Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Summer Dying Loud XVII 03-05 września 2026 Aleksandrów Łódzki

Nathas

Obrazek
Siedemnasta edycja Summer Dying Loud została oficjalnie zapowiedziana i ogłoszone są pierwsze typy:

Obrazek
Wersja tekstowa dla przeglądających internet na kalkulatorze i niewidomych:

- Misþyrming z Nergalem odegrają Sventevith
- AHAB
- Massacre
- Jesu
- Blaze Bayley
- BAEST
- Of Feather and Bone
- Civerous
- Imha Tarikat
- Hexer
- EYES

Z kim się widzę????? Wpisujcie miasta!!!!!!!!!11
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7960
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Nathas pisze: 7 mies. temu Siedemnasta edycja Summer Dying Loud została oficjalnie zapowiedziana i ogłoszone są pierwsze typy:
No to zaginam kiecę i przygotować browary lecę!!! :D
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Tradycyjnie bilet z polem namiotowym zakupiony.
Zatem do zobaczenia. ;-)
Oby aura dopisała. Nie ukrywam, że Behemoth, Ahab i Massacre to mocne punkty. Ale i Blaze czy Jesu na pewno obejrzę.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
IrasArgor
Posty: 84
Rejestracja: 9 lat temu

IrasArgor

Dochodzą:

Satyricon
Destruction
SIGH
Cult of Fire!
Blindead 23
DOOL!
Thy Worshiper!
Cryptic Shift
Black Magnet
Drowned In Silver
Königreichssaal!
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Pięknie, ale tak jest co roku. ;-)
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Rzut trzeci:
Obrazek - Triptykon !!!
- Misþyrming
- Frontside
- Hekla
- King Parrot
- Stellar Blight
- Wolfpack Heading Nowhere
- Putridarium
- Neolith
- Sněť
- Vanishing Kids
- Rope Sect
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Ładnie dojechali. Zgodnie z oczekiwaniami, będzie jeden band z północy Europy. ;-) I na to cholernie czekam. Ale cieszy Frontside :-P, no i Neolith, który tylko raz dawno temu widziałem.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Co tu się rozpisywać: SDL jak zwykle dowozi pięknie. Niezmiernie cieszy Triptykon, którego nie miałem okazji słyszeć na scenie plenerowej a podobno miażdży. AHAB, Satyricon, Misþyrming to również moje topki. I Frontside bardzo chętnie zobaczę z sentymentu, jak tam nowy wokalista się sprawuje na żywo.
Nie lubię rozsiewać plotek (ale poniekąd ta jest z całkiem pewnego źródła) jednak doszły mnie słuchy, że krypta ma być w tym roku zamknięta a na jej miejsce będzie postawiona druga scena plenerowa.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

mork pisze: 4 mies. temu Nie lubię rozsiewać plotek (ale poniekąd ta jest z całkiem pewnego źródła) jednak doszły mnie słuchy, że krypta ma być w tym roku zamknięta a na jej miejsce będzie postawiona druga scena plenerowa.
No jeżeli to się potwierdzi, to powiem tylko jedno słowo: NARESZCIE!!! Bo ile lat można narzekać, żeby wreszcie posłuchali co mówi głos ludu.
Niezmiernie cieszy Triptykon, którego nie miałem okazji słyszeć na scenie plenerowej
Ja miałem tę przyjemność na moim pierwszym SDL w 2019 i tak -
miażdży
Może się spotkamy i trykniemy szkłem Panie @mork !!!
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Druga scena? Byłoby bosko. Tam, do krypty wrzuciłbym wystawców artystycznych.
Tryptikon już grał i to było naprawdę coś.
Skład, klimat - ja na SDL nie dam złego słowa powiedzieć. Mój ukochany fest.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Nathas pisze: 4 mies. temu Może się spotkamy i trykniemy szkłem Panie @mork !!!
Koniecznie! Jak co roku trzeba będzie ożywić na czas festu nasz forumowy chat na WhatsApp. Zresztą, fest nie jest tak duży i zawsze udaje mi się z kilkoma osobami z forum zbić piątkę i wypić piwo :D
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

mork pisze: 4 mies. temu WhatsApp.
No i ch.. no i cześć, nie mam takich wynalazków :> Ale jak będziesz się trzymał nogawki Zsamota, to prędzej jego wypatrzę.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Za pewne będę w bluzie My Dying Bride bo w tym roku dostałem na urodziny i chodzę dumnie jak paw. No i 2 metrowy chłop to ciężko nie wypatrzeć w tłumie. Damy radę i bez wynalazków :)
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
edi_gein
Master Of Reality
Posty: 242
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: (...)

