Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Thergothon

Hajasz

Obrazek

Obrazek

Fiński Thergothon to jedyny przedstawiciel najwolniejszej odmiany doom metalu, którego słucham bardzo często. Szkoda, że zespół istniał tak krótko i pozostawił po sobie tylko kilka nagrań.

Powstali w 1990 roku by w następnym nagrać trzy taśmy demo, z których pierwsza w ogóle nie zostaje upubliczniona w podziemiu. Kolejne dwie szybko sprawiają, że nazwa zespołu pojawia się na flyersach, które w owym czasie wysypywały mi się z każdego listu w ilościach hurtowych. Mój pierwszy kontakt to demo Fhtagn-nagh Yog-Sothoth - materiał, który poraża ciężarem i brutalnością wokalną. Szybko też nadszedł szok związany z informacją, że Thergothon nie istnieje!!! Tym samym owe demo otrzymało status kultowego.

Był rok 1993 kiedy od niejakiego Haal'a z Torunia dostałem info o nadchodzącym debiutanckim albumie zespołu. Szybko upewniam się, czy aby to nie żart, ale faktycznie zespół reaktywował się na czas pracy w studio, czego efektem jest wydany w 1994 roku totalny album Stream From The Heavens, zawierający sześć przerażająco ponurych, wolnych i posępnych kawałków, przyozdobionych bardzo klimatycznymi klawiszami oraz odśpiewanych, choć właściwsze będzie słowo wypowiedzianych mrocznym głosem Skorpio. Na uwagę zasługują też teksty inspirowane twórczością Lovecrafta, przede wszystkim księgą Necronomicon, której całe cytaty są wplecione w warstwę tekstową. Po ukazaniu się płyty, Thergothon zamilkł na zawsze, by już niebawem narodzić się w innej inkarnacji, równie ciekawej.

Kiedy korespondowałem z Niko Skorpio, zawsze byłem pełen podziwu dla niego, że istnieje ktoś taki, który o muzyce Bathory może opowiadać bez końca i tak w każdym liście od niego o macierzystym zespole kilka słów, a o Bathory kilka stron listu.

Pamiętam, jak Niko się strasznie wkurwiał na inny fiński zespół - Flatomy, który bezczelnie kopiował Thergothon grając jeszcze wolniej.

Zasługi Thergothon zostały docenione jednym z lepszych tribute albumów, na którym zespołowi hołd oddali inni przedstawiciele totalnego doom metalu.

ObrazekObrazek
Ostatni skład:
Jori Sjöroos - Drums, Guitars, Vocals, Keyboards (1990-1993) Magenta Skycode, ex-This Empty Flow
Mikko Ruotsalainen - Guitars, Keyboards (1990-1993)
Niko Skorpio - Vocals, Keyboards (1990-1993) Hæretici 7o74, Kadotus 609, Metaorganism, Niko Scorpio, Rajapïnta, Reptiljan, ex-A\H, ex-This Empty Flow
▼ Byli muzycy
Sami Kaveri - Guitars (1991-1992) Råwstahl
Dyskografia:
1991 - Fhtagn-nagh Yog-Sothoth [demo]
1992 - Dancing in the Realm of Shades [demo]
1994 - Stream from the Heavens
2019 - Through the Pits of Time [boxed set]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Thergothon/876
BC: https://thergothon.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 4170
Rejestracja: 9 lat temu

Pioniere

Tego to nigdy nie trawiłem i nawet lata świetne obcowania z ich muzą, nie pomogą kapeli - nie moje klimaty.
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1719
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator

Pierwszy raz z nimi zetknąłem się podczas czytania swego czasu nawet dobrego pisma "Metal Hammer". Redaktor Monastyrski opisywał wtedy ten album bodajże w rubryce "mało znane, mało grane". No to zaciekawiony enigmatyczną, tajemniczą okładką poszukałem sobie w sieci pierwszego pełniaka. Ech, nie zliczę, ile prób docenić, by w końcu czerpać przyjemność ze słuchania Stream from the Heavens. Ale później się zadurzyłem. A Elemental słuchałem po kilkadziesiąt razy dziennie - te gitary od 6 minuty! Ciężke, długie, przygnębiające granie - z pewnością nie jest to zespół dla kogoś, kto chciałby zacząć swoją przygodę z doom metalem. Później zapoznałem się z demówką, którą Hajasz podlinkował. Jest bardzo dobra, powiedziałbym nawet, że brzmi mroczniej i brutalniej niż Stream... Dziś już tak często doomu nie słucham, ale co jakiś czas Thergothon na tapetę trafia.
Ryszard pisze: 7 lat temu Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1554
Rejestracja: 8 lat temu

pp3088

Materiał absolutny w podgatunku funeral doom metal, ale nie mój ulubiony. Finowie całkiem sprytnie to wymyślili - podczas gdy w początkach lat 90. prawie każdy zespół metalowy próbował przekraczać kolejne granice szybkości i brutalności, a kapele brutal deathowe czy black metalowe wyrastały jak grzyby po deszczu, to Finowie uznali że czemu nie spróbować zagrać zupełnie na odwrót. Zwolnili, znacznie zwolnili, soniczny atak na gałki uszne zamienili w soniczną brutalność i ciężar i trafili w samo sendo. Muzyka o wiele cięższa, mocniejsza, może nie brutalniejsza ale bardziej opresyjna niż zdecydowana większość ich rywali(tutaj należy wspomnieć pierwsze materiały Esoteric które swoim ciężarem orają praktycznie każdą kapelę BDM). No i tak smutni Finowi stworzyli nowy gatunek, który później został nazwany pogrzebowym metalem potępienia.
Pamiętam jak Niko się strasznie wkurwiał na inny fiński zespół Flatomy, który bezczelnie kopiował Thergothon grając jeszcze wolniej.
Chyba chodzi Ci o Faltomy. Co ciekawe udzielał się tam na perkusji i wokalach, przyszły członek innego ważnego bandu z Finalndii - Decoryah.

Z innej beczki: do Skepticism się nie przypierdzielał?
Kiedy korespondowałem z Niko Skorpio zawsze byłem pełen podziwu dla niego, że istnieje ktoś taki, który o muzyce Bathory może opowiadać bez końca i tak w każdym liście od niego o macierzystym zespole kilka słów a o Bathory kilka stron listu.
Bardzo dziwne, bo z Bathory to jego muza ani w tej ani w następnej jego kapeli nie miała ani jednego punktu wspólnego.
Zasługi Thergothon zostały docenione jednym z lepszych tribute albumów, na którym zespołowi hołd oddali inni przedstawiciele totalnego doom metalu.
Zgadza się - Evoken, Imindain, Asunder, Officium Triste, Colisseum, Mournful Congregation, Umbra Nihil, Worship. To same tuzy funeral doomu, szkoda że brak Skepticism i Faltomy (tu byłoby w cholerę zabawne).

Druga płyta to z kolei zespoły z innych gatunków ale za to jakie - Axis Of Advance (war/death/black), Singultus (DBM), Krohm (atmoblack), Otzepenevshiye (neofolk) itd.

Obie płyty orają, naprawdę rzadko zdarzają się tak równe tribute.
Fiński Thergothon to jedyny przedstawiciel najwolniejszej odmiany doom metalu, którego słucham bardzo często.
Kiedyś to twierdzenie miało rację bytu, dziś bym się zastanawiał czy rzeczy w stylu Khanate czy Sunn O))) nie są wolniejsze. Z tym, że to zupełnie inna forma komponowania muzyki.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

@Up
Tak chodziło o Faltomy, pisałem z pamięci więc coś mogłem pokręcić. W żadnym wywiadzie z Thergothon nie padła nigdy nazwa Skepticism.
pp3088 pisze: Kiedyś to twierdzenie miało rację bytu, dziś bym się zastanawiał czy rzeczy w stylu Khanate czy Sunn O))) nie są wolniejsze. Z tym, że to zupełnie inna forma komponowania muzyki.
Może są wolniejsze ale dla mnie kompletnie niesłuchalne poza debiutem Khanate.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

Właśnie odpaliłem demko "Fhtagn nagh Yog-Sothoth" i przyjemnie mi się tego słucha, wolne dość monumentalne gitary, bardzo dobre głębokie wokale, klimacik i o dziwo wyjątkowo czytelna, jak na demo, produkcja.

Edytka 09.01.2018 - sprawdziłem także "Stream From the Heavens" i ten album mi się cholernie spodobał, bo jak na ramy funeral doom metalu jest mocno urozmaicony. Jakieś czyste wokale, trochę jakiś klimatycznych klawiszy w tle i wiele innych smaczków. Nie wiem tylko czy to ja trafiłem na taką kopię, która jest dość cicha, w sensie że trzeba było mocno podkręcić głośność żeby normalnie odbierać wszystko. Tak czy inaczej, zdecydowanie ten album to jedna z najlepszych pozycji w gatunku które dotąd słyszałem. Będzie wałkowane jeszcze nie raz.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18223
Rejestracja: 9 lat temu

yog

The Crypt / Dark Symphonies zapowiedziało reedkę kultowego demoska ku czci yogsotota. Czarny, biały i fioletowy winyl. Po 100 każdego. Albo chyba jednak tylko biały i czarny, bo już zdążyli wykupić ten, który każdy roztropny by wybrał. 23 września 2019 premiera.

