Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5058
Rejestracja: 9 lat temu

Death is Not the End (Chapter 3) 8-9.05.2026, klub Łącznik, Wrocław

DiabelskiDom

Obrazek

Sam festiwal już tuż, tuż, ale skoro nikt się wcześniej nie pokwapił do założenia wątku, to zakładam go po prostu pro forma. Żeby nie pisać znowu w zbiorczym koncertowym.

Skład miazga, kto ma być ten będzie, zresztą zdaje się, że dzisiaj się ostatecznie wyprzedał do cna.

💀 FERAL FORMS (Italy)


💀 DEGRAVED (U.S.A.)


💀 DEAD CONGREGATION (Greece)


💀 HROB (Slovakia)


💀 FESSUS (Austria)


💀 WARP CHAMBER (USA)


💀 COSCRADH (Ireland)


💀 GOLEM OF GORE (Italy)


💀 ABYSMAL DESCENT (Belgium)


💀 PHRENELITH (Denmark)


💀 HALLUCINATE (Germany)


💀 BLOODSOAKED NECROVOID (Costa Rica)


💀 UNDERGANG (Denmark)


💀 BURNING SKY (Poland)
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5058
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Festiwal wyprzedany, jednak dopiero teraz.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5058
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Tak kronikarsko wspomnę jeszcze, że na festiwalu będzie dostępne przepyszne (mam przeczucie graniczące z pewnością) piwko, które uwarzył mój jeden kolega a opatrzył obrazkiem drugi mój kolega.


Obrazek

Będzie wlewane do ryja!
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5058
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

No i polskie Kill-Town Death Fest dobiegło końca. Wrażenia? Niezapomniane! Tak pod względem składu, jak i całości organizacji. Ukłony dla Tomka i reszty ekipy. Dla ekipy wyjazdowej oczywiście i obligatoryjnie także, z taką bandą można co miesiąc jeździć na festy, co nie zmienia faktu, że jeszcze w pełni do siebie nie doszedłem ;)

Muzycznie? Pierwszy dzień stał pod znakiem dwóch kapel. Warp Chamber i Phrenelith. To znaczy ja domyślałem się, że autorzy takich nagrań nie odwalą fuszerki, ale to, co się działo na scenie, to przeszło moje oczekiwania, zwłaszcza w przypadku Phrenelith. Gęstwa, gruz i mocarny klimat.

W dzień drugi już więcej rzeczy było interesujących, bo już od samego otwarcia Słowacy z Hrob porozstawiali swoim death doomem po kątach. Potem czas umilało mi przybijanie piątek z mocą znajomych (oraz nieznajomych), których co chwilę spotykałem, tak z Szeroko Pojętego Podziemia, jak i nie, ale z kontrolą zegarka, bo od 20 miał się rozpocząć ciąg koncertów, na których zależało mi prawie najbardziej. Kostaryka z Bloodsoaked Necrovoid spełniła moje oczekiwania, podobnie jak Hrob, chociaż ziomeczek muzyk strasznie sarkał na nierówne wejścia basisty. W secie więcej nagrań z demo, niż z pełniaka, więc akurat dla mnie dodatkowy plus i ciekawostka. Coscradh za to zadał najbardziej mocarny cios z całego festu. Co to była za dzicz i zezwierzęcenie! Absolutnie najlepszy koncert, tak drugiego dnia, jak i całości imprezy. A jednocześnie jakie chłopaki sympatyczne! Undergang może być, zabawa na całego, ale jednak elementu biesiadnego stanowczo za dużo. Nie odmówię im jednak pasji, radości z grania i autentycznego zajarania się odgrywanym setem. No i na koniec Dead Congregation. Zupełna przeciwwaga do luzu i imprezy Duńczyków, tutaj pierwsze skrzypce grała potęga, majestat i powaga. Precyzja ciosów porażała (dużo z debiutu, co niesamowicie mnie cieszyło gdyż wysoko na liście #ukochanydeathmetal). A końcówka z Teeth into Red to był jakiś kosmos. Doskonałe zwieńczenie zajebistego, rewelacyjnego festiwalu i jego najlepszej edycji.

No to co? Do zobaczenia jesienią, co? ;)
Panzer Division Nightwish