edi_gein

Ja w tym roku mogę mieć problem z obecnością. Niestety. A przybic piątkę i zamienić parę zdań @mork polecam każdemu. Przyjemności życzę.
Ostatnio edytowany przez edi_gein 4 mies. temu, edytowany łącznie 1 raz.
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7960
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Pewnie wpadnę tylko na jeden dzień, żeby zobaczyć występ JESU i kochane brutalne mordeczki. :D
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

edi_gein pisze: 4 mies. temu Ja w tym roku mogę mieć problem z obecnością. Niestety. A przybic piątkę i zamienić parę zdań @mork polecam każdemu. Przyjemności życzę.
Smutne wieści przynosisz. Trzymam kciuki i mam jednak nadzieję, że i w tym roku się zobaczymy.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Będziemy się koordynować, do zobaczenia. Oby aura była łaskawa. Co prawda stary namiot poszedł w pizdu, bo przegrał rok temu z naporem. Ale jest godny następca. ;-)
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3599
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Triptykon był już tak dawno temu, mam wrażenie jakby ze 3 lata minęły.....
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Czy my wtedy nie jechaliśmy razem białym busem?
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3599
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Tak to było właśnie wtedy....
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Sierra
Fallen Angel Of Doom
Posty: 358
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stąd do wieczności

Sierra

Wykrzaczył mi się wyjazd urlopowy, więc całkiem prawdopodobne, że zajrzę.
cokolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Czwarty rzut:
Obrazek
- Nevermore
- Krypts
- Årabrot
- Devil Master
- Azarath
- Ciśnienie
- Czernina
- Grief Circle
- Atavia
- Hydra
- Species
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Ostatnie sześć ogłoszeń na tę edycję:
Obrazek
I rozpiska dniowa:

Czwartek, 03.09.2026:

Triptykon
Massacre
Lucifer
Cult of Fire
Baest
Sigh
Putridarium
Snet
Devil Master
Species
Helga
Czernina
Hydra
Ciśnienie
Stellar Blight
Civerous
Of Feather and Bone


Piątek, 04.09.2026:

Satyricon
Sventevith
Blaze Bayley
Ponte Del Diavolo
Grief Circle
Neolith
King Parrot
Eyes
Blindead 23
Vanishing Kids
Wolfpack Heading Nowhere
Königreichssaal
Black Magnet
Hexer
Imha Tarikat
Krypts
Misþyrming


Sobota, 05.09.2026:

Nevermore
Destruction
Ahab
Jesu
Dool
Cryptic Shift
Thy Worshiper
Saturnalia Temple
Frontside
Drowned in Silver
Atavia
Hekla
Arabrot
Rope Sect
Azarath
Aquilla
Pure Bedlam
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5140
Rejestracja: 10 lat temu

DiabelskiDom

Ziomeczek zrobił SDLową apkę dla uczestników festu. Pozwolę sobie przekleić jego opis, bo wszystko jest właśnie w nim.


Unofficial companion app for SDL 2026

Hej, początkowo miał to być projekt dla paczki znajomych ale wyszło całkiem zgrabnie to może i Wam sie przyda. Nie skupiałem się na grafikach ani jakims super designie, mialo byc prosto i intuicyjnie. Apka ma robić co do niej należy i ten efekt uzyskałem.
Co najlepsze możecie jej używać już dziś, dodawać kapele do ulubionych, pisać notatki i zaznaczać przypomnienia.
Jezeli np polajkujecie jakis band to pojawi Wam sie on w eksporcie(ikona koperty). Dzięki czemu możecie się dzielić swoimi listami kapel "muszę zobaczyć" ze znajomymi.
Na dzień dzisiejszy nie będę dodawał żadnych opcji z kategorii social media. Zapraszam do szczegółowego opisu:

SDL26 — OFF-LINE COMPANION

Podręczna aplikacja/planer Summer Dying Loud 2026. Pomaga ogarnąć harmonogram żeby nic ważnego nie przegapić. Można z niej korzystać za pomocą przegladarki lub zainstalowac na pulpicie telefonu.

Co potrafi apka?
• Live Schedule: Pokazuje na żywo, kto właśnie gra (NOW PLAYING) oraz kto wchodzi za chwilę (UP NEXT) z żywym odliczaniem czasu.
• Podział na sceny: Oficjalne godziny dla Sceny Głównej i Krypta na wszystkie 3 dni.
• Tryb Offline: Działa w 100% bez zasięgu GSM i wifi. Internet potrzebujecie tylko w razie aktualizacji (np zmiana w godzinówce lub lineupie)
• Ulubione & Notatki: Możliwość dodawania do ulubionych kapel i pisania własnych notatek pod kazdym zespołem (z opcją eksportu na maila/kopiowania).
• Powiadomienia: Przypomnienia na telefon przed występami ulubionych zespołów.
• Linkowanie: Bezpośrednie odnośniki do Metal Archives lub Bandcampa dla każdego zespołu.

JAK ZAINSTALOWAĆ NA PULPICIE TELEFONU?

Aplikacja jest napisana w technologii PWA (Progressive Web App) — oznacza to, że nie musisz nic ściągać ze sklepów Google Play / App Store, a apka działa jak natywna.

