deathwhore
Tormentor
Posty: 4701
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

Hexorcist

deathwhore

Obrazek
O kurwa mać.

W czasie gdy death metal staje się coraz bardziej mieleniem buły, stawiającym na jakąś pedalską "atmosferę" a nie dobre riffy, starającym nie przygnieść słuchacza ciężkim brzmieniem i nudnymi zagrywkami, gdy inni wolą radośnie podskakiwać i wpierdalać hamburgery, a jeszcze inni nawet nie mają tej pedalskiej atmosfery, nie przygniatają i nawet nie podskoczą, bo poważnemu człowiekowi nie wypada, to w takich to smutnych czasach przychodzi Hexorcist. Na forum zauważeni przez @Pioniere, który umieścił ich w swoim top za zeszły rok. Ale to i tak za mało, bo szanowny kolega jebnął tam z 50 pozycji i ta między nimi sobie może smutno zaginąć.

Hexorcist gra metal który wcale nie jest tak łatwy do zaklasyfikowania. A najzabawniejsze w tym jest, że zero w nich nowoczesności, na swój sposób to niezwykle archaiczny zespół. Jest w tym coś mocno heavy metalowego, takiego co przywodzi wręcz skojarzenia z Judas Priest. Tak, atmosfera pierwotnego heavy metalu lat 80 jest tu wręcz namacalna. Natomiast, żeby Was nie zmylić, to na wokalu jest to Gene Palubicki. Gene nie grywa w grupach zajmujących się lekką muzyką, Gene gra tam, gdzie jest wpierdol. Gitarzysta zapierdalał sobie w Kerasphorus, więc wiadomo. Materiał chlasta po ryju, gdy słuchałem myślałem sobie, że tak mógłby brzmieć Necrovore albo Incubus z Florydy, gdyby mogli nagrywać w porządnych warunkach studyjnych. Goście mają to, czego ostatnio mocno brakuje mi na scenie death metal - jest w tym solidna dzicz, wściekłość, poparte dobrą techniką i wyrazistymi pomysłami na zagrywki gitarowe.

Jeżeli lubicie Angelcorpse, Concrate Winds, Infernal War, Perdition Temple, ale wszystko spowite archaicznym feelingiem Thy Kingdom Come to jest to materiał dla Was.

Macie jeszcze link do youtube, leniwe buły. Jedyna duża płyta póki co od tego fantastycznego zespołu:

[link spadł z rowerka, bandcamp poniżej - dop. @yog]

Skład:
Hexorcist II - Bass
Hexorcist IV - Drums Bestialis, Gnosis, ex-Blasphemer, ex-Devastator
Hexorcist III - Guitars Bestialis, Lvcifervs, Nuclear Christ, ex-Devastator, ex-Caligvla, ex-Kerasphorus, ex-Koroidia, ex-Thrash or Die
Gene Palubicki - Vocals (2022-present) Demonized, Malefic Throne, Perdition Temple, ex-Angelcorpse, ex-Apocalypse Command, ex-Blasphemic Cruelty, ex-Impiety, ex-Kerasphorus (live)
▼ Byli muzycy
Hexorcist I - Vocals
Hexorcist II - Bass (2020) Hibernus Mortis, Koroidia
Dyskografia:
2020 - Bestiarum Vocabulum [demo]
2021 - Evil Reaping Death
2022 - Profane Coronation [split]
2023 - Veneration of Irreverence / Post Mortem Abominations [split]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/He ... 3540477718
BC: https://godzovwarproductions.bandcamp.com/music
FB: https://www.facebook.com/HexorcistBand/
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Czit
Tormentor
Posty: 1106
Rejestracja: 9 lat temu

Czit

Trzeba obadać. Jak @deathwhore pisze, żadna w tym rewolucja, a nastawienie na najważniejsze w gatunku Death Metal elementy, które wiele nowych kapel zarzuca. To tak pierwsze wrażenia.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
deathwhore
Tormentor
Posty: 4701
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

Ja myślę, że przyzwoitemu człowiekowi powinno wystarczyć nazwisko Palubicki, żeby sprawdzać materiał.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Czit
Tormentor
Posty: 1106
Rejestracja: 9 lat temu

Czit

No też te nazwisko samo wskazuje z jakim typem i jakością muzy można mieć do czynienia.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4019
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Split Putrid i Hexorcist, który 14 października tego roku Godz Ov War Productions wydało pod postacią 7". Oba zespoły konkretnie rozdały wydanymi nie tak dawno pełnymi albumami, a dziś powracają, by potwierdzić wysoką formę w jakiej się znajdują. Profane Coronation to tylko nieco ponad jedenaście minut muzyki, ale za to najwyższych lotów.

