Z Hiszpanii oni są, z Hiszpanii są oni, krainy flamenco, gorących kobiet, komedii Lope de Vegi i satyrycznych opowiadań Francisco Quevedo! Jednak to death metal, nie rurki z kremem, więc nie ma tu miejsca na słońce, co najwyżej na cień, w którym można skryć się przed światłem i żarem w ruinach greckich oraz rzymskich budowli, które nie oparły się niszczycielskiemu działaniu czasu, tak jak żaden prawdziwy fan death metalu nie oprze się mrocznemu urokowi Sartegos!
Sartegos - zespół, który towarzyszy mi od czasu wydania demka Mortualhia, o którym dowiedziałem się od kolegi. Ponieważ jednak wyjebane mam na kult kaset, a tylko na takim nośniku muzycy wydali swoje dzieło, a i dystrybucja kulała, katowałem to przez wiele miesięcy w mp3. Katowałem, to dobre słowo, ponieważ był moment, że słuchałem w kółko tych hipnotycznych dźwięków. Bo taką ścieżkę grania obrali panowie. Repetytywność, perkusja bez niebotycznej ilości przejść, ani innych fajerwerków, miażdżący wokal; Sartegos zaczęło od napierdalania jak karabin maszynowy i... ucichło. No, nie do końca, bo po drodze mamy jakieś splity, np. z Balmog, szwedzkim religijnym BM rodem z Hiszpanii, zespołem który bardzo lubię, ale o nim może kiedy indziej, ale to mało istotne, bo oto na scenie pojawia się EPka As Fontes do Negrume, kontynuująca ścieżkę obraną na demosach. To samo, tylko więcej i przy poprawionym brzmieniu. Pół godziny muzyki budującej klimat swoją prostotą (przez entuzjastów war metalu mylonej z prostactwem), tak świetną, że nie można się oderwać od głośnika. A potem znów cisza... Do 2019 roku, gdy pojawią się pełny krążek tych pojebów. O Sangue da Noite. Tym razem jednak słuchacz nie dostaje odgrzewanego kotleta. Owszem, to wciąż jest stary Sartegos z jego ujmującą prostotą, ale tutaj rozbudowany o chwytliwe solówki, klimatyczne przerywniki grane na keyboardzie, które wcale nie jadą cepelią, oraz zróżnicowany wokal. Zespół rozwinął skrzydła i nagrał naprawdę potężna płytę; klimatyczny death metal, a nie jakieś lifemetalowe potupajce dla wesołych sprzedawców ubezpieczeń. I gdyby ta premiera z listopada ubiegłego roku nie przeszła zupełnie bez echa, dopisałbym krążek Sartegos do swojego top 2019. Sartegos! Obok Teitanblood najlepsza deathmetalowa ekipa z Hiszpanii!
Skład:
Rou Sartegos - Guitars, Bass, Vocals (2008-present)
▼ Byli muzycy
Vindok - Drums (2010-2017) Narbeleth (live), ex-Aboriorth (live), ex-Beltain
2010 - A Serpe do Escarnio [demo]
2011 - Mortualha [demo]
2013 - As Fontes do Negrume [EP]
2016 - Resvrrezionespiritval [split]
2018 - Sartegos / Balmog [split]
2019 - O Sangue da Noite
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Sa ... 3540304232
BC: https://sartegos.bandcamp.com/music