1. Kliknij w link (sam link bedzie w komentarzu nizej tez): https://metal-companion-app.lovable.app
2. Otwórz go w przeglądarce w telefonie.
3. Zainstaluj na pulpicie:
◦ Android (Chrome): Kliknij "⋮" (trzy kropki w prawym górnym rogu) ➔ Wybierz "Zainstaluj i utwórz skrót" (lub "Dodaj do ekranu głównego").
◦ iPhone (Safari): Kliknij przycisk Udostępnij (kwadracik ze strzałką w górę) ➔ Przewiń w dół i wybierz "Do ekranu początkowego".
4. Ważne: Po pierwszym otwarciu aplikacji i kliknięciu w dzwonek powiadomień kliknij "Zezwól", gdy telefon zapyta o powiadomienia, żeby przypomnienia o koncertach działały prawidłowo na ekranie blokady!

Prywatność i bezpieczeństwo:
Aplikacja jest w 100% bezpieczna, nie zawiera żadnych reklam, nie wymaga zakładania konta i nie zbiera ani nie przesyła żadnych Twoich danych. Wszystkie Twoje ulubione zespoły i notatki są zapisywane wyłącznie lokalnie w pamięci Twojego telefonu.

Aplikacja została stworzona z pomocą różnych modeli AI. Jest całkowicie darmowa, wolna od reklam, opłat oraz abonamentów, żadne opcje nie są poukrywane za paywallem. Możecie korzystać z niej śmiało i dzielić się Waszymi eksportami, z chęcią je poczytam w tym postcie.

Elo
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
attila
Posty: 24
Rejestracja: 3 lata temu

attila

wspanialy projekt
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Apka super, a i sam festiwal coraz bliżej. Oby tylko aura była łaskawa.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Świetny pomysł z paką, propsy
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Spoko apka, przyda się.
Dla formalności wrzucam rozpiskę godzinową:

Obrazek

Krypta jednak nadal będzie funkcjonować... cóż, jakoś rok temu nie było tragicznie dla mnie, trochę wcześniej trzeba pokoczować przy drzwiach ale co chciałem to widziałem i pod sceną byłem. Najbardziej będę się tam dobijał w czwartek, w piątek chyba tylko na Konigreichssaal wejdę, na Misthyrming tez spróbuję ale tu już się liczę z szaleństwem. A w sobotę tylko Azarath na koniec.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Dla mnie Islandia tam to niestety koszmar, ale to podobno ich prośba, taki świadomy zamiar.

W każdym razie do zobaczenia. Ja już jutro wyjeżdżam, zapasy bimbru poczynione, będzie zdrowo i z kulturą.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
edi_gein
Master Of Reality
Posty: 242
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: (...)

edi_gein

To będzie jazda po bandzie i zapierdalanie przez pół kraju ale będę w sobotę. Mam nadzieję się potknąć o niektórych. Komunikacja przez grupę na WhatsAppie?
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Ja się kręcę od wczoraj. Pisz na WhatsApp ale myślę, że jak co roku się przetniemy.
Lucifer tylko ja miałem wrażenie, że wokal nie domagał? Triptykon rewelacja, nie mogę się doczekać dzisiejszego Satyricon bo pierwszy raz w plenerze. Najgorzej , że prognozy zapowiadają, że akurat wtedy ma być największy deszcze.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5140
Rejestracja: 10 lat temu

DiabelskiDom

Feścik, feścik i po feściku. Zupełnie jak ze świętami. Natomiast, jak zawsze był to zajebisty spęd, idealnie dobrany wielkościowo, kapelowo i towarzysko-imprezowo. Tym razem w relacji wprowadzę nieco inny układ, nie będę leciał po kolei występami, które widziałem, a jedynie uszereguję je pod względem zajebistości.

Pierwszego dnia, co było zresztą do przewidzenia, Triptykon zmiażdżył cały festiwal. Najlepsze brzmienie, jakie kiedykolwiek tam słyszałem. Totalny cios dźwiękowy a i setlista wspaniała, bo np w końcu udało mi się usłyszeć Aurorae. Ale też poza standardami w postaci np Keltikowego Procreation mogliśmy usłyszeć Sorrows of the Moon i Synagoga Satanae. Kisiel w portkach, drganie wnętrzności i potęga Tomka. No i poradnik jak szybką muzykę grać wolno ;)

Bardzo, ale to bardzo podobało mi się też Cult of Fire. Set był w sumie taki sam jak półtora roku temu w Gdańsku, może brakowało owocowych czwartków zastąpionych przez kwieciste piątki, ale ten zespół na żywo zawsze warto oglądać i słuchać (przy Khanda Manda Bdb Kolegi i ultrawchujiwkurwę chwutliwym motywiku z drugiej części kawałka nogi same rwą się do tańca a brzuch do gibania).

