Zsamot pisze: 5 lat temu
yog pisze: 5 lat temu
Lombardo nie pasował, on definiował.
Raptem zredefiniował Reign in blood, pytanie ile w tym legendy a ile prawdy.
Takie zabawy słowami można dalej ciągnąć, a skoro tak redefiniował, to podaj mi który to Slayer tak zredefiniował po powrocie do Slayera?
Bębnienie Lombardo jest o wiele ciekawsze w Grip inc. niż na powrotnych w Slayer.
Definiował, nie redefiniował. Wykreował Slayera wspólnie z resztą, jego gra bardzo mocno decydowała o brzmieniu kapeli na wszystkich tych płytach z Rubinem, a po powrocie to już - zwyczajnie - jak randka z byłą. Jego wyróżnia to, że radzi sobie nie tylko w szybkich partiach, ale i takich wymagających nieco więcej wyczucia, sporo smaczków wprowadzał pół-darmo do tej diabolicznej atmosfery kreowanej przez kapelę. Może się mylę, ale moim zdaniem to po prostu muzyk bardziej wszechstronny od thrashowego perkusisty Bostapha, co udowadnia choćby w tym eksperymentalnym Fantomasie.