To jest jednak nudne moim zdaniem. Mam nadzieję, że Pionier mnie za taką opinie nie wywali z forum, ale co ja poradzę, że płyta strasznie mi się dłuży, kawałki pojedynczo słuchane może i są dobre, ale tak do siebie podobne, że zlewają się w jedno jako całość. Gdyby z tej płyty wycięto tak z 20 minut, wcale by to nowemu dziecku Hamburgerożerców nie zaszkodziło. Ale nam chyba owszem, bo by pewnie te kawałki wrzucili na kolejną, identyczną płytę.

Na pytanie, czy możliwy jest dobry, nie popadający w banał lub nie będący infantylnym black metal, odpowiedź jest prosta i brzmi słowacki Remmirath, o którym założyłem tu temat, ale nikt pewnie nawet nie raczył posłuchać. Furiowe chujowe lepsze. Albo ten Imperial Triumphant. Tymczasem tutaj mamy i blues i jazz, i elektronikę, wszystko połączone przemyślanym BM. No, ale nie będę nikogo przekonywał. Walka rzadkiej kupy z twardym stolcem o pierwszeństwo w kloace, czyli Veles vs. Mgła ważniejsza.