Species bardzo miło otworzył festiwal. Zespół bardzo lubię i cenię i tym razem się nie zawiodłem. Ciśnienia nie znałem z muzyki, tylko z nazwy, poszedłem poniekąd za polecajką znajomego i w zasadzie podobało mi się na tyle, że zostałem cały występ. Instrumentalny, zakręcony post-avant-jazz metal na dwa basiory, saksofon i skrzypce. Sigh dużo lepiej niż w Poznaniu ostatnio. Była ów panienka Miki, której najwidoczniej zapłacili za pożądne pranie ( xD ) a i do tego jeszcze gekona ze sobą przytargali, który machał nunczakiem i "grał" na bongosach. Niemniej set bardzo ładny, elegancki brzmieniowo i przemilutki setlistowo. Ach, jeszcze Of Feather and Bone, który w końcu udało mi się zobaczyć na żywo, bo nie musiałem akurat wtedy z Dorotką jeździć na wakacje. Wszedłem jak do siebie, ponapierdalałem się z towarzystwem w młynie, poprzybijałem gratulacyjne piątki i wyszedłem w chuj usatysfakcjonowany dzikością wymieszaną z perfekcją.

Dorotka wyciągnęła mnie jeszcze na Lucifera kawałek i spoko, fajne, ale tak sporą część patrzyłem na zegarek, żeby zdążyć na Piórko i Kostkę. A po festiwalu chodziliśmy na kremów.... eee tzn na śpiewanie XIII Stoleti na Parking Stage.

Dzień numer dwa był zasadniczo najsłabszym i najmniej interesującym mnie dniem Summer Dying Loud. Zacząłem go w ogóle od dwóch chujni znanych mi z nazwy, a nie z muzyki. Pierwszą był Königreichsal, który ledwo zmęczyłem. Nudne, black metalowe dziadostwo. Licząc na poprawę nastroju pobiegłem pod główną scenę na Ponte del Diavolo, które okazało się chyba jeszcze gorsze. Wokal momentami wręcz nie do przejścia a muzycznie coś na przecięciu black metalu i psychodelicznego rocka. Kosz.

Kiedy już jednak spłakałem się znajomym na Gastro Stage, poszedłem na koncert Blaze Bayley'a. I to był najdojebańszy gig dnia drugiego. Jak tam było śpiewane! Chuj, że połowa to były jego solowe numery, których nigdy nie słyszałem. Druga połowa, to były świetne, podkreślam, ŚWIETNE kawałki Ajron Mayhem z niedocenianej ery, a które są przekozackimi pieśniami. Rewelacyjne brzmienie. Zabawa ludzi na pełnej, która ewidentnie udzielała się muzykom, bo były wyskakiwanki na przód, śmiejące się ryje, machanie gitarami. Aj em de kleeeensmeeen! Plus aura, czyli zapadający zmierzch, piętrzące się chmury i wszechobecna szarość. Przepiękny set, przepiękny koncert, prawie łzy w oczach.

No a po Blejzie wyszedł Nergal, którego każdy chce jebać, a po występie którego nie słyszałem nawet pół słowa narzekania. Przedokurwiony, skurwysyńsko black metalowy występ tegoż jegomościa wespół z kolesiami z Misthyrming. Cały Sventevith plus bonusik z EPki na zwieńczenie i kapciowo-komputerowi "black" metalowcy uciekają przeorani. Pozerstwo wyczuwa się na odległość. Tutaj był karwasz na ryj pozerstwa i jeden z czołowych setów SDLa.

Sam Misthyrming był zresztą obejrzany w tej strasznej Krypcie, do której nie da się wejść i ojejku coś tam BHP i ojejku coś tam piłem piwko i chciałem wejść w połowie i się nie dało. Ja wszedłem na luzie, nawet ochraniałem hehe dwie przesympatyczne, drobiutkie koleżanki stojąc za nimi w nakurwiającym tłumie. Wielki kolega nie dość, że wszedł, to się wpakował pod scenę i każdy był zajebiście zadowolony niczym pewien cwel ze swojego marnego życia u boku manacicy. Bardzo dobry, szczery koncert i chociaż na sam zespół po drugiej płycie wyłożyłem roladę, to tutaj nie dało się nie docenić ich recitalu.

No i pozostał ostatni dzień, czyli numer trzy. Wracając do systemu z dnia pierwszego, to absolutnym rozkurwem był dla mnie Årabrot. Słyszałem o nich już dawno, dawno temu, nawet znałem lekki rys biograficzny, czyli że np lider tworzy ten kapel wraz ze znano żono Karin Park (kolabo z Lustmordem słuchane #przedyogiem), ale samej kapeli nigdy nie sprawdziłem. A wyszedłem z ich gigu pozamiatany po całości. Doskonale koncertowa mieszanka post punka, noise rocka, neofolku i fenomenalny, mega rewelacyjny i przezajebisty wokal Karin. No zakochałem się z miejsca w norweskiej Helence Bohnam Carter. Wspólnie odśpiewaliśmy nieznane wcześniej hity, tak były nośne i zapamiętywalne. Prześwietność.

