No chyba jest oczywista granica, między hipsterskim Portal i niehipsterskim Grave Upheaval. Myślałem, że to jasne jak słońce

Widocznie nikt tu poza mną nie jest hipsterem od głębokich lat dwutysięcznych i takich banalnych kwestii hipsterskiego postrzegania świata nie ogarnia

Jak masz w zespole określoną ilość czynników uznawanych za hipsterskie, to kapelę można nazwać hipsterską. Raz to będzie sweter, innym razem okularki Lennona, upodobanie do taniego S-F albo retro-wąsy rodem z RFN i ogólne zamiłowanie do nostalgicznych klimatów. No, czasem wystarczy, że grasz death metal o Dark Soulsach to wtedy już nawet więcej czynników nie trzeba (chociaż miłość do astronomii też działa). Akurat hipsterski death ma w sobie sporo wąsatych panów w swetrach z lat 70. tudzież nerdowskiej para-matematyki natchnionej rzekomo kosmosem
Ale jak komuś trzeba jaśniej, to powiem, że hipsterski death metal to ten, którym się zachwycają te Quietusy, jutubowe Needle Dropy, czy polskie trzy szóstki

Oczywiście samo to nie czyni go z automatu hipsterskim, ale uważny słuchacz przewidzi, które elementy pozwolą zaistnieć kapeli na balu u hipsteriadora.