Muzycznie? Nic. Po prostu mam wrażenie, że najwięcej złego o tym bandzie do powiedzenia mają te jajcarze w rurkach i katankach. Ot tak, przecież to jest nowoczesny metal, trzeba jebać, nie? Raz gościu, który jara się nowymi płytami Kreatora i słucha całej masy plastikowych zespołów, zagroził mi w internecie, że jakby mnie spotkał to by mnie udusił xD Bo se Korna lubię i nie boję się tego mówić na głos.
yog pisze: 3 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: miesiąc temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
To inny rodzaj patologii niż w ekstremalnym metalu. Patologia w Kornie bierze się z przeżyć Jonathana, z emocji jakie ma w głosie, czy też z tych ociężałych riffów granych na siedmiostrunowcach.
yog pisze: 3 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: miesiąc temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Ostatniego kawałka ze skalnej waginy Belketre to chyba 15 raz z rzędu będę za chwilę słuchał. Jaka tam zajebista solówka jest na koniec to coś wspaniałego.
x3, na jednym się nigdy nie kończy
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Dziś w programie: dwa świetne thrashowe albumy, choć na dzień dzisiejszy chyba zupełnie nieznane przez młode pokolenie Thrashersów i nieco też zapomniane przez tych starszych. A muzycznie ekipa z Wisconsin prezentuje nam wręcz festiwal zabójczo ostrych agresywnych riffów oraz dynamicznej Speed-owej nawałnicy rytmów lekko podszytej naleciałościami Hardcore Punka i Crossover, wyczuwalnymi nie tylko wokalizach, ale też w wyeksponowanej linii basu. Stylistycznie można by ich umieścić gdzieś pomiędzy Death Angel okresu Ultra-Violence, Sacred Reich, wczesnym Anthrax i Slayer, a bardziej thrashowym wcieleniem Suicidal Tendencies, D.R.I., czy początkami Accu§er'a.
Początkowo mi się spodobało, teraz emocje opadły. Nic nadzwyczajnego. Lepiej zapodać sobie CONQUEROR/REVENGE.
Wszystko zależy, mnie Death Worship bardzo pasuje. A, że niczego nowego od Blasphemy się już raczej nie usłyszy (chyba że koncertówki), to dobrze uzupełniło pewną lukę. Wiadomo, że zawsze można zapierdolić sobie Conqueror/Revenge. Ostatnio odświeżałem "War.Cult.Supremacy", które mam w wydaniu 2 cd z demówką i jakimiś bonusami i dalej upierdala łeb przy samej dupie. Te nagrania się nie starzeją w ogóle.
U mnie:
@Vexatus Ja znam tylko te trzy ostatnie, a skoro to najlepsze, więc dobrze trafiłem zapoznając z ich twórczością.
A tak wkleję, co tam dziś jeszcze słuchałem, bo potem zapomnę, posłucham co innego i przemilczana sprawa będzie.
BDB Szwecja zza Tatr
Gorguts w miksie z Ulcerate i złowrogim zbrutalizowanym Sadistic Intent, brzmiącym poniekąd jakby granym przez Defeated Sanity. Na tegorocznym ich krążku już nieco słabiej - odchodzą od tego pierwiastka złowrogości debiutu na rzecz znacznie bardziej awangardowej wersji tech. DM a'la wspomniane już Gorguts/Ulcerate.
Arson pisze: 8 lat temu
Bardzo przyjemny szwedzko-fiński split:
Okładka bez dwóch zdań fińska, tylko tam takie dziwolągi się rodzą
W ogóle miałem ze 2 tygodnie temu sen tematyczny: W taki sposób jak to podobno ludziom nocna mara na klacie siada i oddychać nie mogą to mi się śniło, że moje łóżko oblegają te wszystkie stworki z Adramelechów czy innych Demilichów. Chwilę trwałem w konsternacji, po czym mówię do nich: Chwila, chwila, ja was znam! Nie ze mną te numery! i się obudziłem z uśmiechem na ustach, jakbym z najpiękniejszego snu w życiu się obudził i okazał się prawdą. I jakoś tuż potem uznałem, że sobie logo porysuję.
#takbyło
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Odświeżam, bo przewinęło się w wątku o Kataxu, a ja dalej mam do tej płyty ogromny sentyment. Wszyscy dookoła piszą teraz jakie to gówno (zarówno płyta jak i zespół), ale ja średnio co pół roku odświeżam sobie pierwsze 4 płyty i dalej przyjemnie mi się tego słucha.
Po prostu zajebiste. Jak lubujecie się w zalatującym lekko tech. graniem OS Bay Area Thrashu w stylu Vio-Lence, Heathen, Forbidden, czy Nuclear Assault, nie omieszkajcie sprawdzić debiutu Makaroniarzy.
@Arson A widziałeś na shitboxie me polecenie kolejnego debiutu zespołu z kraju spaghetti? Chodziło o MadMaze. Młodziki grają nieco odmienny od BN Thrash w bardziej nowoczesnej formie, ale wychodzi im to zaskakująco dobrze. Myślę, że płytka mogła obić Ci się o uszy już tylko z sprawą samej okładki autorstwa E. Repki.
