Bog Body prezentuje własną wizję death/doom/sludge z głębin, rezygnując z gitary elektrycznej. Ciekawy koncept, który trzeba sprawdzić, aby wyrobić sobie opinię. Jest nieco noise’owo, momentami bardzo topornie, z wszechokalającym pogłosem, który może odrzucić niektórych słuchaczy.
Amerykańskie Sorrow to sztos absolutny. Istnieli zaledwie kilka lat, wydali Ep-kę i jedną płytę, choć kilka lat temu wrzucili do sieci drugi, niezrealizowany album. No a potem dogoniła ich proza życia.
A mi wpadł w łapki cover Lany del Rey od blackowego Benighted In Sodom. Brzmienie jakby żywcem w deseń Petera Steel'a z wiadomego Type O Negative. To już drugi cover tego utworu - obok tego od Tiamat.
Za reklamowanie czy nawet pisanie o tym zespole podobno można dostać bana. Nie bardzo to czaję. Raz, że metal z natury nie jest grzeczny, a po drugie - to jest kawał bardzo dobrej muzy z udziałem znanych muzyków.
Szajtan pisze: 3 lata temu
Za reklamowanie czy nawet pisanie o tym zespole podobno można dostać bana. Nie bardzo to czaję. Raz, że metal z natury nie jest grzeczny, a po drugie - to jest kawał bardzo dobrej muzy z udziałem znanych muzyków.
To band Vincenta Crowleya z Acheron. Całkiem fajne.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Wyborna, choć raczej krótka, porcja psychodelicznego w swej barwie rocka z motocyklami i pustynnym krajobrazem w tle. Riffy płyną sobie zgrzebnie,
przypominając kolejnej generacji czym jest klasyczne pustynne gitarowe granie. Melodia niesie niczym pusta autostrada. Bas niezwykle miło wali
przesterem w uszy. Muzycy określają swoją muzykę jako slow-life motorcycle dad rock. Jest w tym oczywiście masa autoironii, ale w pewnym sensie dobrze oddaje to charakter tych dźwięków. Metalu też tu nie ma, ale dla fanów proto i hard rocka rzecz musowa.
Baise Ma Hache/Paul Waggener czyli konkretny wpierdol
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Jadałem się tym wydawnictwem rok temu, a tera je wszyscy "odkrywają". Nie wiem, rzucili drugie bicie w sklepie mystic ? W kurwę wyjebany materiał, ale BMH wydało już nowy. Nie ma w nim regge, więc chujowy jak poprzednie. Ten natomiast jest, jak to mawiali żymianie nim poszli do gazu, "cymes".
Ja tymczasem nakurwiam jedne z najlepszych tegorocznych blackmetali:
Corrosion of Conformity - In the Arms of God, Reed Mullin był świetnym perkusistą, ale to co robi Stanton Moore jest poza zasięgiem 99% metalowych pałkarzy. Funkadelic - Maggot Brain