdy nie zasłabł). Więc z utylitarnością tego wizerunku to też tak średnio. Z jakich sfer ekspresji w ten sposób rezygnują? Z mimiki? Nie przesadzałbym z jej istotnością w przypadku kapel black metalowych. Ja jednak uważam, że to, co oni usilnie nazywają "antywizerunkiem", to jednak w całości wizerunek i to tak bardzo przemyślany i dopracowany. Nawet jeżeli na samym początporwanie w satanistanie pisze: Można chyba tak to ująć, chociaż ja bym powiedział, że po prostu wygodny. Jak dla mnie to nie jest ani ładne, ani brzydkie, raczej utylitarne. Nie trzeba malować twarzy, nie trzeba robić na scenie gęby, zawsze tez można wymienić muzyka bez zwracania uwagi na ten fakt
(...)
OK, ale to chyba o inny rodzaj bezpieczeństwa chodzi, bezpieczeństwo wynikające z podążania utartym szlakiem, tak mi się wydaje. Mgła swój wizerunek czy antywizerunek zaproponowała samodzielnie, świadomie pozbawiając się jednej (albo i więcej) z istotnych sfer ekspresji.