No właśnie nie obiła mi się o uszy, na shitboxie też nie widziałem, bo nie śledzę go uważnie, zresztą cały dzień byłem w pracy, więc na forum nie zaglądałem, ale dzięki za polecenie - obadam w wolnej chwili!
"From dream to dream we have always been,
Like an ever flowing stream."
Historia dzisiejszej nie tylko muzycznej przygody wraz z ilustracją:
Z racji pewnych obowiązków spędziłem dziś na mieście ą, że był skwar straszny oraz mając już dość zmagania się z urzędniczo-biurokracyjną machiną, udałem się na plaże, lecz tam też niezbyt fajnie.
Dobrze, że choć zabrana ze sobą muza, mnie w tym wszystkim wspomagała.
Owszem podoba, moim zdaniem całkiem udany album. Zgrabne kompozycje, a z IE nie zawsze było kolorowo, tym razem jest ok. Słuchałem też ostatnio nowego Carach Angren i faktycznie skojarzyła mi się Twoja wypowiedź na temat tego albumu, że to niezły teatrzyk i takie też wrażenia zebrałem przy odsłuchu i muszę przyznać, że najgorzej mi się tego nie słuchało. Coś innego.
Dobry ci ten Chaos, chyba moja pierwsza kapela z Indii, ale brzmi mało folkowo, a napieprza czysty, zajebisty thrash.
Jeśli to mnie się pytasz, to gdy pierwszy raz przesłuchałem album, nie odrzucał mnie, ale taż i mocno nie przykuł mej uwagi. Przy kolejnych odsłuchach było już lepiej, choć skrzeczliwy wrzeszczący wokal nie do końca mi spasił — taki trochę R. Cavestany na sterydach, muzycznie też podobne do nowszego Death Angel, tyle że bez tej finezji, jaką ma ekipa z SF. Ogólnie wyszedł im całkiem znośny agresywny szybki nowoczesny Thrash o dość chwytliwych riffach i solidnie odegranych solówach, dobrej motoryce i ładnie wpasowanej w to linii basu — jako debiutanci z tamtejszego regionu śmiało mogą się nim bez wstydu chwalić.
Bardzo trafnie opisałeś stylistykę w której się chłopaki poruszają. Mnie też nie porwało, aż na tyle żeby to wychwalać pod niebiosa. Wiadomo, żyjemy teraz w czasach gdzie ciężko o materiał zwalający z nóg, ale rzemiosło chłopy mają w łapach i wyszło to naprawdę nieźle. Na koniec, z tego co wyczytałem to nie jest ich debiutancki album, a drugi a po drodze było jeszcze demo, a jakby nie patrzeć, info podają że od 2005 roku istnieją.
Hmmm. Jakoś nie specjalnie wniknąłem w ich dyskografię — nawet nie zajrzałem na ich stronkę na M-A ani FB nie odwiedziłem. Słuchając go z racji, że Indie to dość egzotyczny kraj i to iż wcześniej o nich jakoś nic nie słyszałem, założyłem se, że to pewnie debiutanci
Właśnie przypomniało mi się, że na ostatnie urodziny kumpel sprezentował mi wszystkie 3 pełniaki Svartrit. Dotąd sprawdziłem tylko "jedynkę", która bardzo przypadła mi do gustu. Kapela gra to co dobre w skandynawskim black metalu lat 90'tych. Są melodyjne, aczkolwiek nie pozbawione pazura riffy, jadowite wokale, trochę akustycznych pasaży, leśny klimat z odrobiną folkloru, zarówno blasty jak i wolniejsze tempa, a wszystko to ubrane w czystą, wręcz klarowną produkcję na miarę dzisiejszych czasów. Jak ktoś lubi takie klimaty, to polecam.
Wędrowycz pisze: 8 lat temu
Właśnie przypomniało mi się, że na ostatnie urodziny kumpel sprezentował mi wszystkie 3 pełniaki Svartrit. Dotąd sprawdziłem tylko "jedynkę", która bardzo przypadła mi do gustu. Kapela gra to co dobre w skandynawskim black metalu lat 90'tych. Są melodyjne, aczkolwiek nie pozbawione pazura riffy, jadowite wokale, trochę akustycznych pasaży, leśny klimat z odrobiną folkloru, zarówno blasty jak i wolniejsze tempa, a wszystko to ubrane w czystą, wręcz klarowną produkcję na miarę dzisiejszych czasów. Jak ktoś lubi takie klimaty, to polecam.
Dodaj skład + dysko i załóż temat, z takim opisem już można
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Haha, okładka MAIM genialna. Ta "kobieta"(?) to wygląda z pyska bardziej jak wokalista Cannibal Corpse, też z początków, Barnes czy jak mu tam. Hahaha. Szpetota. Pewnie płyta za to dobra.
Dalej ten materiał mi dobrze brzmi, tego już nigdy nie przeskoczą, jestem pewien.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"