No to mamy identyko, wg mnie też najlepsza ich płyta. Same szlagiery a na deser solo na przesterowanym basie i epicki Bridge of Death. Wyczytałem, że podczas tej samej sesji powstał Sign of the Hammer, które to niewiele ustępuje poprzednikowi.kurz pisze: 3 lata temu Kręci się najlepszy Manowar. Fantastyczny hejwi, idealny do najszlachetniejszego z nośników.
![]()
Strach Cię ogarnia, jak mówią o false metalu, ot co.yog pisze: 3 lata temu Słucham sobie dziś Hail to England nie wiem który już raz i co raz nie mogę się nadziwić, jakie Black Arrows jest niedojebane. Na szczęście po tym cierpieniu jest zasłużona nagroda w postaci hiciora Bridge of Death, gdzie zostajemy przeniesieni na szczyty manowarowania.
Army of Immortals to akurat jeden z hymnów Manowar i tru metalu. Świetne riffy i solówy Rossa, Adams w formie ponadprzeciętnej. Nie wiem do czego tu się można przypierdolić?yog pisze: 3 lata temu Nie, właśnie jak już przestają i się DeMaio popisuje to dopiero wtedy, jak gadają o false metalu to jest bardzo spoko. Gdyby ten kawałek wyjebać, to by było idealne 30 minutej sztosowanka, a jakby jeszcze Army of the Immortals było trochę lepsze, no, to już w ogóle by było pięknie.
Potężny Indianin DeMaio powinien dawno zagadać do Rossa i poprosić o powrót do Manowar. Chyba nic takiego miejsca nie miało? Sam Ross wspominał, że wracać raczej nie chce, pewno czeka na pierwszy krok ze strony Wodza. Kolejny przykład mody na sukces.yog pisze: 3 lata temu Nieopatrznie włączyłem i no, no, nie wiedziałem, że teraz wieczorynki nagrywają. Z tych 5 kawałków to ostatni brzmi jako tako jak Manowar, reszta to jakiś bullshit. Dobrze, żeśmy tego Rossa the Bossa zobaczyli, bo tam był sztos za sztosem, z jednym wyjątkiem, zaś na czymś takim jak tu, to by trzeba na papierosa wyjść albo trzy, a już nie palę.
Eeeee tam, najlepszy to jest fragment: I know the one who waits... SEJTAN! is his neeejm, across the bridge of death, there he stands, in fleeeejm.Nucleator pisze: 8 lat temu (...) czy arcydzieło, jakim jest Bridge of Death - co tam wyprawia Adams z wokalem, co tam robi Ross, no po prostu szok, a gdy demoniczny głos wypowiada:
to ciary po całym ciele przechodzą.Dark lord I summon thee
Demanding the sacred right to burn in Hell
Ride up on Hell's hot wind
Face one more evil than thou
Take my lustful soul
Drink my blood as I drink yours
Impale me on the horns of death
Cut off my head release all my evil
Nominuję ten post jako informacja dekady.
Dokładnie. Dla mnie minimalnie lepsze Into Glory Ride, z ciosami pokroju Gates of Valhalla czy Secret of Steel, ale oba wspomniane przez ciebie albumy to topka dokonań Manowar.DiabelskiDom pisze: 2 lata temu Co do dwóch ulubionych płyt, czyli Into Glory Ride i wspomnianego przez Ciebie Hail to England, to dla mnie żadna tam strona A czy B, bo obie płyty w całości dojebane[/l]![]()
Ryszard pisze: 7 lat temu Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Po prostu nie rozumiesz mechanizmu pierwszej i drugiej strony. W czasach winyli (i kaset!) to był naturalny podział. Tak była ta muza nagrywana. Najbardziej genialne dzieła też się charakteryzują takim zróżnicowaniem. Weźmy Paranoid Sabbathów. Jest tam wyczuwalna gołym uchem różnica w brzmieniu i doborze kawałków, mimo że jako całość jest to spójny materiał. Dopiero era CD zmieniła ten sposób nagrywania. Dla mnie naturalny i którego renesans, w jakimś tam nieznacznym stopniu, nadszedł.DiabelskiDom pisze: 2 lata temu to dla mnie żadna tam strona A czy B, bo obie płyty w całości dojebane