Blind pisze: 4 mies. temu
Nie słuchałem Acidów od początku gimnazjum, czyli będzie te kilkanaście lat już.
Od jakiegoś czasu kiełkowała myśl, żeby sprawdzić jak ich muzyka wejdzie po latach, chociaż obawiałem się, że może się odbiję. Nic z tych rzeczy, poleciałem z
Are You a Rebel? oraz
Dirty Money, Dirty Tricks i bawiłem się wyśmienicie, bo to właśnie muzyka do dobrej zabawy - energiczna, z werwą, ale niebanalna. Najbardziej lubię jednak metal, gdy jest szybki, a więc przy takich Del Rocca czy Mike Cwel bawiłem się najlepiej, ale właściwie przy obu tych albumach nie było ani minuty abym miał ziewać. Mam wrażenie, że niestety najwięcej o nich się mówi w kontekście jajcowania, a za mało o tym jak dobre partie gitarowe na tych starych albumach były, jak Ślimak obkładał bezlitośnie swój zestaw perkusyjny, jak bardzo słuchacz był zalewany riffami, solówkami, przeróżnymi wstawkami... Właściwie chyba sobie w najbliższym czasie pojadę dalej z płytami. Jestem szczególnie ciekaw jak sprawdzi się
Infernal Connection, które w okresie wczesnonastoletnim często gościło w głośnikach.
Wszystkie te albumy są zajebiste!
Styl jedyny w swoim rodzaju, choć zmienny z płyty na płytę. W zasadzie Litza ok. 1996 mówił, że tak naprawdę zespół szukał stylu a miał go odnaleźć na TSoMR. Płycie, której nie lubiłem zbytnio gdy wyszła, a teraz ją uwielbiam (no, mogłaby się skończyć po 7 utworze) i mam nadzieję, że nowy album będzie właśnie taki, zakorzeniony w klasyce.
deathwhore pisze: 4 mies. temu
Striptease i Infernal Connection to nadal dojebane albumy. I odnośnie tego o czym raczej się nie mówi - to album ze statuą na okładce to kurewsko progresywne granie, uciekające od banału, idące w totalnie niebanalne, zwariowane pomysły.
Dokładnie tak!
Stiptease to album zakręcony na maksa. Progresywny w takim sensie, jak Primus jest progresywny. Kto, grając metal, nagrywa cover Seak and Destroy w stylu flamenco i z Edyta Bartosiewicz na wokalu? To jest świadomość tego co się robi. A tam jeszcze jest np ich wersja Always Look On The Bright Side Of Life czy taki cios jak Poplin Twist.
Vexatus pisze: 4 mies. temu
deathwhore pisze: 4 mies. temu
Infernal Connection
Nie lubię Acid Drinkers, ale akurat ta płyta jest świetna i do dzisiaj zrywa papę z dachu. Podobnie jak debiut Flapjack.
Infernal to było zerwanie z próbą znalezienia stylu. Po prostu przestroili gitary w dół i poszli po całości. Tak przynajmniej Litza twierdził w gazetce, gdzie na okładce stał.z Titusem w mikołajkowych czapeczkach z przeciętym na pół karpiem (jeśli mi się jebie to sorry). Nie mniej jednak wyszedł im chyba najlepszy album. Na dodatek taki, który wyrobił nową rzeszę fanów - takich, którzy wolą mniej kwaśny styl acida. W zasadzie BH, VoS, LPDD, PS poszukują tego ciężaru Infernala a tylko VoS się do niego zbliża. No i całe brzmienie koncertowe jest pod strój Infernala. Tak przynajmniej było do przerwy. Ale teraz te utwory to trzon setlisty więc wątpię by było inaczej.
dj zakrystian pisze: 4 mies. temu
Kosmiczne Mleko, to też świetna plyta. Kto z tej thrashowej śmietanki nie zmienił wtedy kierunku? Moim nieskromnym zdaniem, płyta broni się do dziś. Bardzo organiczne i przestrzenne brzmienie tam wykręcili.
W epoce nie podobała mi się ta zmiana. Uważałem płytę za siermiężną i choć z czasem polubiłem, to z okresu Litzy ten album uważam za najsłabszy. Mam świadomość, że większość fanów się ze mną nie zgodzi. Cuż, to dobry album ale po prostu pozostałe są jeszcze lepsze.