kurz pisze: 5 lat temu
Do takiego wniosku ostatnio doszedłem słuchając kilku pierwszych płyt. To trochę jak np. wczesne albumy The Beatles; ich rola jest nie do przecenienia, ale obecnie zalatują środkiem do odkażania starych ubrań. Podobnie jest z Darkthrone, ten straszny, szorstki w momencie nagrywania BM, obecnie zalatuje nieświeżością, co ich roli ogólnie w muzyce dużej, w żaden sposób nie umniejsza, ani, jak sądzę, nie umniejszy.
Się rozpisałem, a miałem odpowiedzieć po prostu; tak. Może tak byłoby lepiej.
Ja z kolei mam prawie, że odwrotną opinię jeśli chodzi o ich starsze płyty. Oprócz tego, że ich surowe, wysuszone i - bardziej lub mniej - ale zawsze mroźne brzmienie, na starszych albumach zawsze uwielbiałem, to jeszcze uważam, że te albumy zeszlachetniały przez lata. Nie licząc tutaj jednej czy dwóch płyt, które zawsze uważałem, za zwyczajnie średnie oczywiście.
I to jest jedna z rzeczy, która wg mnie wyróżnia DT na tle zespołów i albumów wydanych w tamtych latach na tamtej scenie - masa norweskiego blacku się zestarzała, a Darkthrone wciąż świeży.