Drugim, porównywalnie zajebistym ciosem była, także w Krypcie, Saturnalia Temple. Słodki Jezu z galaretką, bitą śmietaną polan i porzeczkami udekorowan, jakie to było doświadczenie. Jaki to był doom, jaki to był heavy psych na pełnej, jaki to był trans. W ogóle zaczęli od Black Magic Metal z najlepszej płyty, a kiedy później dołożyli z Aion of Drakon, to o mało co, a prysznic w dupy ze szczęścia stałby się u mnie faktem.

Dool bardzo przyjemny, nie-binarna front-osoba ładnie czarowała głosem pod akompaniament gotyckiego rocka/metalu mieszanego z solidną psychodelią. Było w tym coś z The Devil's Blood, tylko dużo wolniej, dużo spokojniej, ale nie mniej diabelsko. Nevermore również, nawiasem mówiąc duuużo lepszy koncert niż sprzed miesiąca w Wawie. Oczywiście wiadomo, że wtedy support a teraz headliner, ale pomijając długość, gry i zabawy pomiędzy utworami, to ja w tym czułem jeszcze więcej chęci grania i radości z występu. I chociaż, tak jak pisałem w wątku, nie jestem fanem całościowo żadnej płyty, to jednak kilka hitów wysokiej jakości mają na swym koncie i prawie każdy z nich wczoraj poleciał.

No i na koniec cóż, zawód. Bo Ahab miał odegrać materiał z debiutu, który jest wzorcem funeral doomu i jedną z najlepszych płyt, jakie w tym gatunku powstały. A chuja zagrał, bo prawie cały set, to były rozmiękczone numery z późniejszych płyt. Czyste wokale i akustyczne plumkania. A gdzie growle z debiutu, ja się pytam??? Płyta, gdzie nawet pół słowa nie jest wyśpiewane czymś innym niż ryk. Oczywiście w ciężkich momentach gadało to bardzo ładnie i naprawdę pod kątem aury wpasowało się idealnie. Ocean, ciemności, przestwór a do tego kropi, wieje wiatr i jest zimno. Dopasowanie wręcz doskonałe. Zatem nie powiem, że występ słaby, ale zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Aha, zapomniałbym o Jesu. Bardzo dobry występ, niekoniecznie kameralny, bo brzmieli dosyć ciężko, ale wespół z wizualizacjami i czystymi wokalami wypadło to więcej, niż dobrze. Tylko trzeba było uciekać na najlepszy koncert soboty ;) Thy Worshiper poprawnie z plusem. Obejrzałem całe, powiedziałem aha i wcisnąłem OK.

I tak minął mi Summer Dying Loud 2026. W przyszłym roku też z pewnością wdepnę, bo Barszczu z Ekipą robią doskonałą robotę. Jak zawsze pełne wsparcie. Uczęszczajcie na gigi, na festiwale, wspierajcie scenę i napierdalajcie bańką. Pozdrowienia dla spotkanych @Nathasa, i @brzaska, z którymi sporo pogadaliśmy i nawet trochę spożyliśmy oraz @synu, którym mamy, jak się okazuje wspólną ekipę. Śpiewanie z Madzią po czesku zawsze w mym serduszku :D
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2608
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Krótko i na temat. Dla mnie do wyróżnienia w piątek na pewno Blaze Bayley - świetna zabawa a numery idealne na wjazd z buta na imprezę bo akurat taki był w tym roku plan by na niego wbić...A następnie może i trochę nieoczekiwanie ale faktycznie Nergal ze swym Światowidem zaprezentował się świetnie. Był konkretny ogień. Satyricon po nich prezentował się tylko poprawnie..by nie powiedzieć, że wręcz przeciętnie. Niemniej do posłuchania.
W sobotę najlepiej się bawiłem na Destruction. Czuło się i na scenie i wśród publiki fajny oldskulowy klimacik. Dobry szoł, potrafili porwać do wspólnej zabawy.
No i Jesu. Bardzo dobry występ choć powinni grać gdzieś pod koniec późnym wieczorem a nie koło 18:00. Zabrzmiało chyba trochę ciężej niż na płytach.
Saturnalia Temple - świetnie zaprezentowany doom. Zachęcili by niedługo wrócić do nich też z płyt.

Na reszcie nie skupiałem jakiejś mega uwagi i traktowałem bardziej jako tło do pogadania, oglądania płyt, szmat itd. Ale jeśli miałbym się na chwilę zatrzymać i powiedzieć czego niechciałbym więcej w życiu słyszeć to wymienię gówniane Nevermore... Qrwa, co za przeokrutna męka dla mych uszu. Progresywny plastikowy heavy/thrash, czy jak tam chcecie to nazwać.., którego niestety nie ratuje nawet w miarę utalentowany wokalista...(choć momentami też śmiesznawy i sztucznie patetyczny). Racja - never more Nevermore.
DiabelskiDom pisze: 3 dni temu Pozdrowienia
\%/ I wzajemnie. puchar w górę dla obu forumowiczów \%/
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Kilka słów też ode mnie.

