@HUMAN odnośnie do tego niedosytu napierdolu, o którym wspomniałeś w shitboxie, to tu zaledwie 15 min, a materiał niszczy z potworną siłą. Wszystko zależy od dawkowania — krótką płytę można w tym samym czasie więcej razy wysłuchać
się zastanawiałem, może mnie tylko tak pojebało chwilowo i wcale Manilla Road nie jest tak dobra, ale kurwa nie - JEST. Mystification leci 6 raz z rzędu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Wow @yog cóż za odkrycie! To chyba przez te twe niezrozumiałe dla mnie zostawianie odkładanie se zapoznania się/odsłuchu tak kultowych płyt na później. To trochę tak jakbym po dekadach słuchania Metalu wkleił nagle Reign in Blood z takim podpisem. Nie wstyd Ci, że dopiero teraz takie perełki odkrywasz?
a obecnie racze się nowym albumem szwedzkich weteranów
pro pisze: 8 lat temu
Zaskoczyła mnie ta płyta, ale pozytywnie. Bo po pierwszym przesłuchaniu miałem ją rzucić na półkę, ale dałem szansę i nie żałuję. Leci już któryś raz i ciągle odkrywam jakieś nowe smaczki. Momentami album jest nawet progresywny. Są też wkręty post-rockowe. I faktycznie "Endless Ways" to numero uno tego krążka (Lee to jednak potrafi zbudować elegancki klimacik). Niesamowicie emocjonalny kawałek. Końcówka płyty poza ostatnim utworem nieco słabsza - senna. Całość jednak oceniam dobrze, na pewno lepiej niż poprzednie wydawnictwo. Nawet "Can't Let Go", które zupełnie do mnie nie trafiło po pierwszym odsłuchu w Antyradiu, tutaj zaczęło chwytać. Trzeba sprawdzić jesienią jak nowe wałki bronią się na żywca podczas trasy po Polsce Największy minus? Beznadziejna wkładka do płyty z jakimiś bazgrołami, stwarzająca wrażenie jakby ktoś odarł ją ze strony tytułowej. Ale to wiadomo, detale. Liczy się muza.
To jest właśnie dzisiejsza Anathema, wspominałem o tym w temacie o nich, za pierwszym razem niby nic ciekawego, ale tam smaczków zawsze jest pełno. Bilety na listopad w Poznaniu już leżą w domku.
Darkwave/drone wysokiej jakości, momentami przywodzący na myśl Dead Can Dance, ale bardziej różnorodny, trochę post-punku się nawet znalazło. Świetne płyciwo.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
@yog użyje takiej metafory: im dalej w las tym więcej drzew, a z nimi mroku - co zdecydowanie pomaga w budowaniu klimatu. U Greków może bez lasu, ale analogicznie, jeśli chodzi o dysko.
Mnie oni trochę w pewnym momencie zaczęli przynudzać, jak się nie mogli zdecydować czy Acherontas gra black metal czy to samo, co Shibalba itp. projekty co z nimi kolejne (udane całkiem zresztą) splity katowali. Ale - co sami napisali na fejsie - zauważyli trend na rytualistyczne, długie płyty i wrócili do bardziej przebojowych motywów nie tracąc jednocześnie mroku i tego klimatu kapturów pochylonych nad grymuarami w blasku świec
Destroy their modern metal and bang your fucking head
To też fakt, że się w te rytualne klimaty black dark ambient, a nawet w noise-owe wkręcali zbytnio, ale one niekoniecznie zaraz przynudzają,a jednie nie wpasowują się w oczekiwania, co do samego BM-u.
To miało też taką wadę, że jako Acherontas im nie wychodziło tak dobrze jak idąc w takie klimaty pełną parą np. we wspomnianym Shibalba. W Acherontas jakby ich jakiś niewidzialny pakt z Lucyferem powstrzymywał przed pójściem na całość w tym kierunku i to wychodziło trochę rozmemłane ostatecznie, a płyty o ile pamiętam też do krótkich nie należały.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Dalej się kurwa zastanawiam, co się stało, że się zesrało i po tej płycie Deicide zaczęło grać słabizny z jednym przebłyskiem chwały w postaci "The Stench Of Redemption". Przecież to taka zajebista kapela była.
@deathwhore O nie słuchałem dotąd tego. Widzę, że pod zmienionym tytułem zaczerpniętym z otwierającego go The Exorcism. A kto to wydał i jaka jest zawartość, nie napchano przypadkiem bonusów?
EDIT: Wprowadziłeś mnie w błąd. Już se to sprawdziłem, to jest kompilacja, a nie wydany ponowie debiutancki album i nie zawiera tych samych wersji utworów, co debiut. Są one surowsze i pochodzą z mocno limitowanej do kilku sztuk taśmy demo oraz z EP-ki "Fallen Angel".
Ale to przecież materiał ten sam co na debiucie + EP. Fakt, z innej sesji, dlatego zaznaczyłem, że to inna wersja debiutu, a dla mnie brzmi to jeszcze lepiej.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
deathwhore pisze: 8 lat temu
Ale to przecież materiał ten sam co na debiucie + EP. Fakt, z innej sesji, dlatego zaznaczyłem, że to inna wersja debiutu, a dla mnie brzmi to jeszcze lepiej.
Inna wersja debiutu wciąż znaczy, że jest to debiut np. z dodatkami, remasterowany, remisowany, ale nadal debiut, a nie zupełnie inna sesja nagraniowa + utwory z jeszcze innej sesji. Takie zaznaczenie to możesz se w ... na przyszłość proszę starać się o niewprowadzanie ludzi w błąd i przepraszam za swą upierdliwość.
Muszę se tę kompilację załatwić
Bawi mnie, gdy nastoletni stulejarze zasłuchujący się w Amon Amarth, Arch Enemy i nowej fali thrashu mówią, że Korn to pozerstwo i gówno. To patologiczne gówno, oni tego nie pojmą. Kocham.
Nie jestem już jakiś czas nastolatkiem, nie zasłuchuję się w Amon Amarth czy Arch Enemy, za to lubię nową falę retro thrashu, a nadal uważam, że Korn to gówno. Nie trawię.