Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18412
Rejestracja: 9 lat temu

yog

No tak, ze dwa orientalne motywy, gdzieś tam pewnie w Opium i 2econd Skin się na tych dwóch płytach znajdą.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
kataton88
Tormentor
Posty: 1038
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ja nie stąd

kataton88

Bida straszna ta nowa płytka. Myślałem, że chociaż coś na miarę nieszczęsnej "Extinct" wysmażą, ale zmanierowane to i jałowe.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3566
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Radiowe, serio każdy kawałek jakby leciał na RMFFMMMFM nikt by się nie wzburzył.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
kataton88
Tormentor
Posty: 1038
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ja nie stąd

kataton88

Teraz akurat miałem rzadką "przyjemność" trochę posłuchać rfnu czy innej zetki i parę chujostw, które słyszałem po raz pierwszy w życiu, mi się nuci, a z tego Moonspella niewiele zostaje poza tytułowym i może ze dwoma momentami.

Cóż, kolejna kapela, która może nie była solidna i popełniała gniotki, ale jednak była firmą lat 90., a teraz nawet kataton ich sentymentalnie nie będzie sprawdzać. Tak, Fernando, nie udawaj, że boli Cię o to guzica.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2738
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot

Fajny, trochę klimatyczny, trochę radiowy męski rock gotycki, czyli to co u nich było zawsze. Mi tam się podoba nawet.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1047
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Nie byłbym tak krytyczny wobec tego albumu. Do rewelacyjnego Extinct mu daleko, ale jest lepiej niż poprzedni Hermitage. Klimatyczny, lekki rock gotycki.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6308
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Szanuję Moonspell za konsekwentne trzymanie się od dobrych nastu lat za wydawanie płyt, których nie jestem w stanie przesłuchać w całości.
Ostatnim albumem, który przesłuchałem do końca był Alpha Noire/Omega White a to był podwójny płyt więc wyczyn niemały.
Od tego momentu nie daję rady i podobnie jest z najnowszym dziełem. Aby się nie rozpisywać za dużo to najkrócej jak się da obecnie jest to muzyka dla chłopców, którzy cierpią na przypadłość zwaną premature ejaculation. Z ciekawości jeszcze zajrzałem na skład to tam od debiutu dwóch ludków pozostało i jeden od drugiego albumu. Na Castle Party ich sobie odpuszczę bo w tym czasie na plenerowej scenie będą większe ciosiwa.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
blue_calx
Tormentor
Posty: 649
Rejestracja: 7 lat temu

blue_calx

Z Moonspellkiem to na początku miałem takie "A komu to potrzebne?", ale jakoś się złożyło, że pierwsza płyta wpadła w ręce, dało się posłuchać na lekko i melodyjnie, (akurat wcześniej miałem fazę na granie w Castlevania: Symphony of the Night), ale wciąż ciekawie, później widziani na Castle Party w tym roku pozostawili całkiem ok wrażenie - dobry kontakt frontmana z publiką i ogólne zaangażowanie na plus, teraz jakoś mnie nachodzi na Full Moon Madness i słucham któryś raz Irreligious. Można posłuchać bez zgrzytu odbytu i premature ejaculationa. Zespół powoli, acz konsekwentnie toruje sobie drogę ku mojej sympatii. Dalsze poczynania nie są mi znane.
Nothing inside.