To może ja wytłumaczę swoje stanowisko i przy okazji wyjaśnię, dlaczego się mylę.
Moim zdaniem masz na
Violent Revolution sycące kawałki następujące:
Reconquering the Throne,
Violent Revolution (+ fajny intros) i
Servant in Heaven, King in Hell, a do tego
All of the Same Blood.
Second Awakening choć gorsze to też fajne, dobry groove ma ten riff sprzed refrenu. Masakryczne przeboje to są, mają zarówno kreatorowe rwane riffy, jak i hipermelodyjne jazdy (szczególnie solówki/intra), wraca d-beatowa niemalże w niektórych partiach perkusja, bardzo zapamiętywalne, hymniczne wręcz refreny. Praktycznie to zwiastuje taki
Blood of the Nations Accept. Niestety brzmienie przytłumione, zapiaszczone niepotrzebnie, jakoś lekko chłopaki w te instrumenty uderzają chyba. Może zaczyna się z tego robić powolutku nieco gimnazjalne granie, ale mi to nie przeszkadza.
edit: zapomniałem dopisać - druga połowa płyty to bieda
Tylko prawda taka, że nie mam tego albumu, a kawałki te znam bardziej z
Live Kreation niż wydanego dwa lata wcześniej
Violent Revolution. I na tej koncertówce brzmią one wszystkie - co do sztuki - trzysta razy lepiej. Solówki studyjne to jest jakiś żart przy tym, jak dojebane są na
Live Kreation. Ta dwupłytowa koncertówka zresztą brzmi ogólnie z kosmosu dosyć, bo nie wiem, czy słyszałem tak zajebiście brzmiący album thrashowy po 2000 roku, jak to. Chyba to podrasowywali w studio, ale wyszło zajebiście. I tam, ten powracający w glorii z okazji powrotu do thrashu Kreator przed tłumami rzeczywiście odzyskuje tron, zgodnie z tytułem pierwszego kawałka
Violent Revolution. No ale tam w ogóle na wejściu jest intros jebnięty z podkładem oszalałej publiczności - zanim jeszcze padają pierwsze słowa "Society failed to tolerate me and I have failed to tolerate society" to już podjarka

Dla mnie to jest najlepszy moment Kreatora od
Coma of Souls, ten live, zapis ich ogólnoświatowego triumfu. Polecam bardzo gorąco:
To
Hordes of Chaos było nagrywane na stojaka, bo panowie uznali, że się zasiedzieli i nudy im wychodzą (na
Enemy of God chyba w takim razie)?
Przy okazji - Kreator gra w USA trasę jako współ-headliner z... tandararan! Sabatonem!