Nod to Daniel Wihlstrand czyli kolejny typ, który zapewne nie miał równo pod kopułką. Muzyka Nod to senny koszmar, abstrakcja, chore wizje ozdobione ambientem, eksperymentami i harsh industrialem. Nod debiutuje w 1998 roku albumem When Dogs Run, który ukazał się tylko na CD-R. Ten album, który praktycznie był niemożliwy do zdobycia jakimś cudem wpada w łapska Karmanicka a ten przygarnia Nod do swojej wylęgarni freaków.
Dla CMI Nod wydaje tylko jeden album ale za to jaki !!! The Story Of The Three Little Pigs And The Big Bad Wolf to płyta, po której podobno parę osób odebrało sobie życie i generalnie nic dziwnego bo cały album brzmi jak senny koszmar z chorymi dziecinnymi wyliczankami. Nad wszystkim mruczy ponury ambient by kompletnie z zaskoczenia przejść w nawałnicę power electronics. Jeden z najbardziej pojebanych albumów jakie mam na półce a zarazem taki cudowny do słuchania samemu przed snem.
Dyskografia: 1998 - When Dogs Run 2003 - The Story Of The Three Little Pigs And The Big Bad Wolf
Uwielbiam Nod. The Story Of The Three Little Pigs And The Big Bad Wolf jest genialne, power electronics jedyny w swoim rodzaju, nawet w ostatnim tygodniu słuchałem kilka razy podczas samotnych wieczornych spacerów. Z When Dogs Run znam tylko dwa numery zamieszczone na kompilacji Estheticks of Cruelty, niestety nigdzie nie mogłem znaleźć całego materiału. Prócz dwóch wspomnianych płyt jest jeszcze split, równie świetny, na który Nod wrzucił 5 numerów, obok IRM, Institut i Sharon's Last Party.