Posty: 1222
Dzisiaj to wygląda niemal jak jakaś przebitka z rzeczywistości alternatywnej.yog pisze: Też to doceniłem, headbanging Varga przy graniu Agathocles to piękny dokument czasów, które odeszły bezpowrotnie.
Kiedy oglądam stare foty i filmy z tamtego okresu to też czasem nie wierzę w to co widzę, szczególnie jak sobie przypomnę na jakich wynalazkach grało się u nas po garażach i piwnicach jeszcze w połowie lat 90-tych.kyu pisze: 4 lata temu Dobre czasy. Dla mnie jako biedaka zawsze imponujący jest fakt do jakiego sprzętu (również ta nagłośnieniowa marshallowa wieża w tle) mieli ówcześnie dostęp w Norwegii. Szkoda, że kamery wtedy zbierały głównie trzaski.![]()


No i jak tak można…Vexatus pisze: 3 lata temu Dla mnie "Daudi Baldrs" jest ledwie słuchalna, a "Hlidskjalf" zajebista. Taka sytuacja...
bardzo dobrze napisane.
Ja nie lubię ambientów i nie dlatego mi się Daudi Baldrs podoba.
Lubisz, lubisz. Może masz wąską definicję ambientu, ale to nie zmienia faktu, że go lubisz. Np. te wszystkie albumy Laswella.kurz pisze: Ja nie lubię ambientów i nie dlatego mi się Daudi Baldrs podoba.
Cały album jest przezajebisty, nie tylko drugi placek.kurz pisze: Burzum, już abstrahując od rycerzyków to, przynajmniej na 2-ej płytce Filosofem, fenomen.
Oczywiście.
Prawie każdy lubi.yog pisze: Ja lubię przezajebiste melodyjki
Na nowe nie ma co liczyć, ale używka w zasięgu użytkowników.yog pisze: 3 lata temu Chyba moje największe marzenie z dzieciństwa to klawisze CasioNiespełnione, więc bardzo lubię Daudi Baldrs.
Te mam i te są warte fizyczniaka. Daudi w swojej przaśności jest fantastyczny, a leśna jest leśnym dopełnieniem.Kozioł pisze: 3 lata temu
1. Filosofen - warte fizyczniaka
3. Belus & Hlidskjalf - kompakcik na siłę
delikatnie mnie zagotowało panie koźle! Ale skoro ktoś na samym początku informuje, że black metalu, a w szczególności drugiej fali, nie słucha to wszystko jest jasne..Kozioł pisze:Tragedia.
Nie filozofuj tyle
Będę!!!!!!!!!
Każdy ma do tego prawo, wręcz obowiązek, jeżeli tak rzeczywiście czuje/uważabrzask pisze: 3 lata temu
jedynie bagatelizowanie i niedocenianie! /szczególnie wczesnych/ dokonań Varga.
Jo jo!!!!
W sumie to mógłbym się ze wszystkim zgodzić, ale tego nie zrobię, bo się nie zgadzam.Hajasz pisze: 3 lata temu Pewnie się znowu powtórzę ale szyderczo wyśmiewam black metalowców tych prawdziwych i tych farbowanych, którzy pościągali sobie płyty Burzum choćby nawet w 4K i po nawet tygodniu słuchania uskutecznią nijakie pierdololo bo zawsze fakt jest taki, że żaden kierwa pseudo metalowiec nawet nie sięgnął po jedyny Krzycha kawałek z kultowego składaka Presumed Guilty, a który jest najlepszym jego kawałkiem forever. I jakież trzeba mieć zajebiste ego aby owy najlepszy numer wyrzucić z płyty i zastąpić go pitoleniem Tomhet. Oto słowo pańskie.
Edit: W sumie to najbardziej lubię oglądać zdziwione japy kiedy pytam się o piąty kawałek z trzeciego albumu. I potem ta konsternacja kiedy patrzysz na gości, którym na sucho ktoś wjeżdża w przedział.
Edit 2: Filosofem to płyta, przy której wielu się tasuje ale prawda jest taka, że ostatnie dwa kawałki to zwykłe zapchajdziury. Żaden to ambient, mrok, gotyk. Zwykłe plumkanie, improwizacja, która sztucznie z zajebistego miniaka tworzy album zajebisty do momentu kiedy jest wokal. Dalej to kręcenie się w kółeczko bez żadnego celu. Burzum nigdy nie nagrał żadnego kawałka z ambientem!!! Może kilka sekund mu wyszło. Burzumowy ambient to zerowa liga.
Na discogs sama Tiziana sprzedaje za 10€Zsamot pisze: 3 lata temu Ten składak z Misanthropy to pamiętam na kasecie z Mystic, wtedy jeszcze nie myślał człowiek o kupnie tego na CD. ps. wyszła tego jakaś reedycja w normalnej cenie?
Wyobrażam sobie, że dostaje Macbooka z Cubase i odsyła Aphex Twina na wcześniejszą emeryturę.You probably misunderstand what I wrote in that article. The spirit of Burzum never changed, but my ability to make music changed dramatically when I was imprisoned. It is more or less impossible to record music in prison, and the only music I could record was electronic music, when I was allowed to have a synthesizer for a few months in 1994 or 1995 and in 1998. After a few months with a synthesizer in the cell in 1998, I had to choose between my synthesizer and my laptop computer, because the prison authorities didn't let me have both at the same time (for "security reasons"), and I chose to have the computer in the cell, believing I could make music anyhow, by using some music program. But the prison authority had other ideas, claiming I didn't have an "extraordinary need" to have a music program enabling me to make music on the computer. So without a music program I couldn't make any more music from then on. That is actually the main reason I haven't released any records since 1999; to install a music program I need a CD-ROM, and all CDs are banned in this prison (for "security reasons").