Pogan696 pisze: 3 lata temu
Świetny album, którym jestem zauroczony zwyczajnie. Niesamowicie zróżnicowana awangarda. Furia z Gruzją, Ols z resztą Narrenwindów. "Wyjaśnijmy coś sobie" to najlepszy kawałek, a żeński wokal w "Jeszcze raz w las" to cudo... ależ to leci! Pięknie nam się rozwijają black-owe odpryski w Polszy.
Jeszcze raz w las jest świetnym utworem, całości jeszcze nie słyszałem, ale wierzę że będzie to (jest) bardzo dobry album. I zgadza się, polska scena post-black metalowa jest raczej najlepsza na świecie.
Hajasz pisze: 3 lata temu
Chujowa okładka, chujowy tytuł i można tylko zadać sobie pytanie czego tutaj szukać. Żaden to black metal, kurwa to nawet nie jest żaden odprysk black metalu a do Furii i to tej najbardziej chujowej to obecne Licho dzieli dystans jak Wielki Kanion długi jest. Porównanie z Gruzją, Ols czy Narrenwidny jak najbardziej bo wszystkie łączy jedno są chujowe z paroma przebłyskami. O zgrozo w tej jebanej Ciuciubabce pojawia się żeński wokal i jest mega zajebisty bo stanowi swoisty gwóźdź do trumny tej płyty. Koszmar gorszy niż chórki na nowym Sabaton.
Jeśli @Hajasz jest tak nakręcony to wiedz, że coś się dzieje... Już tak mam z tym co pisze, że zwykle albo się w 100% zgadzam, albo wręcz przeciwnie - on napisze że gówno, a ja jestem zachwycony... No i teraz muszę przesłuchać ten album, a wcale nie miałem takiego zamiaru...
@Hajasz ma swoją pijacką opinię i można to uszanować . Tyle w temacie. Licho znałem wcześniej z czasów debiutu "Pogrzeb w karczmie", które mnie zaintrygowało swego czasu. Niezwyciężone Pagan Rec. przypomniało mi o tej kapeli. Przesłuchuję "Ciuciubabkę" ostatnio dość intensywnie i na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić, że ta płyta choruję na przypadłość Odrazy. Album ciągną 3 kawałki, które wbijają się w głowę, gdzie reszta to plumkanie,... plumkanie, ale na poziomie. Mimo wszystko jest album charakterystyczny. Ja jestem zauroczony tym odłamem Furiowych bajań. Okładka płyty... koślawa, ale przykuwa wzrok jednak .
Przypadłość Odrazy jest taka, że debiut jej jak i debiut Licho były płytami, które nieźle namieszały na scenie. No i to by było na tyle z tych przypadłości bo o ile Odraza na drugim albumie jeszcze wyżej podniosła sobie poprzeczkę tak Licho z płyty na płytę zjeżdża w dół. A jak się chcą bawić w ciuciubabkę to chyba z dziećmi a nie dorosłymi ludźmi.
Ja uważam jednak inaczej. Ciuciubabka wchodzi mi jak dotąd najlepiej (choć nie słyszałem Podnoszenie czarów). Esperalem Tkane Odrazy, uważam za album, który na trwale zapisze się na kartach polskiego metalu, ale dzisiaj pamiętam tylko parę kawałków. Z Rzeczom mam tak samo.
Hajasz3 lata temu
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Nie słyszałeś Podnoszenia Czarów to też i niewiele straciłeś bo album to znacznie gorszy od debiutu ale ciągle znacznie lepszy od nowego. Najważniejsza różnica między nimi to taka, że na PC jeszcze grali muzykę a wokalista śpiewał. Teraz tylko momentami grają muzykę a wokalista mówi czy tam recytuje.