Czwartek spędziłem na scenie głównej, a to dlatego, że kompletnie odpuściłem sobie kryptę mając w pamięci rok wcześniejszy, gdzie trzeba było koczować przed zamkniętymi drzwiami do koncertu, żeby się wbić jako jeden z pierwszych i coś zobaczyć. Jak się okazało dnia drugiego, gdy się wreszcie zdecydowałem tam zajrzeć, że jest znów zmiana organizacyjna i można sobie wchodzić do krypty kiedy się chce i siedzieć ile się chce. No trudno, że nie obczaiłem tego pierwszego dnia, bo było tam sporo dobrego ale nie można mieć wszystkiego.

Gdy dotarłem na festiwal udałem się oczywiście po parę piwerek (butelki po 22 zł, UGH!), które wypiłem przy dźwiękach zespołu Hydra, po czym udałem się pod scenę, gdzie od razu wlazłem na Dudusia, który już się gibał do Ciśnienia. Miłe zaskoczenie ten zespół, bardzo energetyczna i basowa muza, którą można było poczuć całym sobą niczym na koncercie Goryczy. Dalej oglądałem i słuchałem już wszystkiego co tam było do końca, ale był to dla mnie zdecydowanie dzień trzech wielkich koncertów - Sigh, Triptykon i Cult of Fire. Przepiękne sztuki, była ów Panienka, wężowe daszki itd. itp.

W piątek byłem już wcześniej i wchodząc zdążyłem jeszcze usłyszeć pierwszy koncert. Obejrzałem więc sobie trochę stoiska z merchem i pod scenę na Neolith. Kapela z długim stażem, nazwa przewijała się tu i tam ale jakoś nigdy się nie zatrzymałem przy ich muzyce. Koncertowo bdb. Po nich wyszedł King Parrot - po ich muzę nie sięgałem wcale i trochę nie wiedziałem czego się spodziewać. A tu wyskoczył szaleniec na scenę i prawie ją rozniósł - wrzeszczał, pokazywał faki, lał nas wodą po każdym utworze. Potem jeszcze słyszałem historyjkę, że jak zeskoczył ze sceny i latał drąc do wszystkich mordę, a my se pomacaliśmy chłopa z Australii to jedna laska miała wyciągnięty telefon, który złąpał na moment zębami i połamał jej ekran :) Taki wariat. Zawsze się miło patrzy na takie wulkany energii, jak np. nasz JAD, a tu był wulkan x10.

Po przerwie na gastro podbiłem wreszcie po raz pierwszy do krypty na Konigreichssaal i piękny był to koncert. Nie rozumiem narzekania Dudusia, no ale skoro nie lubi kapeli to po co poszedł ;P Dobre nagłośnienie, materiał odegrany jak na płytach, diabeł na wokalu, było nawet polewanie sztuczną krwią, wszystko na swoim miejscu. Za jakiś czas na plac boju dotarł Brzaskoski i Spółka, było kombinowane z piwerkami na wejściu ale ochrona nie dała za wygraną i chłopaki musieli kitrać stuff w krzakach :) W każdym razie jedni szybciej, inni trochę później ale wszyscy dotarli na koncert Blaze Bayley. Dużo zachwytów słyszałem, dla mnie do posłuchania bdb. Moje przedstawienie dnia było po nim - Sventevith rozjebał i późniejszy Satyricon - jak wspomniał brzasq - wypadł tylko poprawnie. Morda na Mother North oczywiście i tak była darta. Po Satyriconie zbiłem pionę z chłopakami i się zawinąłem, bo nie chciałem też Dorotki nadwyrężać skoro dzień wcześniej jechała po mnie przed trzecią w nocy.

W sobotę miałem dotrzeć na 15:00, bo DD zachwalał nam Cryptic Shift ale się zasiedziałem z Teściem przy piwkach. Z relacji Brzaska & Co. wynikało, że nie straciłem niczego, bo ich ten koncert tylko rozśmieszył :P Także na spokojnie dzień zacząłem od Thy Worshiper i deszczu, po nich Frontside też cały czas w deszczu. Widziałem też trochę JESU ale zmarzłem i poszedłem do krypty się ogrzać, dzięki temu zobaczyłem Arabrot, który był dla mnie drugim zaskoczeniem festiwalu. Nie wiem co to za muzyka ale bawiłem się wyśmienicie i machałem łbem jak na jakimś black metalu. Kamilek Staniszek stojący przede mną wyglądał na znudzonego, rozglądał się, gapił trochę w telefon i nie dotrwał do końca. Po Arabrot też trochę z przypadku widziałem DOOL, bo spotkaliśmy się przy trybunach z DD i brzaskiem. Całkiem fajne to było i zmuszało do gibania. Destruction też obejrzałem do połowy i znów uciekłem do krypty z zimna, tam grało Saturnalia Temple. Kompletnie nie rozumiem zachwytów kolegów wyżej, ja tego nie kumam, flaki z olejem i nudy takie, że dotrwałem ledwo do półmetka i wolałem wyjść ziębić dupę na mokrej ławce. Przesiedziałem tak prawie godzinę i wbiłem na ostatni i najlepszy koncert tego dnia - Azarath. Piękny to był set, mnóstwo skocznych hitów, łeb się prawie urwał i gardło zdarło na krzyczeniu bluźnierstw takich jak Baptized in Sperm of the Antichrist czy CHRIST-FUCKING-SCUM !!! Chłopaki w bardzo dobrej formie i faktycznie w krypcie im lepiej niż na głównej, a Zbylu okładał bembeny zawodowo - bo jest jebanym zawodowcem! Cudowne zakończenie dnia i festiwalu.

