To jest wręcz tego stylu wyznacznik.Hajasz pisze:To nie jest klasyczny death metal. To goeteborski styl.
Przestań kolego. Oni nawet jak nagrywają coś wtórnego to jest to na takim poziomie, że innym gacie spadają. Drudzy zaś słysząc te wtórne granie postanawiają nagrać jeszcze raz swoje stare albumy.EdusPospolitus pisze: 6 lat temu Tymczasem At the Gates'y planują już kolejny album:
Oby tylko nie był tak wtórny jak poprzedni.
A to racja. Tyle, że jakoś do tych ostatnich płyt mimo wszystko nie chce się zbytnio wracać, a przecież kupy tam nie wydaliHajasz pisze: 6 lat temu Przestań kolego. Oni nawet jak nagrywają coś wtórnego to jest to na takim poziomie, że innym gacie spadają. Drudzy zaś słysząc te wtórne granie postanawiają nagrać jeszcze raz swoje stare albumy.
Pełna zgoda, płyty, które kupiłem dla samej zawartości, nie kierując się sentymentem, bo... za późno ich poznałem, by takowy sobie wyrobić.Hajasz pisze: 6 lat temu Gdybym tak przyjrzał się tym wszystkim powrotom uważnie to i tak oba krążki ATG znalazłyby się na liście najlepszych powrotnych albumów.

DiabelskiDom pisze: 6 lat temu At War With Reality to świetny album. Świeży, naturalny, pełen zajebistych kompozycji i świetnych, heavymetalowych melodii. Kto tego nie słyszy, najpewniej jest obłożony klątwą pt "melodyjny death metal to gówno, koledzy metalowcy nie lubią więc ja też nie będę lubiał". Ewentualnie napisze coś o tym, żeby posłuchać sobie Caliban i Heaven Shall Burn, bo to samo + melodyjne refreny.
Bardzo zajebisty album, właśnie kręci się na talerzuWędrowycz pisze: 7 lat temu Poleciał debiut i nawet na początku było przyjemnie, potem weszły skrzypce (wtf?!), a potem też jakieś dziwaczne dźwięki się to tu, to tam przewijały. Jak już leci sam death metal to naprawdę fajnie to brzmi. Ale te wstawki mnie irytują, niektóre riffy również. Co zabawne, takie same wstawki w jakiś black metalach mi nie przeszkadzają, ale w deathie już tego nie lubię. Mam teraz dylemat jak by tu całość ocenić. Może nie odbiłem się, ale też nie czuję dalej żeby było to granie dla mnie.
, skrzypki popierdalają aż milo. Energia, surowa melodyka, wyczuwalna szczerość gry, czego chcieć więcej? Płyta bez oznak starzenia.No właśnie jakże śmieszny jest ten argument black metali, że jak death metal i skrzypce albo wiolonczela czy o nie pozwól szatanie inny obój to już im zęby zgrzytają albo beaujolais nouveau momentalnie obrasta ich rowki by zaraz z drugiej strony dopierdolić tekstem, że jak w black metalu to wtedy miód malina i nawet tańczące chochoły na weselu Boryny są zajebiste.kurz pisze: 4 lata temu Bardzo zajebisty album, właśnie kręci się na talerzu, skrzypki popierdalają aż milo. Energia, surowa melodyka, wyczuwalna szczerość gry, czego chcieć więcej? Płyta bez oznak starzenia.
Vortex pisze: 5 lat temu No nieźle im to wkomponowanie takich prog elementów wyszło. Zawsze lubiłem takie połączenie z dethem no i At The Gates na najnowszym albumie też się ładnie pobawiło, bardzo przyjemny album.
Jako, że odrobinę choruję i wczoraj tego nie dostrzegłem to ośmielę się dopytać ale już w odpowiednim temacie.DiabelskiDom pisze: 4 lata temu Bez kitu, trzeba być głuchym, żeby nie słyszeć jak te albumy z siebie wynikają i że ma to w chuj punktów wspólnych ze starym In Flames (gdzie, zastrzegę, nikt a na pewno nie ja, nie napisał, że In Flames to jakieś objawienie i najlepszy zespół).