I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4019
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Nowy numer Hexorcist, już z Genem Palubickim w składzie, który trafi na split z Morbid Messiah.

I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4019
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Nowe numery Hexorcist. Materiał ukazał się pod szyldem meksykańskiej Ablaze Label Store.

I am Satan's generation and I don't give a fukk.
HUMAN
Tormentor
Posty: 1972
Rejestracja: 9 lat temu

HUMAN

Mam jedynkę na cd więc z pewnością sprawdzę.
deathwhore
Tormentor
Posty: 4701
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

Split z Morbid Messiah ma jedną wadę - jest za krótki. Zajebisty wpierdol ze strony obu zespołów, nie jakieś tam chłopcy vaderowcy.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4019
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Na następcę „Evil Reaping Death” przyszło czekać pięć lat. Debiut wspominam bardzo dobrze, więc po nowej płycie spodziewałem się przede wszystkim dalszego grzebania w starym, florydzkim death metalu. I dokładnie to dostałem.
Największą zmianą jest oczywiście Gene Palubicki na wokalu. Trochę dziwnie widzieć go tutaj pod własnym nazwiskiem, a nie jako kolejnego Hexorcista z numerkiem, ale mniejsza o to. Samo nazwisko pewnie też nie zaszkodzi, bo zespół nadal nie ma takiego rozgłosu, na jaki moim zdaniem zasługuje. Ważniejsze jest to, że Gene pasuje do tej muzyki bardzo dobrze. Jego wokal jest bardziej szorstki, jadowity i agresywny, przez co momentami jeszcze mocniej czuć tu ducha Angelcorpse oraz Perdition Temple. Nie wiem, jaki miał wpływ na same kompozycje, ale mam wrażenie, że jego obecność trochę zmieniła charakter materiału. Nowa płyta wydaje mi się bardziej nerwowa i napastliwa od debiutu. Jest w niej więcej chaosu, gwałtownych przejść i mniej momentów, w których można złapać oddech.
Podstawowe skojarzenie nadal jest oczywiste: stare Morbid Angel, zwłaszcza ten najbardziej pierwotny i nieokrzesany okres. Poza Morbid Angel słyszę tu też Possessed Sadistic Intent, Angelcorpse i trochę starego Vital Remains. W niektórych solówkach majaczy mi Nocturnus, choć być może mam teraz skrzywiony odbiór, bo ostatnio wracałem do nagrań Mike’a Browninga. Wszystko to zostało jednak wrzucone do jednego gara i ugotowane w sosie Hexorcist.
Moim zdaniem to bardzo dobra kontynuacja debiutu, choć niekoniecznie płyta lepsza. Jest bardziej chaotyczna, surowsza i mocniej naznaczona wokalem Palubickiego. Traci trochę na chwytliwości, ale nadrabia agresją i atmosferą. Dla kogoś, kto lubi stare Morbid Angel, Angelcorpse, Possessed i podobne granie, będzie tu sporo mięsa. Dla mnie to jeden z ciekawszych obecnie zespołów grających death metal zapatrzony w starą Florydę. Nie rewolucjonizują gatunku, ale też nie muszą. Robią swoje i robią to bardzo dobrze.

I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6320
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Było słuchane i jest ogień piekielny i otwierają się czeluścia rogatego ale jednak mi bardziej debiut siedzi. W sumie nie wiedziałem, że totalnie rozsypał im się skład i mamy obecnie klasyczne 50/50
Na szczęście łebscy muzycy dobrze wiedzieli jak zmasakrować słuchacza bo płytek to raptem 30 min ale jeżeli idzie o intensywność to non stop na pełnej piździe a jedyne chwile wytchnienia to otwarcia w kilku kawałkach, po których następuje przepotężny szlag na japę.
Całość faktycznie ocieka wczesnymi Morbidami i Possessed więc uczta z deta pierwszorzędna. Mi natomiast nie robi się ciepło w portkach na nazwisko Palubicki więc zagrywka z nazwiskiem w składzie czysto pod publiczkę. Wokalnie jednak wyjebane poza sztolnię więc gostek po 50-cie jeszcze może.
W pizdę intensywny album, który przypomina mi te piękne lata kiedy na w sklepach z ciuchami dla facetów dominowały mroczne kolory a nie tak jak teraz różowe, żółte i pomarańczowe. Słuchać, tsss, słuchać tylko na potencjometr z lekka zważać aby gwizdków w kolumnach nie rozjebać.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3575
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Łuhuhu ale jazda, lubię kiedy jest tak szybko, że nawet nie idzie zrobić pogo. Wyobrażam sobie Hexorcist na głównej scenie na SDL, pięknie by pod sceną było!!!!
"Between Shit and Piss we are Born"