Ostrożnie!
Od słuchania Sabbathów mogą wyrosnąć włosy na jajach.
Od tej zacząłem słuchać Black Sabbath jako szczyl. Uwielbiam tdn album do dziś. Potem było Live Evil, potem dopiero Paranoid i reszta. Winyla zazdroszczę, ja mam tylko stare CD. Ruskie w dodatku.DiabelskiDom pisze: 9 mies. temu No więc kręci się taka oto płytka. Bardzo się cieszę z nabytku. Pierwszy BS na półce, na pewno będę chciał jeszcze mieć Master of Reality oraz Vol.4 a potem się zobaczy
Niby heavy metal, a jednak czasem wręcz epic doom metal a na pewno epic heavy! Niemniej płytka przesztosowa.

Geezer zdziadział z wyglądu, ale czasami szarpał grubego, jak Hajasz butelke perfumowanej berbeluchy w weekend. Najlepiej trzyma się dziadzia Iommi. Wygląda i gra nadal, jakby miał ok 60 a nie prawie 80 i po ciężkiej chorobie. Trochę niemrawo wypadł Papa Het, co dziwne, bo wykonując numer Eltona Dzwona nie tak dawno, wypadł rewelacyjnie. Być może stonował występ z szacunku do Sabbath? Nieistotne, moim zdaniem było to godne pożegnanie legendy i najbardziej wpływowej kapeli w tym gatunku. Przymknąć trzeba oko, bo wiek i kiepska kondycja, ale i tak wypadło to conajmniej dobrze. Ave Sabbath.CzłowiekMłot pisze: 6 mies. temu Geezer zdziadział fizycznie, nie ma co się dziwić, bo ma 75 lat, ale paluchami napierdala tu po basówie całkiem zacnie. Ward jak na swój wiek i długą przerwę w graniu na dużych imprezach (czy nawet w ogóle lata nie grał na scenie - tego nie wiem) zajebiście. Ozzy to cyborg, reptilianin. Iommi - pan profesor metalu.
Tu nie powinno być wątpliwości.Wędrowycz pisze: 6 mies. temu Zdecydowanie Black Sabbath to jedna z najważniejszych, o ile nie najważniejsza w ogóle kapela metalowa świata.
W świetle niedawnego koncertu pożegnalnego, mimo, że był schorowany, wierzyć się nie chce.
Dokładnie. Ale żył i odszedł, jak chciał.Wędrowycz pisze: 6 mies. temu Wielka strata. Jeszcze niedawno mówił sam, że może umrzeć na pożegnalnym koncercie...