@Summerisle
20 euro.
W punkt. Najlepszy opis tej kapeli.oryginalność, bardzo specyficzny humor i ujmującą mnie prawdziwość przy jednoczesnym dystansie do samych siebie.
W punkt. Najlepszy opis tej kapeli.oryginalność, bardzo specyficzny humor i ujmującą mnie prawdziwość przy jednoczesnym dystansie do samych siebie.
@TITELITURY obawiam się, że jednak sobie odpuszczę. Było Taake/Kampfar i kupiłem trochę merchu, po drodze jeszcze to i owo zamówione z neta i chyba muszę obejść się smakiem. W sumie standardowe wydanie jest też dość ładnie wydane, więc może ból z braku exclusive digibooka mnie nie zabijeTITELITURY pisze: 3 lata temu Można zamawiać ostatnią płytę w digibooku. Pisz na hellstormshop@gmail.com
tomasz 76 pisze: 2 lata temu Posłuchałem i to jakby taki Master's Hammer tylko bardziej. Nie wiedziałem że tak się da. Ten zespół mógł powstać tylko w Czechach. Podoba mi się.
Skojarzenia z Master's Hammer są uzasadnione m.in. z powodów o których pisze TITELITURY, ale z mojego punktu widzenia poza może jeszcze użyciem języka czeskiego Umbrtka i Master's Hammer bardziej się między sobą różnią niż są do siebie podobne.TITELITURY pisze: 2 lata temu I to jest postawa! Uczcie się metalowcy!![]()
A jeśli chodzi o masters Hammer, to związki są dwa. Po pierwsze, lubi to Franta, po drugie, Franta gościnnie udzielił głosu w paru utworach.
Dobrze to waść ująłeś, a gdybym mocniej znał każdy kontekst, to może nawet powiedziałbym celująco.Summerisle pisze: Gdybym miał komuś zareklamować Umbrtkę, to prawdopodobnie poleciłbym wyobrazić sobie retrofuturystyczny świat stanowiący połączenie "Metropolis" Fritza Langa z "1984" George'a Orwella podlany postsowiecką nostalgią i kultem człowieka pracującego, przeczytał tytuł "Frank Zappa Meets Darkthrone", a następnie zastanowił się nad tym wszystkim. A gdy już ten ktoś wykreowałaby sobie w głowie pokręconą syntezę wszystkiego co powyżej, to doradziłbym mu, żeby nie brał tego tak na poważnie, ale jednak pamiętał o śmierci.
Raczej chodziło mi o specyficzne czeskie poczucie humoru a niekoniecznie o klimat czy stylistykę od strony instrumentalnej. Zresztą Umbrtka jest dość trudna w klasyfikacji i nawet nie jestem pewien czy pasuje do działu black metal.Summerisle pisze: 2 lata temu
Skojarzenia z Master's Hammer są uzasadnione m.in. z powodów o których pisze TITELITURY, ale z mojego punktu widzenia poza może jeszcze użyciem języka czeskiego Umbrtka i Master's Hammer bardziej się między sobą różnią niż są do siebie podobne.
Tzn trochę jednak są podobne, ale to nie takie oczywiste podobieństwo.
Goście z Umbrtki na pewno czerpali część swoich muzycznych inspiracji z MH - to w końcu zespół o bardzo kultowym statusie, z resztą nie tylko w ich kraju.

Brzmi bardzo nowocześnie i pozornie prawie jak nie-Umbrtka. Ale oczywiście słychać Umbrtkove nuty
No nie ? Ja myślałem natomiast, że on częściowo po angielsku, a częściowo po czesku. Takie futerał domowe tony, to nie są moje muzyczne rejony, ale może NZBnŚ mnie do nich przekona. Tu wyszło bardzo klimatycznie.Koleś z Evoken zaśpiewał to tak, że parę razy łapałem się na "o kurwa, Umbrtka śpiewa po angielsku!"

Tak mniej więcej wyglądał niby-jubileuszowy gig kanalarzy z okazji 25 lat istnienia - ciasna spelunka, najebane chamy z Plzna, gumáky i Pilzner Urquell.TITELITURY pisze: 2 mies. temu Ale chujowy support dla Umbrtki. Gdybym chciał, żeby Najlepszy Zespół Metalowy na Świecie dzielił z kimś scenę, to byłoby to Meads of the Asphodel, wszystko grane w jakimś małym klubie o pojemności maksymalnie 100 kuców jakb2 Progi w Poznaniu. Byłby to mój koncert życia, hehe. Tymczasem preorderek u Jirki z Hellstormshop już klepnięty, czekamy na plytę.

Bez sensu, pasowaliby jak pięść do dupy, to inne granie.Hajasz pisze: 2 mies. temu Brakuje do kompletu tylko Unleashed lub Vader i każdy by mlaskal z zachwytu.
To nie są jakieś gruzińskie kocopoły o piciu wódki, to liryczny opis kaca i samotności. W ogóle tematem przewodnim są tu, jak mi się zdaje, stany umysłu po libacji , czy też z piciem jakoś związane, ale pojawiają się też kobiety:Leżę pijany na drodze na dworze
Pada mi śnieg do otwartego portfela
Na progu snu i pustki
We snach wyłączam z działania roboty
Leżę pijany na drodze na dworze
Pada mi śnieg do otwartych ust
Na progu wieczności i śmierci
Może trafię śniegiem przez noc do domu
Mam tam jeszcze ładny kawałek pieczonej gęsi
Opuszczony dziedziniec
Pies w połowie czarny
Niebo też w połowie
Słońce nabija na promienie
Puszki po Birellu
Pijany na podwórzu z obcym psem
Słońce zachodzi
Parzy się z Księżycem
Krwawy szlam zachodu
Czarny pies steruje
Miłosnym ogonem
Tu już mam skojarzenia z poezją jedynego czeskiego noblisty ( stanowczo zbyt ich mało ) Jarosława Seiferta , w którego poezji jednym z głównych motywów była kobieta jako siła sprawcza, pozwalająca np. powracać do wspomnień lub otwiwrać, jak to się mówiło w czasach, gdy chodziłem do szkoły, "podmiot liryczny" na lepsze percypowanie świata. Bardzo to dojrzałe teksty. Z muzyką tworzą przepiękną całość, dając w efekcie jedną z "płyt totalnych", które wykraczają poza ramy popkultury, a rzępolenia na gitarze już w ogóle. Czesi znowu mnie nie zawiedli.
Ta kobieta tam
Ta kobieta tam,
co odkąd świat jest światem
nie przestanie istnieć.
A przy organach
nigdy nikogo nie było.
W każdej księdze jest miejsce,
gdzie kobieta staje się znacząca —
tę, którą chcielibyśmy całować,
a tuż przed egzekucją
zawiązałaby nam oczy.
Kroczy ciemnością,
a do mnie przychodzą tamte drugie —
wyznania miłości,
jakich nigdy, nigdy dotąd nie bywało.
Płci nie sposób wytykać księdze.
Pod osią gitarowej symetrii
samotność była długa,
lecz znalazłeś tę zamyśloną.
Kobieta asfaltu zostawiła
czarny znak wypalony w twoim wnętrzu,
przeorała ślad przez samo serce.
Kobieta — księga czytana na leżąco, siedząco, stojąco,
w spokoju, w pełnej, twardej, statecznej godności.
Podchodzisz do biblioteki: kobiety, ich grzbiety —
zapisane, ponumerowane; w środku przedtytuł,
kolofon i ex libris.
Zwyczajne dni zwrócone do ciebie swoim dniem.
Pisasz nagi o kobietach
w bliskości krów,
w zieleni pod słońcem —
tak blisko krów.