Evol77 pisze: rok temu
Wszyscy artyści w oparach lepszej kawy tak mają. Atencja i łechtanie ego jest u nich pierwszą potrzebą życiową.
Prywatnie podobno Nergal bardzo ok. Tak w zasadzie z pierwszej ręki to podobno.
Też mam jakieś tam info od osoby, która Nergala zna prywatnie (współpracuje z nim sporadycznie od 2007 roku). Wg relacji tej osoby jest jak piszesz. Prywatnie bardzo ok facet/pracodawca, zero wywyższania się, pajacowania (m.in np. w okresie pandemii zadbał podobno o całą ekipę, włącznie z osobami, które jak ten mój znajomy - realizowały mu techniczne prace na zlecenie i mógł spokojnie takich "olać"). W 2008 roku jak chłopaki z Decapitated organizowali koncert, z którego cały dochód szedł do rodzin Vitka i Covana, to Behemoth poza tym, że zgłosił się jako jeden z pierwszych, to dorzucił coś ekstra od siebie (i bynajmniej publicznie nie afiszowali się z tym)...
Natomiast te szopki w socjalach... Toć to przecież nic innego, jak zwykłe akcje prowokocyjno-promocyjne, "żeby ludzie gadali" o zespole/muzyce, żeby znowu jakaś katolicka organizacja zrobiła dym jaki to straszliwy satanista z tego Adasia... Zbiega się to zresztą najczęściej z promocjami ich nowych projektów/płyt/koncertów... Skoro to robi, to pewnie to działa

Jak to zresztą Nergal powiedział w ww. ostatnim wywiadzie dla Wybiórczej? "Prowokacja jest potrzebna i higieniczna. Zwłaszcza w tym coraz mniej zniuansowanym, przebodźcowanym, coraz mniej czułym świecie"

Tyle w temacie. Ja te akcje totalnie oddzielam od muzyki - bo w tę goście z bandu i spora ekipa za ich plecami wkładają ogrom pracy...