Okładka jak na fakt, że komputerowo zrobiona to nawet ma swój klimat. Tytuł za to zajebisty! Pierwsza myśl - dwójka i trójka. Muzycznie niech również tak będzie, a będzie w pytę. Countdown super, ale całościowo to nie wiem czy jednak bardziej bym w tym stylu nie postawił na Youthanasia. Przy czym różnice byłyby minimalne.
yog pisze: 4 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 4 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Trzy dekady minęły jak z penisa (nie mogło obyć się bez żartu z Effelsona) strzelił.Na Countdown to Extinction dla jednych jest za dużo heavy i Friedmana, dla innych za mało thrashu i pierwotnej zadziorności. Jest to jednak kapitalny album z numerami i riffami, które ukształtowały nie jednego metaluszka. Jest co zanucić i do czego pomachać głową. A że jest trochę wolniej? I dobrze.
Szajtan pisze: 4 lata temu
Trzy dekady minęły jak z penisa (nie mogło obyć się bez żartu z Effelsona) strzelił.Na Countdown to Extinction dla jednych jest za dużo heavy i Friedmana, dla innych za mało thrashu i pierwotnej zadziorności. Jest to jednak kapitalny album z numerami i riffami, które ukształtowały nie jednego metaluszka. Jest co zanucić i do czego pomachać głową. A że jest trochę wolniej? I dobrze.
To taki odpowiednik Czarnej Mety, przy czym wątpię by był celowym naśladownictwem. Płyty w odstępie zaledwie roku. O ile RIP jest odpowiedzią Rudego na pokombinowany AJFA, tak z CTE mam wątpliwości.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Na szczęście nie ma lipy i znów należy się wielkie joł dla najbardziej metalowego z raperów - Ice-T. To musi być dobry album, czekam jak na kolejną falę, wiem, że się nie zawiodę.
Nie jest aż tak fajny jak pierwszy singiel ale tez fajnie buja, i zgadzam się jest tu mniej klasycznego thrashu a więcej współczesnego łojenia. To nie znaczy że jest złe ale bardziej podeszła mi rifferka na poprzednim walcu.
No i kolejny traczek. Czy będzie lepiej niż na poprzedniej płycie - szczerze wątpię, ale na pewno różnorodnie i na niezłym poziomie wokalnym jak na Rudego. Powyższy utwór bardziej rockowy, nie rozwalił, ale też nie zasmucił.
Pioniere - gdybyś opisał link, to być może bym kliknął.
Ostatnia płyta bardzo dobra czekam z niecierpliwością na nowy materiał. Odświeżam sobie dyskografię ,,So Far, So Good... So What" ależ to jest płyta przypominają się czasy za łepka jak się słuchało, Dalej mnie ciary przechodząc słuchając ,,In My Darkest Hour" zajebisty ponadczasowy kawałek!!!
So Far to jedna z najlepszych płyt Megadeth - surowa, z punkowym brudem, szczera, bezkompromisowa.
Kiedyś prawie codziennie jeździłem pociągiem i często towarzyszył ten album w podróży.
"The pain, the pain, the pain
Won't you hold me again?
You just laughed
haha
you bitch!!!"
Ciary.
yog pisze: 4 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 4 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
I jak tam Wasze wrażenia? Ja jestem hiper zadowolony. Kapela z mego dzieciństwa nadal nagrywa płytę, która mnie kręci, zmusza do poświęcenia jej czasu. To cudowne uczucie, móc włączyć nowy album, a potem klasyczne pozycje bez cienia żenady. Nie będę rozwijał poszczególnych kawałków jako prób analizy. Tzw. miodność zachowana, porządne granie. Bosko.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Jak dla mnie ich najgorszy album od czasów "World Needs A Hero", dotąd nie dałem rady tego w całości przesłuchać. Duże rozczarowanie, bo pierwszy utwór zapowiadał coś fajnego.
blue_calx4 lata temu
Tormentor
Posty: 656
Rejestracja:7 lat temu
blue_calx
Jest dobrze. Miło zapierdalają, okazyjnie wskakujące solówki w niespodziewanych momentach robią dobrą robotę. Znajdą się fajne riffy, jak choćby w Night Stalkers. Sacrifice trochę nuży, ale nie ma lipy. Kibicuję rudemu i teamowi.
Edit: przy końcówce płyty, szkoda, że się trochę zrobiło "śpiewowo" taki Mission to Mars można by wyjebać... w kosmos. Podobnie nie siadł mi utwór Burn in Hell.
Osobiście mi brakuje tego melancholijnego klimatu z Dystopii, tutaj te utwory są zróżnicowane tematycznie. Soldier on wydaje się być przedłużeniem ostatniej płyty, taka stylistyka mi odpowiadała nieco bardziej. Dalej jednak utrzymuję, że jest całkiem dobrze i nie ma powodów do rozczarowań.
edit2: Na pewno będę wracał do tej płyty.
Ostatnio edytowany przez blue_calx4 lata temu, edytowany łącznie 1 raz.
Po pierwszym odsłuchu miałem wrażenie, że nie utrzymano poziomu z poprzedniej płyty, pozornie mniej spójne się to wydawało. Po kolejnym i kolejnym stwierdzam, że zespół jest w zajebistej formie i Kiko jest najlepszym gitarzystą w składzie od czasów Martiego Friedmana, jeśli nawet nie lepszym.
Zaczynając od początku albumu - wstęp tożsamy z tym na finalnym Cathedral, a później mamy po prostu festiwal klasowych riffów, raz bardziej thrashowych, innym razem bardziej rockowych. Są momenty a’la Megadeth z końca lat 90-tych, ale większość zagrywek kojarzy mi się z tymi złotymi czasami kapeli. Sporo zwrotów akcji, dobre wokale Rudzielca, świetne solówki. Nie oczekując niczego dostałem aż nadto dobrego.
Ulubione utwory na tę chwilę:
Dogs of Charnobyl, Sacrifice, Célebutante (fajny judasowy klimat) i znany wcześniej Soldier On! oraz We’ll Be Back.
Piękne granie.
Dunaj wczoraj machnął 2 godziny audycji o Megadeth i po prostu totalnie mnie wkręcił w odsłuch starych i nowszych rzeczy... Świetnie się słucha kawałków z płyt po A World need a hero. A najnowszy muszę koniecznie szybko nabyć.
Okładka idealna na plakat lub koszulkę. Ma klimat.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Kolejna próba i kolejne odbicie się od muru z kartonu - tym razem polegałem na odcinku Dogs Of Chernobyl - Sacrifice. W ramach protestu kupiłem sobie w Biedronce "Super Collider" i tam jest o wiele lepiej.
Zsamot3 lata temu
Tormentor
Posty: 4869
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno
Zsamot
Super Collider - lepszy? Ok.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Jak kto woli to melodyjniejsze, mainstreamowe oblicze Rudego, to lepsze. Mnie sie podoba i radiowy metal i traszowanko - śmieciowanko, od Śmierci na masową skalę.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem