
Tobie mogę nawet siusiaka! Jestem tak heteroseksualny, że nawet gardzę kobietami, bo one lubią chuje, a to pedalskie!deathwhore pisze: rok temu Bardziej pedalskie jest przejmowanie się tym, co jest pedalskie. Daj buziaka!
Nie wiem czy to dobrze kiedy ten oszust i beztalencie wypowiada się w pozytywny sposób na temat jakiegoś zespołu.yog pisze: rok temu PS 2. Podobno Mike Portnoy z Dream Theater stwierdził, że album łączy ze sobą brutalność Opeth (!!!) z pięknem Pink Floyd.
Płyty BI nie słyszałem bo akurat ta stylistyka to nie do końca mój klimat więc mi się nie spieszy... ale np jeśli chodzi o dwa inne tegoroczne strzały to dla mnie koleś spisał się tu wybornie - mam na myśli Black Curse Burning in Celestial Poison i Spectral Voice Sparagmos.yog pisze: rok temu wzięli typa, który produkował np. Crypt Sermon, gdzie produkcja Arthura Rizka jest dla mnie nieznośna. Tutaj aż tak źle nie jest, bo szczerze mówiąc zauważyłem, że coś mi nie gra dopiero, jak sprawdziłem kto produkował.



Zgadza się, ale jak wspomniałem chodziło o wcześniejsze albumy, np widziałem post w którym ktoś twierdził że My Arms, Your Hearse zjada nowe BI, czy jakość tak.Zsamot pisze: rok temu Hmm. Nie do końca, bo Opeth to podobno wydał nowy, podobno bardzo dobry, album swoją drogą.
Dokładnie! Też mi ciężko w to uwierzyć i jestem rozczarowany, ale to teraz widać kto jest narcyzem i hipsterem, a kto tru wojownikiem defmetalu.Pacjent pisze: rok temu Ciężko mi uwierzyć, że fani death metalu granego z takim powodzeniem na poprzednich materiałach BI mogliby z czystym sumieniem zachwycić się tą płytą. Przede wszystkim dlatego, że nie ma tu intensywności i zdecydowanego przekazu, charakterystycznego dla okresu uwieńczonego albumem „Hidden History of the Human Race”, a gdy wydaje się, iż za chwilę takie danie otrzymamy to panowie zabierają się za nic niewnoszące pitolenie.
Oni tam sami w tych liścikach się przyznają który pakował, znaleźć na Facebooku i zjebać.yog pisze: rok temu ale też ktoś to pakował jak przychlast, bo ten karton został źle zagięty na zakładkę przy składaniu go, a na to ta inpostowa folia była zaklejona taśmą tak ciasno, że nie szło tego kartonu zmieścić wkładając z powrotem bez cięcia tej taśmy.
Już dawno nie czytałem takich fikołków, gdzie pod pozorem zawiłych zdanek ktoś próbuje pokazać, jaki on jest kontra i dzięki jest tru.Pacjent pisze: rok temu Wokół nowego albumu Blood Incantation narobiło się tyle szumu, że już sam ten fakt powinien wzbudzać podejrzenia. Sztucznie napędzania aura niesamowitości, historie o nadejściu mesjasza innowacyjności w metalu i tony dziwnych edycji tego materiału (materiałów?). Szkoda, że mało kto pomyślał o zwykłym wydaniu CD w pudełku. Coraz bardziej przypomina mi to sprawę albumu „Theli”, który zwłaszcza po latach, świeci blaskiem gówienka w papierku i stał się gwoździem do trumny prawdziwego oblicza zespołu Therion.
Wracając do Blood Incantation to mamy tu do czynienia z elementami w porywach najwyżej dobrego death metalu, który został wpleciony w nieukrywane fascynacje muzyków BI Pink Floyd i w pozametalowe pitolenie o dużym potencjale do wywołania u dotychczasowych fanów zespołu ataków ziewania, choć przyznaję się także do ataku śmiechu, gdy pojawiły się czyste wokale. Co ciekawe nie ma to wiele wspólnego z wybrykiem pt. „Timewave Zero”.
Ciężko mi uwierzyć, że fani death metalu granego z takim powodzeniem na poprzednich materiałach BI mogliby z czystym sumieniem zachwycić się tą płytą. Przede wszystkim dlatego, że nie ma tu intensywności i zdecydowanego przekazu, charakterystycznego dla okresu uwieńczonego albumem „Hidden History of the Human Race”, a gdy wydaje się, iż za chwilę takie danie otrzymamy to panowie zabierają się za nic niewnoszące pitolenie. Jeśli ktoś oczekiwał od Amerykanów takiej wolty to niech pierwszy rzuci którymś z wcześniejszych krążków i powie co w nich mu nie pasowało, że ujęło go ich aktualne oblicze. Jeżeli zaś po prostu podoba mu się to co grali wtedy i to co zaprezentowali na „Absolute Elsewher” to niech przemyśli czy nie żal mu braku świetnego death metalu, jaki gwarantowali panowie z Blood Incantation, gdy mieli parę włosów więcej na głowie, i po co mu akurat na tym albumie tyle minut zajętych przez mało oryginalne nuty, których pełno w niemetalowej przestrzeni.
Nowy album Blood Incantation to materiał, który muzycy nagrali dla siebie i dla obiorców, którzy dali się uwieść tanimi opowieściami o jego elitartości i w związku z powyższym nie dostrzegli, że pod płaszczykiem pozornie atrakcyjnych dźwięków kryje przeciętność każdego z gatunków, jaki autorzy wlali do garnka własnej pychy. Serdecznie za to dziękuję i nie polecam.
Mnie to dziwi, że ktoś mógł się nazywać fanem Blood Incantation i być zaskoczony tym, co jest na nowym albumie zważywszy, że od 2019 i kawałka zajmującego całą stronę B Hidden History of the Human Race wiadomo, że dalsze granie będzie szło w tym kierunku, czyli metalowanie przeplatane kosmische musik - najlepszy moim zdaniem fragment na tej płycie to właśnie ten Tangerine Dream w środku. Potem jeszcze nagrali Timewave Zero i Luminescent Bridge, więc jeśli ktoś jest zaskoczony i te materiały słyszał to serio nie wiem, czego mógł oczekiwać.Pacjent pisze: rok temu Ciężko mi uwierzyć, że fani death metalu granego z takim powodzeniem na poprzednich materiałach BI mogliby z czystym sumieniem zachwycić się tą płytą.

Wiadomo, że czym więcej zapożyczeń z innych gatunków, których pewni metalowcy nie znają (dlatego cieszą się z tego jak bezdomny z niedopitej flaszki) i wycieczek w różne rejony tym lepiej. Najlepiej zaś gdyby metalowe zespoły przestały grać metal, bo to przecież takie wtórne i nudne.dj zakrystian pisze: rok temu Wiadomo, im bardziej napierdalają, tym się bardziej metaloffcom podoba☺
Metalowiec też człowiek i swe gorsze dni również może mieć szanowny panie kolego!dj zakrystian pisze: rok temu Wiadomo, im bardziej napierdalają, tym się bardziej metaloffcom podoba☺