Dzięki za towarzystwo @DiabelskiDom i @brzask & Co, piona zbita z @mork , @Zsamot i @synu - pozdro chłopy i do zobaczenia za rok! \m/ :twisted: \m/

Foty forumowej nie mam, bo planowałem skrzyknąć ludków w sobotę ale aura nie pozwalała za bardzo, macie więc zdjęcie tęczy supportującej Frontside:

Obrazek
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5140
Rejestracja: 10 lat temu

DiabelskiDom

A właśnie, zapomniałem o Cryptic Shift. No dla mnie to akurat było zajebiste, z płyt mi się podoba, na żywo już kiedyś zdążyłem sprawdzić i tym razem także było super. Techniczny, połamany thrash/death, ale bardzo harmoniczny i płynny. Dla mnie git.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1052
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Kolejna świetna edycja, kolejne świetne wspomnienia. Z racji, że najbardziej czekałem na headlinerów to moja TOPka bardzo oczywista:
1. Satyricon
2. Triptykon
3. Nevermore
Akustyka głównej sceny na SDL, nie ważne gdzie się stanie, zawsze jest cud-miód i tak też było tym razem. Do Krypty zaglądałem głównie w ciągu dnia. Wieczory sobie odpuszczałem bo ani mi się przeciskać nie chciało, ani też nic co by szczególnie mnie interesowało nie grało.
Na fest pojechałem od razu po powrocie z innego wypadu więc 5h snu, 1h na przepakowanie i jazda. Temu też słabo w tym roku podszedłem do zorganizowania sobie czasu, na próby skrzyknięcia się z Wami czego bardzo żałuję. Ale cieszę się, że mimo to była okazja zobaczyć się z @synu oraz po raz pierwszy przybić piątkę z @Nathas (fajnie, że drogowskaz w postaci bluzy zadziałał :) ).
3 dzień przywitał mnie bólem żołądka i to głównie z tym demonem toczyłem batalię. Było ciężko ale jakimś cudem udało się dotrwać do Ahab i tak jak wspomniał @DiabelskiDom - szumne zapowiedzi odegrania debiutu ale chyba organizatorzy zapomnieli pogadać z samym zespołem. No i co za fail konferansjer odstawił skandując dosłownie 'AHAB' zamiast 'EJHAB'.
A skoro przy failach jesteśmy to nikt nie wspomniał, więc nie wiem czy ktoś jeszcze widział, piękny rzut gitarą Toma i odlatującą główkę po zderzeniu z podłogą. Aż mną wzdgrnęło :D
Wracając do miłych akcentów to Blaze na którego poszedłem z czystej ciekawości, a z czystą przyjemnością wystałem cały koncert.
Teraz tylko czekać przedsprzedaży blind bird i do zobaczenia za rok!
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

mork pisze: dzień temu A skoro przy failach jesteśmy to nikt nie wspomniał, więc nie wiem czy ktoś jeszcze widział, piękny rzut gitarą Toma i odlatującą główkę po zderzeniu z podłogą. Aż mną wzdgrnęło :D
Nie tylko Ty widziałeś :) Chłop kiepsko podał albo drugi co łapał miał dziurawe ręce. Albo jedno i drugie :) Mógł w tłum rzucić po tym, by ktoś miał pamiątkę.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4878
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Totalnie udana edycja. Bez parcia na wszystko, ale poza Islandczykami w Krypcie to zobaczyłem niemal wszystko, co chciałem. Ale tak pokrótce...

