Muzyka Cancervo w pełni zakorzeniona jest w latach siedemdziesiątych i nikogo nie zdziwi, że w dużej mierze opiera się na motywach wypracowanych przez Black Sabbath, Pentagram, Trouble czy późniejszych bandów jak chociażby Electric Wizard.
"Seven Acts to Apocalypse" to tytuł drugiego krążka brazylijskiego The Evil, w którego składzie znajdziemy Wagnera Antichrista. The Evil zręcznie łączy walcujące, zanurzone w zielonym dymie riffy z klasycznym doom metalem. Totalnie przygnębiająca i okultystyczna wersja doom metalu ze szczyptą stoner’a, który dodaje nieco heroinowej mgiełki.
Jednoosobowy Burial In The Woods pochodzi z Niemiec i jak dotąd wydał album "Church of Dagon" poruszając się po labiryncie Black /Doom Metalu. Są organy, skrzeczące wokale, budowanie nastroju oraz groteskowego klimatu i tajemniczości. Bardzo sumiennie podszedł do tego Gerileme i efekt jest godny podziwu. Najbardziej wyraźny jest klimat tego wydawnictwa, które przepełnione jest horrorem, złem i czymś obłędnym. Album brzmi bardzo dobrze, jest pomysłowy, skomplikowany i pełen fantastycznego klimatu.
Amerykanie do których czasem wracam, oba zespoły już nieistnieją
Funerary 'starless aeon'_______________________________________Batillus 'furnace'
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
W.A.I.L. zmiażdżyli mnie swoim monumentalnym połączeniem death, doom i black metalu. Masywny kolos, jaki stworzyli Finowie hipnotyzuje swoją dźwiękową zawartością. Ciężar kompozycji jest absolutny, miażdżące riffy wgniatają w fotel. Zespół porusza się głównie w doom/death metalowej stylistyce okraszonej duszną atmosferą.
Adversvm to potężny kawał Funerl Doom/Death metalu z takim sznytem i ozdobnikami jak w Evoken. Do tego odpowiedni sound, czytelny, wokale niedźwiedzie i konkretny klawisz (za partie tego instrumentu odpowiada od niedawna Don Zaos z Evoken).
Oceanlord to taki dość posępny, klasycznie brzmiący zespół, który nawiązuje do klasyki doomu, ale przy tym mocno czerpie z hard rocka, stonera,najcięższego grunge'u i szeroko pojętej psychodelii.
Podoba mi się ten Oceanlord. Ładnie łączy klasyczne klimaty tradycyjnego Doom, Heavy Psych z melancholijną piosenkowością. Nic odkrywczego, ale posłuchać warto.
Takie rzeczy powinny lecieć w radio, coby koić nerwy w ciepły, letni dzień w samochodzie w korku.
Amerykańcy z Santa Rosa w Kaliforni wysmażyli całkiem ciekawą płytkę utrzymaną w klimatach Traditional Doom Metal, podlany sosem Heavy Metal i ten sos jest najbardziej smakowity. Debiut z 2023 roku.
Kurde, podobają mi się ci epigoni Candlemass i Saint Vitus.
Grupa Mammoth Weed Wizard Bastard jakoś umknęła mojej uwadze, ale ich dorobek z entuzjazmem od niedawna nadrabiam. Walijczycy zdążyli skrócić nazwę do MWWB, jednak to jedyna strata: "The Harvest" czwarty album w ich dorobku, to jest kawał fantastycznej roboty. Doom-prog-shoegaze-metalowy kolos, bogato ozdobiony elektroniką, z eterycznym wokalem Jessiki Ball.
W ubiegły weekend nakładem Hammerheart Records ukazał się debiut Brytyjczyków z Roots Of The Old Oak - "The Devil and His Wicked Ways". Album zawiera ponad 40 minut pogańskiego death/doom metalu, utrzymanego w najlepszej tradycji Albionu. Materiał powinien zainteresować fanów My Dying Bride, Paradise Lost i wczesnej Anathemy.
Nie znalazłem żadnej wzmianki o tej płycie ani o tej kapeli. Album moim zdaniem wyśmienity gdyż głęboki, będący esencjonalny dla gatunku w swoim brzmieniu. Najmocniejszą stroną tego zespołu jest wokal Patricka, bardzo czysty ale mocny i przejmujący. Zdecydowanie więcej tutaj melancholii i zadumy niż hiciarstwa.
Zakładać waść jeden i drugi i nie narzekać. Samo się nic nie zrobi jak mawia słynny strongman. Kapelę znam bardziej z nazwy niż z muzyki, ale chętnie poznam jeśli ktoś ładnie opisze i poleci!
