...mać!
Jakoś nie zauważyłem tego słowa "włącznie" i stąd byłem przekonany, że chodzi mu o wszystkie wcześniejsze a tu widać się z @kurzem zgadzamy całkowicie.
Ja ostatnio sporo słucham Born Again, Seventh Star i Tyr, bo jakoś tak mi się spodobało. Każdą z nich uważam za bardzo dobrą, a Tyr to już w ogóle jedna z najbardziej niedocenionych płyt metalowych w historii. Bo o ile odnośnie Born Again jeszcze czasem jakieś popierdolce pamiętają i kultywują, Seventh Star jest płytą dla ludzi lubiących komercyjnego hard rocka, ale bardzo wysmakowaną i dobrą, to nie jakieś późniejsze Def Leppard i inne słodkie gówna, tak Tyr wydaje mi się totalnie zapomniana. A to album który powinien mocno się spodobać np. fanom Manilla Road. Nordycki, nieco podniosły heavy metal.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
To jest tylko płytki sposób na dowartościowanie swojej osoby.
Patrzcie, jestem lepszy od tego lubującego się w metalu plebsu, bo słucham jazzu - to jest nic innego jak łechtanie swojego ego.
Ludzie z fanatyczną zawziętością szukają powodu, według którego byliby ''lepsi'' od reszty. Bez tego ich ego się rozpadnie.
Determinizm dowodzi, że odbiór sztuki jest w pełni subiektywny, a wszelkie wyniosłe teksty na ten temat, to tylko marna próba uargumentowania swojego gustu.
Elementw pisze: 6 lat temu
Fani BS dla etuzjastów jazzu czy Pink Floyd to tak jak fani disco polo dla metalowca. A nad tym wszystkim unosi się jeszcze duch Bacha.
Lubie BS jak i PF. A ten tekst to jakis stujejarz wypocil po tyg bez masturbacji.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
SevenSevenn6 lat temu
Posty: 26
Rejestracja:6 lat temu
SevenSevenn
Z tego co się orientuje, to autor tej ''recenzji'' jest przed trzydziestką
Elementw pisze: 6 lat temu
Fani BS dla etuzjastów jazzu czy Pink Floyd to tak jak fani disco polo dla metalowca. A nad tym wszystkim unosi się jeszcze duch Bacha.
Lubie BS jak i PF. A ten tekst to jakis stujejarz wypocil po tyg bez masturbacji.
No lubisz ale zdaniem ,,stulejarza" nie pojmujesz, nie odzielasz dobra od zła i światła od ciemności.
Jak ktoś lubi takie snobistyczne mędrkowanie to na pewnym forum Nightiwsh są długie wywody na temat obiektywizmu w muzyce, ba nawet jeden gość mocno obeznany z teorią muzyki(co nie przeszkadza mu słuchać power metalu). Istnieje też forum gdzie fani jazzu i avant-proga ganiając się w berka obsmarowują wszystkie inne gatunki.
Lepsze jest wrogiem dobrego, a lepsze się zawsze znajdzie, więc można tak pierdzielić do upadłego a sensu żadnego i wniosków to nie przyniesie.
Równie dobrze można się pobawić jak ten pan na zdjęciu, on ma chociaż z tego radochę, a ci wszyscy piewcy obiektywizmu i wyższości sztuki raczej tylko wzdęcia.
► Pokaż
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
yog6 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Czy ta fota coś wnosi do tematu o Black Sabbath? Nie róbmy z forum śmietnika.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Normy nie są obiektywne. Normy są intersubiektywne, ponieważ są one wynikiem ogólnej zgody podyktowanej subiektywnymi odczuciami, a nie dowodami empirycznymi. Tak, moralność i etyka też są intersubiektywne
dj zakrystian pisze: 6 lat temu
Wczoraj debiut Sabbathów ukończył 50 lat. Riffy z tytułowego i NIB to fundament metalu jako takiego. Płyta pomnik, apel do władz i do społeczeństwa.
Z tego tytułu zaraz sobie łyknę co nieco, bo ten album faktycznie jest swoistym pomnikiem. Uwielbiam odkąd usłyszałem po raz pierwszy i wielbię od tego czasu dotąd
Długi (56 minut) wywiad z Tonym Iommim dla Gibsona:
Fajne historie, polecam.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Vortex5 lat temu
Tormentor
Posty: 3399
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Nie wiem czy jest temat o solowym Ozzym, nie pamiętam to klepie tu, najwyżej mnie uświadomcie. Dzisiaj premiera "Ordinary Man", w tygodniu już sobie to odpaliłem i uważam że ta płyta, to petarda. Nigdy się nie spodziewałem, że napiszę coś takiego o Ozzym, ale tutaj jak dla mnie jest idealny, flow Ozzy flow takiego jakiego lubię.
Zanim zaczniecie szkalować zważcie, że cały dochód idzie na działalność charytatywną!
Przy okazji informują, że nie chronią one przed covidem, tak więc pozostaje zapytać - po co są? Jest to pytanie retoryczne, gdyby ktoś miał chęć rozpoczynać tu dyskusję o sensowności wprowadzenia różnorakich nakazów.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
I znów zajawka na późnych Sabbathów z Tonym Martinem. Na ruszcie "Tyr" i niedoceniana "Forbidden":
Non Stop Kolor!
Browar, knajpa, dupy i metal!
yog4 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Czytam sobie, a właściwie to zacząłem ledwie czytać ten owiany złą sławą Ryk bestii: Dekady metalu, który to napisany podobno chujowo i czytać się nie da - chyba głównie za sprawą tego, że tłumaczowi za mało zapłacili, żeby tłumaczyć ćwierć-poetyckie zdanka. Jest tam taka historyjka z początków Black Sabbath, jak to wyprzedzili w ilości występów w hamburskim Star Clubie samych Beatlesów względem ilości występów tam, bo zagrali siedem 45-minutowych koncertów. W ciągu jednej nocy. A dzisiejszym zespołom to co, pewnie 2h próby ciężko pograć!!!111
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Podobno to już nie "stary Black Sabbath" wedle co niektórych forumowych koneserów, ale wczoraj na youtube się pojawił pół-godzinny dokumencik o Sabotage. Więcej nie powiem, bo nie zdążyłem obczaić.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian3 lata temu
Tormentor
Posty: 3116
Rejestracja:9 lat temu
dj zakrystian
Na szucie wspomniałem, że metal nie skończył się na debiucie BS, po czym kolega @kurz uzupełnił, że tam się nawet nie zaczął. No nie zgodzę się i zgodzę jednocześnie. Niczym Bolek, jestem za a nawet przeciw. Taki N.I.B to przeca pełnokrwisty metalowy riff z długiej listy mistrza Tonego Iommiego. Z z drugiej dużo tam jeszcze bluesa podanego w przesterowanym sosie. Tylko czy stoner i doom metal nie korzysta z bluesowych patentów? A taki Electric Wizard to zdecydowanie metal. A riffów na bluesowej skali tam od zatrzęsienia. Przyjęło się ogólnie, że to Judas Priest był pierwszym, prawdziwym metalem. Ale debiut też mieli blues/rockowy. Black Sabbath to jednak band, który przełamywał szufladki, był cholernie nowatorski na swoje czasy, choć nie odcinał się od tradycji. Grali doom, heavy metal czy po prostu przesterowany, ciężki blues? Wszystkie odpowiedzi są poprawne.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
https://www.ultimate-guitar.com/article ... ever-96119
To spór stary jak świat i dobry temat na co najmniej licencjat. Osobiście dorzuciłbym jeszcze "The Nile Song" Floydów. Do ewentualnego miana pierwszego metalowego /doom metalowego kawałka może pretendować jeszcze "Walpurgis" vel "War Pigs".
pit pisze: 3 lata temuhttps://www.ultimate-guitar.com/article ... ever-96119
To spór stary jak świat i dobry temat na co najmniej licencjat. Osobiście dorzuciłbym jeszcze "The Nile Song" Floydów. Do ewentualnego miana pierwszego metalowego /doom metalowego kawałka może pretendować jeszcze "Walpurgis" vel "War Pigs".
To że się nie zaczął, to też był i nie był trochę żart. Wiadomo Sabbath, to na wczesnych płytkach nagrali takie sztosy, które nawet jak formalnie nie nazwałoby się ich metalem, to ich ciężar, moc, krwista energia i żywotność jest tak duża, że stanowi ciągłą inspirację dla młodych hord i wybitne doznania dla słuchaczy.
Jednak Paranoid jest czymś, gdzie metal czuć na odległość, gdzie kazdy kawałek jest wyjątkowy, w każdym ten metal występuje i jako całość jest i zawsze będzie niedoścignionym wzorem. Na debiucie, skądinąd cudownym, niesamowicie klimatycznym materiale, dominuje nuta potężnego bluesrocka. No kurde, lepszej grupy nie było i nie będzie.
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
O Sabotażu całkiem ciekawy był dokument, także jest i kolejny, o Master of Reality tym razem:
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Równo trzy dekady temu ukazał się ten trochę niedoceniony, nieco zapomniany album. Na Dehumanizer praojcowie heavy znów zaprosili do współpracy Dio, który - moim zdaniem - położył jedne z najlepszych wokaliz w swojej karierze. Apokaliptyczne w swej wymowie partie idealnie współgrają z riffami Iommiego oraz tekstami pozbawionymi - dość typowych dla Ronniego - elementów fantasy. Wyborna płyta. Warto wrócić, jeśli dawno nie słyszeliście.
Ostatnio edytowany przez Szajtan3 lata temu, edytowany łącznie 1 raz.
Szajtan pisze: 3 lata temuDehumanizer
jeśli dawno nie słyszeliście.
Ciekawa sprawa, wczoraj lub przedwczoraj słuchałem. Niezły album, Dio faktycznie w formie, podobnie Iommi, niestety ma trochę zapychaczy (ta cholerna era CD i albumy po pięćdziesiąt kilka minut..)
Szajtan pisze: 3 lata temuDehumanizer
jeśli dawno nie słyszeliście.
Ciekawa sprawa, wczoraj lub przedwczoraj słuchałem. Niezły album, Dio faktycznie w formie, podobnie Iommi, niestety ma trochę zapychaczy (ta cholerna era CD i albumy po pięćdziesiąt kilka minut..)
To moje ulubione BS z Ronniem. Zapychaczy nie odnotowałem, co innego na „Mob Rules” i „Heaven & Hell”…
MoR, Vol4 i SBS najlepsze, tuż za nimi Paranoid i debiut. Opus magnum, to rzecz jasna Sabbath Bloody Sabbath, najdojrzalsza artystycznie i nic nie tracąca na ciężarze. Riffy końcowy z tytułowego, to początek death doom?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem