Tradycyjnie wymienię te wydawnictwa, które poleciały u mnie co najmniej 10 razy i nadal jest ochota na więcej:
Mondocane 'Gloria'
Lifvsleda 'Sepulkral Dedication'
Grand Belial's Key 'Kohanic Charmers'
Konvent 'Call Down The Sun'
Darvaza 'Ascending Into Perdition'
Baise Ma Hache 'Devotio'
Teraz sam się zdziwiłem, że nie ma tu niczego z rodzimego podwórka.
Na pewno Gorycz na jesień wleci w to zestawienie i poprawi nieco statystyki
Gówniany ten rok. Czerwiec za pasem i nic się nie dzieje. Poza Umbrtką, co oczywiste, jak wszyscy GBK, a do tego split sargeist/ serpent noir. No i prawie pewniak BaN i to póki co wszystko. Acha, no i taki zespół z greckiej sceny, grający klasycznie, ale zapomniałem nazwy. Jak sobie przypomnę, to tu wrzucę. Generalnie słucham muzyki z lat poprzednich.
Deathspell Omega - The Long Defeat
Cult of Luna - The Long Road North
Blood Incantation - Timewave Zero
Blut aus Nord - Disharmonium – Undreamable Abysses (żeby już za tydzień nie edytować )
To takie pozycje co jestem zdecydowany.
Szkoda, ze Kły - Cienie wyszły jakoś parę dni przed 2022, bo bym tu dopisał.
Jest prawie połowa roku, a ja przesłuchałem raptem 6 tegorocznych wydawnictw. Żadnego z nich nie określiłbym mianem najlepszego. Słucham całej masy staroci w tym roku, więc będzie co nadrabiać w swoim czasie.
Ufomammut - Fenice
Gnome - King
Misery Index - Complete Control
Firebreather - Dwell in the Fog
Terror - Pain into Power
Nazareth - Surviving the Law
Somali Yacht Club - The Space
Scorpions - Rock Believer
Blut aus Nord "Disharmonium – Undreamable Abysses"
Celeste "Assassine(s)"
Wędrujący Wiatr "Zorzysta staje oćma"
Negative Plane "the Pact"
Gniew "Konsylium oprawców" EP
Mizmor & Thou "Myopia"
Ufomammut "Fenice"
czekam m.in. na
White Ward "False LIght"
WTZ "Trzy siostry"
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
świetne:
Negative Plane "the Pact"
-S- "Dom, w którym mieszkał Wąż"
Celeste "Assassine(s)"
Gorycz "Kamienie"
bdb:
Blut aus Nord "Disharmonium – Undreamable Abysses"
Mizmor & Thou "Myopia"
Wędrujący Wiatr "Zorzysta staje oćma"
Baise Ma Hache "Devotio" /nagrana wcześniej ale wydana w 2022/
Rtęć "Szum Ściętych Drzew"ep
Svrm "Червів майбутня здобич"ep
Uncle Woe "Pennyfold Haberdashery & Abattoir Deluxe"
Ufomammut "Fenice"
dobre albo nawet i bardzo, ale jeszcze mało osłuchane:) :
Panzerfaust "The Suns Of Perdition, Chapter III"
Ushangvagush "Mntu"
Mahpiya Luta "Woohitike"
Haxenzijrkell "Urgrund"
Ornæmental Shine "Deima Panikon"
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
CzłowiekMłot pisze: 3 lata temu
Na tę chwilę na peany zasługują:
Ufomammut - Fenice
Gnome - King
Misery Index - Complete Control
Firebreather - Dwell in the Fog
Terror - Pain into Power
Nazareth - Surviving the Law
Somali Yacht Club - The Space
Scorpions - Rock Believer
Dopisuję:
Crowbar - Zero and Below
Cult of Luna - The Long Road North
Decapitated - Cancer Culture
Exhumed - To The Dead
Megadeth - The Sick, The Dying...and the Dead!
Municipal Waste - Electrified Brain
Rammstein - Zeit
Riot City - Electric Elite
Species - To Find Deliverance
Voivod - Synchro Anarchy
Xentrix - Seven Words
Ja w tym roku zdecydowanie mniej słuchałem na bieżąco wydawanych płyt a do tego muszę jeszcze trochę zaległości odsłuchać, ale na pewno na dzisiaj wymienię, tak ogólnie, jako warte słuchania:
Stillborn
Ufomammut
Blut aus Nord
Blasphematory
Negative Plane
Armagh
Sigh
Owls Woods Graves
To tak z pamięci, bo nie chce mi się z pliczka przepisywać wszystkiego
Megadeth, Decapitated, Gnome. Od biedy Machine Head. Jako boomer coraz mniej nowości chce mi się sprawdzać. Najlepsze dla mnie rzeczy, już nagrano kilkanaście lat temu. Albo kilkadziesiąt lat temu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Czas zapierdala jak inflacja i oto jesteśmy znów bliżej grobu. Jak poprzedni, ten rok również wiał chujem przez pierwszą połowę, aż pojawił się zespół, który zawsze olewałem ciepłym moczem i w sumie nadal olewam, tylko tym razem zdarzył im się wypadek przy pracy i nagrali zajebisty album. Mowa oczywiście o Grand Belial's Key, który powinienem lubić w wymiarze całej dyskografii, ponieważ panowie ponoć są rasistami i bezpieczni blackmetalowcy osrywają się za każdym razem, gdy widzą tę nazwę. Ale niestety, tylko ta płyta mi podchodzi, ale za to była jedną z najlepszych tegorocznych.
Kolejną nazwą przychodzącą mi do głowy, gdy myślę o najlepszych płytach roku, jest split Serpent Noir/ Sargeist. SN wielbię bezgranicznie i na swojej połowie splitu mnie nie zawiódł, ale Sargeist był prawdziwym zaskoczeniem. Drugoligowa w mojej opinii kapela chyba wspięła się na wyżyny swoich umiejętności, bowiem jej część splitu również daje radę.
Jeśli już jestem w tematach okultystycznych oraz Szwecji, to w moim rankingu nie może zabraknąć mistrzów z Mortuus. Kapela może nie przeskoczyła najnowszą płytą zajebistości De Complentanda Morte ( pewnikiem pojebałem coś w tytule), ale i tak wciąga nosem większość blackmetalowego gówna. Dodatkowego smaczku dodaje ascetyczna okładka. Tak tworzy się klimat śmierci i beznadziei!
Dość zimnej Skandynawii. Czas na Grecję, a tam karty rozdała swoim drugim krążkiem Synthleia, nieznana szerzej horda bezmorda z zaledwie dwupłytową dyskografią, ale za to jaką. Jak w blackmetalu używać damskiego wokalu i solówek? Puśćcie sobie drugi utwór z tegorocznej płyty.
Z egzotycznej Japonii natomiast powraca Sigh. Shiki było ogromnym zaskoczeniem, wynikającym z powrotu do starych wzorców grania black metalu. Ciężki, mroczny i melancholijny jednocześnie album, nadal industrialny, lecz pozbawiony tej opatrzonej już nieco heavymetalowej motoryki. Same wyżyny gatunku.
A jeśli jesteśmy już przy industrialu, to nie mogę przeoczyć Lykotoon, amerykańskiej ekipy, mieszającej black, death oraz industrial. Chciałem założyć o nich temat, ale mi się odechciało. W każdym razie - tak powinno się łączyć elektronikę z metalem.
Nie zawiódł również Blut Aus Nord, który nagrał album lepszy od poprzedniego. Pełna psychodela. To zadziwiające jak długo można poruszać się w identycznej od lat stylistyce i za każdym razem nagrywać coś świeżego tak, aby porwać słuchacza. Tym razem nie w świat halucynogennych grzybków, a do paszczy Cthulhu. Muzyka lepsza od literackiego pierwowzoru. To dopiero osiągnięcie!
Wszystkie powyższe płyty są zajebiste, ale numerem jeden jest jak zawsze UMBRTKA, która kolejny raz powaliła mnie swoją bezpretensjonalnością, humorem i swobodną zabawą formą, polegającą na celowym powrocie do brzmienia z czasów początków zespołu. Transplantacja Wójków, to kolejny mocny cios Czechów, a przy kawałku "Mechanik Krocza" nie sposób nie mieć banana na ryju, chyba że jest się smutnym Polakiem - cebulakiem, który od piwa woli tanią wódkę.
Jeśli mi się coś przypomni, dopisze.
Chujnia roku - Immolation. Ostatnie trzy płyty można by było nagrać na jednej i dać zbiorczy tytuł, a nikt nie skapnąłby się, że nie jest to nagrane przy jednym podejściu. Kapela zjada już swój własny ogon i robi się wtórna.
Wznowienie, które mnie szczególnie ucieszyło, to Kawir. Mam już te płyty w domu i mogę powiedzieć, że są naprawdę dobrze wydane.
A se dopiszę. Wampyrinacht z Grecji powrócił i mi uszy wymłócił. Zaczyna się ta płyta melodyjnie, by z czasem przejść w typową, ale zagraną z pomysłem blackmetalową siekę. Taka nieoczywista ta Grecja.
Ja skoro o metalu mowa (duh!), to z nowości raczyłem się głównie death metalowymi pociskami. Najlepiej wspominam Corpsessed, Immolation i Reeking Aura.
Niemniej jednak w mojej skromnej ocenie, w minionym roku trochę nazbierało się tych porządnych płyt, o których ciężko mi nie wspomnieć i do których na pewno będę powracał. Lvcifyre, Strychnos, Chaotian, Kingdom, Phobophilic, Fleshrot, Tribal Gaze, Writhing, Lurking Fear czy Blut Aus Nord.