Stoner/doom z Kanady. Album świetny, jeden z lepszych w tych klimatach jakie udało mi się wydłubać z czeluści piekielnej w bierzącym roku. Zajebiste wokale!
Mieszanka stoner/doom, zagrana z bardzo przyjemniackim luzikiem :>
DiabelskiDom pisze: 2 lata temu
Teraz nagrali dark folkowy doom metal!
Po pierwszym odsłuchu - zajebiste. Może teraz się zabiorę za stare, bo jakoś nigdy mi się specjalnie nie podobali.
Tak w ramach ciekawostki ta okładka jest autorstwa niejakiego Benjamina Königa, który był jednym z założycieli nie istniejącego już Lunar Aurora (wspaniały black metal z Niemiec). Polecam zrobić obczajkę innych jego prac: http://sperber-illustrationen.blogspot.com/
Altars Of Oblivion,epicki doom metal po linii Candlemass i Solitude Aeturnus. Materiał na "Burning Memories" został nagrany w 2016 roku, niedługo po sesjach nagraniowych do trzeciego krążka, ale kilka lat musiał odleżeć się na półce.
Jak Moonstone się przewijał i komuś siada to warto też zapoznać się z Hermopolis, inny projekt gitarzysty Moonstone'a, jak to sam trafnie określił bardziej starożytny
Znamy oczywiście, pisałem już o nich tutaj. W piątek na żywo pozamiatali doszczętnie. Piękny Candlemass i Reverend Bizarre worship. Do tego typy mają zajebiste wokale, także live. Gadałem z nimi po gigu chwilę, płytka za pewien czas będzie na placku
Kwity mają moi prawnicy z forumprawne.net i nie zawahają się ich użyć.
DiabelskiDom pisze: 2 lata temu
Ten supportujący Metallus to z płyty całkiem spoko. Klasyczny, epicki doom. Słychać tu trochę Cirith Ungol, więcej najstarszego Candlemass, może też Reverend Bizarre? Chętnie sprawdzę jak wypadną na żywca.
No ja miałem takie myśli. Zdeformowana podniosłość Cirithów, majestat starych Candlemassów i ta nieuchwytna, delikatna, siedząca w tle zdziwaczałość i osobliwość Reverendów.
Trochę upraszczając temat to powiem, że tego typu zespoły w zupełności zastępuje mi Black Sabbath czy pierwsze Pentagramy... i raczej nie ciągnie mnie jakoś do poznawania nowości na tym poletku....ale posłuchałem - w porządku!
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Kozioł pisze: 2 lata temu
QUIET MAN brudny psyche sludge. na razie się podoba...
Całkiem fajna nuta
Słuchając gdzieś tam przeleciała mi przez głowę Bloody Panda a i też Neurosis może ciut
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Panowie z Ancient Days wiedzą jak skomponować i zagrać świetne occult doom hard rockowe piosenki. Sabbathowe riffy, przepięknie wykorzystane klawisze i doomowy nastrój, który unosi się nad każdą nutą. No i ten wokal. Zdecydowanie polecam!
Nie wiem czy ktoś kiedyś rzucał uchem. Duński Sol parając się w swych początkach dość obskurnym doomem (brzask posiada 2 najlepsze pozycje naturalnie,ha) przez lata przechodził metamorfozę błądząc i kręcąc się gdzieś w okolicach ambientu i skandynawskiego folku...ogłosił właśnie nową płytę. Brzmi to na tyle ciekawie, że sprawdzę sobie cały materiał jak wyjdzie. Ten jeden numer to taka trochę hybryda pinkfloydowo-tiamato podobna.
a tu poniżej dwie stare płyty z których szczególnie lubię I Am Infinity
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
^niezłe @pit , dorzuciłbym tu jeszcze Throane i trochę Kriegsmaschine może nawet jeśli chodzi o skojarzenia
zanotowane by wrócić jeszcze do nich
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Poprzednia również lepiej mi podeszła. Tu imo nie do końca sprawdza się dodanie do muzyki wszystkiego co jest retro, włącznie z heavy sprzed NWOBHM i wyprodukowanie tego jak żyleta. Ale masie osób się spodobało, więc wrzucam ten album z kronikarskiego obowiązku.
Dla odmiany Fronzoli wyżej, to taki przecier z psych rocka lat 60, wyprodukowany nowocześnie i podany z hard rockowo - punkowym pazurem (nie, nie brzmią jak QotSA, co przypomina mi, że wyszedł nowy album QotSA). I to im się udało.