Ja wróciłem do pierwszych albumów, bo jeśli przychodzi czas na Arkonę, to tylko na te. I wiecie co ?
GÓWNO ! 1 - 0 , haha ! Tę muzykę robią teksty. Można śmiać się z tego jakie są nieporadne, ale nie oszukujmy się, metal nie jest i jak mi się wydaje, nie ma być sztuką wysoką, a muzycy poetami, więc nie przeszkadzają mi szczeryzmy w Honor, ani kiczowate tytuły Arkony. Bo gdy człowiek się na nich skupi, to w połączeniu z muzyką naprawdę potrafią wywołać gęsią skórkę. Gdy pod te proste tremola i perkusję pracującą niemalże jak metronom, wokalista krzyczy
Zmienia się kolej rzeczy, nić losu coraz dłuższa
Każdy los to cień w drodze bez czasu
Szuka samego siebie, jest kulą u nogi
Prawda jest tak okrutna
, to dzieje się coś, co naprawdę sprawia, że Arkona wybija się na tle nie tylko współczesnych zespołów, co nie jest jakimś tam dokonaniem, ale nawet tych ze złotych czasów naszego black metalu. Robi się z tego taka quasi poezja śpiewana, gdy muzyka podąża za tekstem:
Stracic mozna tak prosto
Odejsc mozna tak latwo
Mozna w ogole nie zyc
Czas zabija watpliwosci
Nikt tego nie zmieni
Nikt tego nie zrozumie
Tego nie mozna ocenic
Final sensu to cierpienia, cierpienia
.
Czytasz to i melodia sama gra w uszach. Fenomenalne jest to muzykowanie.