Hajasz pisze: 3 lata temu
Przypadłość Odrazy jest taka, że debiut jej jak i debiut Licho były płytami, które nieźle namieszały na scenie. No i to by było na tyle z tych przypadłości bo o ile Odraza na drugim albumie jeszcze wyżej podniosła sobie poprzeczkę tak Licho z płyty na płytę zjeżdża w dół. A jak się chcą bawić w ciuciubabkę to chyba z dziećmi a nie dorosłymi ludźmi.
Z tym, że debiut Licha namieszał na scenie to bym się raczej nie zgodził (a już na pewno nie ma sensu stawiać Pogrzebu w Karczmie w jednym szeregu z Esperalem Tkane, jedną z najważniejszych płyt poprzedniej dekady w polskim metalu). Co do tego nieszczęsnego Licha... No jest, kurwa, strasznie źle. Klimat, którym wyróżniał się debiut porzucili na rzecz teatralności, i to jakiej! Ano, kurwa, takiej, której się nie da słuchać. Zatem skoro teatralność, to może warstwa liryczna się czymś wyróźnia? A gówno! Ale kto zna grafomańskie pióro pana autora tekstów a zarazem wokalisty, ten wie czego się spodziewać. Do pizdy z tą Ciuciubabką.
"Pogrzeb w karczmie" był i jest świetny ale mimo wszystko cieszę się, że nie nagrali podobnej płyty ... i mamy naprawdę bardzo dobry nowy album.
To nie płyta na dowolny moment dnia czy tygodnia, trzeba trafić w nastrój i poczuć chęć na taki klimat. Porównanie wyżej do Furii, szczególnie tej z "Księżyc Milczy Luty", jak najbardziej na miejscu. Włączcie sobie oba późno wieczorem i powinno zadziałać. Ja do tych dwóch dołożyłbym jeszcze "Światu jest wszystko jedno" W~T~Z by nieco naprowadzić tych , którzy się wahają czy sprawdzać "Ciuciubabkę"...
Wszystkie trzy tworzą niespokojny, tajemniczy, zajebisty klimat.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
brzask pisze: 3 lata temu
Porównanie wyżej do Furii, szczególnie tej z "Księżyc Milczy Luty", jak najbardziej na miejscu. Włączcie sobie oba późno wieczorem i powinno zadziałać. Ja do tych dwóch dołożyłbym jeszcze "Światu jest wszystko jedno" W~T~Z by nieco naprowadzić tych , którzy się wahają czy sprawdzać "Ciuciubabkę"...
Wszystkie trzy tworzą niespokojny, tajemniczy, zajebisty klimat.
Różnica polega na tym, że wspomniana płyta Furii i WTZ wcale nie potrzebuje odpowiedniej godziny czy aury za oknem. Włącza się i gra muzyka. Nowe Licho jest zwyczajnie chujowe, przekombinowane.
Przekombinowane to są choćby "W śnialni" i "Futurista" jeśli chodzi o wymienione kapele...
A Licho nowe jak dla mnie naprawdę w porządku. Jest zabawa.
Już po 2 przesłuchaniach zostaje sporo pod kopułą
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Dla mnie nie jest wcale zajebiste, tylko niestety nudne. Zgadzam się też z @Hajaszem, bo wydaje mi się przekombinowane.
Debiut natomiast dalej zajebisty, ale już od "Podnoszenia czarów" się zjebało i niestety na moje ucho ta tendencja trwa do chwili obecnej.
Debiut to inna para kaloszy, unikalna rzecz. Słychać, że to akustyczny mocno nietuzinkowej odcisk osobowości Szturpaka, na kolejnych dwóch mamy Dominika Gaca i jego wizję, i ja kumam, że komuś to może już nie robić dobrze i nudzić, bo żeby to trafiało, musi jednak na kogoś działać i ta mocno specyficzna poezja. Na mnie akurat działa, ale też nie namawiałbym nikogo, kogo to nie rusza, żeby koniecznie starał się coś w tym znaleźć.
A ja sobie wrzuciłem dziś starszy materiał - split z Duszę Wypuścił. Polecam, bardzo dobra rzecz.. Niestety, album wyszedł chyba tylko na kasecie.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE