Jig-Ai to czeskie trio, które od 2005 roku terroryzuje moje uszy specyficzna odmiana Goregrind. Zespół wydał do tej pory trzy pełne płyty - wszystkie trzymają bardzo zbliżony i wysoki poziom. Całkiem niezły jest także split z polskim Ass to Mouth. Cechą charakterystyczną muzyki Jig-Ai oprócz programowej w tym gatunki brutalności jest także bardzo dobre brzmienie, które świetnie sprawdza się w tej stylistyce. Teksty i oprawa graficzna płyt bazują głównie na tematyce Gore, Guro i Hentai.
Skład:
Buraak - Bass (2005-present) Destructive Explosion of Anal Garland, ex-Negligent Collateral Collapse, CBDS, ex-Brutally Deceased, ex-Ahumado Granujo, ex-Eardelete
Jarda Haž - Drums (2019-present) ex-Alienation Mental, ex-Perfecitizen, Brazen Bull, Mort Lake, ex-Mincing Fury and Guttural Clamour of Queer Decay (live), ex-Yaga
Robert Kubík - Guitars (2024-present) Taedifer, Antistar Co., October the 4th, Sunset Waltz, ex-Ingrowing, ex-Locomotive, ex-Siax
2 pierwsze płyty to naprawdę dobry goregrind. 3 mnie wynudziła, muszę do niej wrócić. Ulubiony utwór? Ninja gangbang z debiutu, pięknie płynie.
Bardzo masywne brzmienie, dużo bujających riffów, fajny feeling, tylko te świniaki. Na co one komu? Tradycyjne grindowe wokale wypadają natomiast bardzo dobrze. Wywalić świniaki i byłaby to naprawdę przyzwoita muzyka.
Z podobnych rzeczy, również w stylistyce guro, był portugalski Namek.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Rising Sun Carnage uwielbiam... piękny strzał w twarz słuchacza. 40 minut mega pierdolnięcia i masywna produkcja. Wszystkie trzy ich pełniaki bardzo wysoko oceniam... obok SQUASH BOWELS prawie niema dnia żebym nie sięgał po ich twórczość. Czeska scena Gore Grind obok polskiej to w moich zbiorach zdecydowana przewaga...
Nowa płyta zwyroli z Jig-Ai. Trochę przyszło nam poczekać, ale było warto, bo jak zwykle wyszła im bardzo dobra płyta. Chłopaki postanowili nieco urozmaicić swój styl i płyta trochę (no w niektórych momentach to nawet bardzo) różni się od poprzednich, ale diametralnej zmiany stylistyki nie ma i ciągle jest to tak samo dobra muzyka.
Lata temu kupilem w Pradze jedynke.Calkiem spoko Grind.Cedek zmienil jakis rok temu wlasciciela trafiajac w dobre rece.Znudzil mnie ten material.Moze sobie sluchne nowego bekarta Pepikow na dniach.
Czit pisze: 6 lat temu
Ja wcześniejszych nie słyszałem, ale tą nową katuję już z 6 raz dzisiaj. Kocham takie bezlitosne nakurwianie.
To samo nie znałem wcześniej. Kurwa ta nowa z papci wyrywa, jak wspominacie że wcześniej było jeszcze lepiej to kurwa związać będę musiał się do odsłuchu. Fakt, brzmienie jest idealne, takie jak lubię. Jak ma lecieć mięso to kurwa mięso. Baja!
Jig-Ai od zawsze wypierdalało z kapci. Jak dla mnie to, jeden z najbardziej niedocenianych goregrind/kapel. Znam od debiutu i od tego czasu rozkurwiają. Czesi są pojebani i Czesi "umniom". Nowy album rozpierdala... znowu.
Pogan696 pisze: 6 lat temu
Nowy album rozpierdala... znowu.
Jak najbardziej! Bardzo fajna płyta im wyszła. Chyba dotychczasowa formuła muzyczna jednak trochę się im przejadła, bo słychać wyraźnie, że chłopaki zaczynają kombinować.
Dziwi mnie, że Entrails Tsunami ma tak słabe recki. W sumie dlaczego albumy takich kapel jak Jig-Ai są recenzowane ?. Mnie te czeskie dziady borowe, zawsze humor poprawiajooo... . Piękne, brudne granie do sedesu i mangi. Jestem od zawsze wierny pepikom.
up. bardzo dobry materiał , dobrze się go słucha i poprawia humor doskonale . Recenzje najlepiej krytykować innych ,samemu nie mając za dużo do powiedzenia nie wspominając o wiedzy muzycznej .
Pogan696 pisze:
Dziwi mnie, że Entrails Tsunami ma tak słabe recki. W sumie dlaczego albumy takich kapel jak Jig-Ai są recenzowane ?. Mnie te czeskie dziady borowe, zawsze humor poprawiajooo... . Piękne, brudne granie do sedesu i mangi. Jestem od zawsze wierny pepikom.
Płyta jest zajebista i z megadojebaniem, tylko brzmienie mogło być nieco bardziej przybrudzone. Mnie to obecne na Entrails Tsunami wydaje się zbyt skompresowane, taki modern sound trochę. Nie zmienia to taktu, że to czołówka goregrind. Blasty sieką niemiłosiernie a w zwolnieniach buja jak żula po ćwiartce denaturatu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Zacna płytka, właśnie odpalam na kiblu po raz kolejny. Jak na podgatunek to grają zajebiście. Okładka do ostatniej prorocza, powikłania poszczepionkowe na pełnej kurwie.
Bardzo lubię wszystkie ich płyty - świetnie się tego słucha, bo piszą po prostu świetne goregrindowe wypierdy, a brzmienie uważam za idealnie dobrane i wręcz wzorcowe dla tego typu muzyki. Na ostatniej płycie momentami jest już momentami trochę inny klimat - chłopaki zaczynają kombinować, ale dalej jest to tak samo świetne jak poprzednie materiały.