Dzień pierwszy. Tak totalnie na szybko i subiektywnie.
Spieces to naprawdę rewelacyjna kapela. Dla mnie to totalne odkrycie w szeroko rozumianym thrash heavy metalu i tak naprawdę nie można było wymarzyć lepszego otwarcia tego festiwalu. Jedynie mogą żałować, ci co nie byli od początku. Pieces perfekcyjnie zabrzmiało, co prawda ich nie widziałem, bo byliśmy na polu i walczyliśmy z namiotami, ale słyszeliśmy ich bardzo dobrze.
Potem było Ciśnienie, które niezawodnie przykuwa uwagę. Rewelacyjne i jedyne w swoim rodzaju. Uczucia i pasja. Połączenie stylów i różnych światów muzycznych.
Massacre piękny powrót do czasów kaset pirackich. Odegrali masę utworów z legendarnego debiutu. Dla mnie totalne spełnienie.
Trypticon po prostu magia. Oszczędnie i bez fajerwerków. Od razu poleciały wszystkie moje ulubione kawałki Celtic Frost i jeszcze ulubiony z Monotheist na. Na finał dnia Cult of fire, który po prostu mnie urzekł dramaturgią, no i powiedzmy sobie wprost jedynym w swoim zaangażowaniem tematycznym. A na koniec zostawiam sobie japoński Sigh, którzy są klasą dla samych siebie. Od samego początku wizualnie przyciągają uwagę, a potem jest muzyka i jest totalny odjazd.
Na koniec pierwszego dnia jeszcze totalnie udany after party na parkingu do 6:00 rano.
Reasumując po prostu spełnienie pod każdym względem.

Dzień drugi
Drugi dzień to przede wszystkim późniejsza pora zaczęcia koncertów. Tak wyszło. 😉
Wcześniej tak naprawdę tylko Blaze Bailey mi tak sentymentalnie wybrzmiał w utworach, gdy grał w Iron Maiden. Aczkolwiek bez rewelacji. Inna sprawa, że już czekałem na coś innego. Aczkolwiek koncert sam w sobie rewelacja. Super, że mimo problemów facet wrócił do zdrowia.
Za to, zgodnie z oczekiwaniami, Sventevith to mistrzostwo połączenia doświadczenia Nergala plus żywotności i totalnej energii młodych Islandczyków. Krótko mówiąc idealny koncert, gdzie pokazali nowe oblicze starej płyty. Jeden z najlepszych momentów festiwalu.
Satyricon bardzo energiczny set. Mocno zyskał dzięki świetnemu połączeniu starych i nowych utworów. No i nie ma co ukrywać: bardzo dobry odzew publiczności. Czy był Mother North? A jakże. 🙂 I to nie na finał. Czy widziałem ich lepsze koncerty? Tak. Czy to problem? Absolutnie nie.
Blindead tradycyjnie połączył wiele emocji, wizualnie też ciekawie. Teraz tylko marzę o koncercie klubowym.
Na koniec, po koncertach, tradycyjnie kącik literacko-filmowy na parkingu do 4:30

Dzień trzeci Cryptic shift to genialny band. Może kiedyś będą w punkcie, gdzie obecnie jest Blood incantation? O mały włos bym ich występ przespał, efekty bimbrowego szczęścia. Na szczęście po przebudzeniu po prostu poleciałem na niego bezzwłocznie. Jeden z lepszych koncertów tegorocznego festiwalu.
Thy worshiper to po prostu taka sentymentalnie naznaczona podróż do czasów liceum. Ich muzyka przez połączenie metalu, folku i tego czegoś... rytualnej jeszcze na finał poleciał kawałek z debiutu czyli Popiołu i to dla mnie był najlepszy moment całego ich koncertu.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę miał okazję obejrzeć ponownie Nevermore. Śmierć lidera i wokalisty zarazem to by położyło wiele kapel. Oni zaś znaleźli genialne zastępstwo i zagrali najlepszy koncert tego festiwalu... Totalnie mnie porwali. Jeszcze na finał fuksem pałeczkę złapałem, bo koło mnie upadła. ;-)
Na koniec ponury Ahab dał monumentalne konstrukcje i piękne pasaże, które zakończyły tegoroczny festiwal. Jeszcze jak zawsze piosenka z "Niekończącej się opowieści" i życzę sobie, oby w tym samym składzie za rok pojechać na ten fest.
Do 4 rano rozmowy w toku i powoli czas wracać do rzeczywistości... Oj boleśnie po tak dobrym czasie.
Pozdrawiam wszystkich, co miałem przyjemność zagadać, pogadać, czy tylko kiwnąć "cześć". ;-)
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1488
Rejestracja: 9 lat temu

Nathas

Nathas pisze: 2 dni temu King Parrot - po ich muzę nie sięgałem wcale i trochę nie wiedziałem czego się spodziewać. A tu wyskoczył szaleniec na scenę i prawie ją rozniósł - wrzeszczał, pokazywał faki, lał nas wodą po każdym utworze. Potem jeszcze słyszałem historyjkę, że jak zeskoczył ze sceny i latał drąc do wszystkich mordę, a my se pomacaliśmy chłopa z Australii to jedna laska miała wyciągnięty telefon, który złąpał na moment zębami i połamał jej ekran :)
Hehe, tu jest nagrany ten moment z pogryzionym fonem:



I mnie też widać jak se chłopa dotykam :P