Jako dzieciak miałem nagrane na VHS
Pulse i straszliwie mnie rozpierdalały te projekcje tam (to jest pół koncert, pół teledysk, jak ktoś nie widział). Do dziś mam w baniaku te obrazy, jak np. baloniki z furgonetki wylatują na ulicę i podskakują uciekając, albo typy w garniturach i melonikach na szczudłach idą, gitary spływają strumieniem i te wszystkie flagi powiewające na wietrze... Ostry rozpierdol we łbie dla dziecka
Etap wcześniejszy twórczości zespołu moim zdaniem dość niesłuchalny, ja przynajmniej nie czaję zupełnie, poza jakimiś fragmentami, te hardcore eksperymenty nie na moją głowę.
Ummagumma to już całkiem pojazd po całości, do dziś nie jestem pewien, czy to na serio, czy żart z wytwórni.
Od
Dark Side of the Moon kapela postanawia grać pop-prog rock i wychodzi na tym prześwietnie. Końcówka płyty z wieńczącymi
Brain Damage/Eclipse wspaniała, ale reszta już nieco nierówna. Kolejna płytka, Wish You Were Here - moim zdaniem ich najlepsza, same rozpierdalatory na trackliście (Have a Cigar najmniejszy), a
Shine on You Crazy Diamond to najzwyczajniej w świecie poezja dźwięku, cudowny utwór.
Animals również świetne i bardzo równe.
The Wall mi się podoba, ale tak jak z filmem, nie przemawia do mnie w 100% i dla mnie z tych 4 najsłynniejszych Pinków Floydów najgorszy.
Dalej tak sobie, przy czym na
Division Bell jest wspomniany już przez
@dj zakrystiana High Hopes, w którym to bas ma przepiękne, pełne brzmienie, aż się chce podgłośnić. Ogólnie to chyba po zakupie każdych głośników pierwszym kawałkiem, jaki odpalam jest High Hopes. Jak to wejście basu jest ŁUUUUUUMMŁŁŁ to mi się nieco kolanka uginają
O, tu są te baloniki i flagi...