Teraz akurat miałem rzadką "przyjemność" trochę posłuchać rfnu czy innej zetki i parę chujostw, które słyszałem po raz pierwszy w życiu, mi się nuci, a z tego Moonspella niewiele zostaje poza tytułowym i może ze dwoma momentami.
Cóż, kolejna kapela, która może nie była solidna i popełniała gniotki, ale jednak była firmą lat 90., a teraz nawet kataton ich sentymentalnie nie będzie sprawdzać. Tak, Fernando, nie udawaj, że boli Cię o to guzica.
Nie byłbym tak krytyczny wobec tego albumu. Do rewelacyjnego Extinct mu daleko, ale jest lepiej niż poprzedni Hermitage. Klimatyczny, lekki rock gotycki.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Szanuję Moonspell za konsekwentne trzymanie się od dobrych nastu lat za wydawanie płyt, których nie jestem w stanie przesłuchać w całości.
Ostatnim albumem, który przesłuchałem do końca był Alpha Noire/Omega White a to był podwójny płyt więc wyczyn niemały.
Od tego momentu nie daję rady i podobnie jest z najnowszym dziełem. Aby się nie rozpisywać za dużo to najkrócej jak się da obecnie jest to muzyka dla chłopców, którzy cierpią na przypadłość zwaną premature ejaculation. Z ciekawości jeszcze zajrzałem na skład to tam od debiutu dwóch ludków pozostało i jeden od drugiego albumu. Na Castle Party ich sobie odpuszczę bo w tym czasie na plenerowej scenie będą większe ciosiwa.
Z Moonspellkiem to na początku miałem takie "A komu to potrzebne?", ale jakoś się złożyło, że pierwsza płyta wpadła w ręce, dało się posłuchać na lekko i melodyjnie, (akurat wcześniej miałem fazę na granie w Castlevania: Symphony of the Night), ale wciąż ciekawie, później widziani na Castle Party w tym roku pozostawili całkiem ok wrażenie - dobry kontakt frontmana z publiką i ogólne zaangażowanie na plus, teraz jakoś mnie nachodzi na Full Moon Madness i słucham któryś raz Irreligious. Można posłuchać bez zgrzytu odbytu i premature ejaculationa. Zespół powoli, acz konsekwentnie toruje sobie drogę ku mojej sympatii. Dalsze poczynania nie są mi znane.
Najlepszy Irreligious - gdyby się składał tylko z ostatnich 3 kawałków, bo te rzeczy typu Opium albo co gorsza nieżdzierżalne Raven's Claws są tragiczne, a całościowo to Sin//Peccado rox. Wolfheart to niestety dla mnie zawsze emanował jakąś trochę trudną do zignorowania sztucznością, chociaż wiadomo są tam ciosy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Ja Moonspell widziałem tylko raz. Jeden jedyny pierdolony raz w listopadzie 1995 roku w Krakowie i dojebali przeokrutnie. Same ciosy były grane czyli debiut i chyba tylko Opium z nadchodzącej ale nie jestem pewien. Dalej to wyłożyłem roladę na ich koncerty chociaż na tegorocznym Castle Party to słyszałem jak wszelakie Wacławy grzmiały ale ja totalnie olałem bo oglądałem lepsze ciosiwa.
Dla mnie Wolfheart to jedna z tzw płyt życia, które poznałem na początku metalowej drogi i do dzisiaj bardzo mi się podobają. Ciosy to są tam jeden po drugim przez cały album, a przy Love Crimes, flecikowym Lua d'Inferno, Trebraruna i dalej An Erotic Alchemy i nawet oklepanym w chuj Alma Mater Wacław wyskakuje ze spodni i napierdala w ścianę do sąsiada co z więzienia wyszedł, zagłuszając jego dramenbejsy. Kilka innych płyt, typu Irreligious czy nowsze The Antidote też bardzo lubię, ale żadnej tak, jak Wilcze Serducho.
An Erotic Alchemy to taki pierdolony cios, że żaden z hiciorów Cradle Of Filth nie ma startów. Kawałek doskonały niczym wczesne pornosy z Jenną Jameson.
Pamiętam jak jako małolat znalazłem w necie na jakiejś kazie nagranie ich gigu w TVP 2 i byłem w szoku, że takie rzeczy tam pokazywano i to pewnie był właśnie zbliżony okres i koncert zapamiętałem jako bdb, chyba to było jakoś po wydaniu debiutu i może w okolicach Irreligious ewentualnie.
Sprawdziłem na dysku no i tak, zaczyna się gig wyciem wilka, rip z vhs jak pan bóg przykazał, wchodzi Wolfshade i aż mnie ciary przeszły w tej podróży w czasie o ćwierć wieku - dla mnie, bo gig to wolfheart tour 1995, ale widziałem to za dzieciaka nie raz i nie dwa.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
To może właśnie pokazywali gig z Krakowa jak 1995 rok bo tam chyba była telewizja i coś kręcili. Pamiętam z tv coś było od Grip Inc i At The Gates też bo to był ten festiwal z okazji jakiejś tam rocznicy metal hammer.