Dawno już tego szacownego zespołu nie słuchałem, aż zapomniałem, jak bardzo wyprzedzali funeralowy peleton. Od przedwczoraj sączę te pejzaże ponownie i po latach słucha się nawet i lepiej. Wspaniały zespół, tak na wspomnianym demku jak i pośmiertnym albumie, gdzie znalazła się tak zajebista wersja Elemental, jak i totalny cios liryczny w postaci Who Rides the Astral Wings. Kozacki i różnorodny wokal, do tego należycie klimatyczne teksty mają, a i graficzki (poza tą brązową maszkarą z reedycji Fhtagn...) zajebiste. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to na albumie zwolnili, jeśli wziąć pod uwagę te kawałki, które znalazły się również na wcześniejszej kasetce.

Odnośnie przywołanego tu Skepticism - pięćsetkrotnie większa nuda, oni riffów nie mają zbytnio, podczas gdy Thergothon roztacza przed słuchaczem przepastne riffowe przestrzenie, w Skepticismie są takie przerwy między nutkami, że zostaje jedynie uczucie pustki we wszystkich kierunkach ;)
pp3088 pisze: tutaj należy wspomnieć pierwsze materiały Esoteric które swoim ciężarem orają praktycznie każdą kapelę BDM
Zgadzam się, niesłychanie opresyjne granie.
pp3088 pisze:
Kiedy korespondowałem z Niko Skorpio zawsze byłem pełen podziwu dla niego, że istnieje ktoś taki, który o muzyce Bathory może opowiadać bez końca i tak w każdym liście od niego o macierzystym zespole kilka słów a o Bathory kilka stron listu.
Bardzo dziwne, bo z Bathory to jego muza ani w tej ani w następnej jego kapeli nie miała ani jednego punktu wspólnego.
Przecież na takim Twilight of the Gods Bathory gra doom, a i np. taki Enter the Eternal Fire czy nawet 13 Candles z Under the Sign... pewne elementy doomu zawierają :)

Aha, ten Nikowy Kadotus 609 też dobrze jebnięty ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 624
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Nabyłem niedawno Stream from the Heavens w wydaniu Peaceville z 2014, bo miałem zajawkę na stary doom. Nawet po latach mam specyficzne odczucie względem growlu na tej płycie. Ja go dosłownie czuję w trzewiach. Nie wiem czy to kwestia przyrodzona czy efekt produkcji? Są zarzuty, że album brzmi cienko ale kurwa, ten voc! Ja pierdole całą resztę bo efekt finalny jest zajebisty.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Thorgal pisze: 8 mies. temu Są zarzuty, że album brzmi cienko
Ci co tak mówią to niech wypierdalają sobie posłuchać jakiegoś Acherontas przy okazji pierdzieć na rulonikach zwiniętych Z szynki KW.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Menes
Posty: 14
Rejestracja: 5 mies. temu

Menes

Thorgal pisze: 8 mies. temu Nie wiem czy to kwestia przyrodzona czy efekt produkcji? Są zarzuty, że album brzmi cienko ale kurwa, ten voc!
Tak po prawdzie to ani jedno ani drugie ;)
Produkcyjnie nie ma tu specjalnej ekwilibrystyki, a raczej prosto, ale spójnie z instrumentalem. Kwestia przyrodzona też nie do końca, sama użyta tu technika wokalna jest dużo prostsza niż może się wydawać. I to jest właśnie mocną stroną Thergothona, do dzisiaj jestem pod wrażeniem jak dobry materiał wysmażyli na tak prostych patentach. Wracam do tej płyty regularnie od kilkunastu lat i za każdym razem smakuje tak samo dobrze. Oby jak najdłużej.
A jak komuś brzmi to za cienko to niech spróbuje przebrnąć przez Hellish Form albo podobne, wypolerowane brzmieniowo ksero ze SfH - większość wróci na kolanach żeby ucałować krążek Thergothona na przeprosiny. Zbyt przekombinowana produkcja jest w takiej muzyce potrzebna jak cymbałki w dupie słonia, ale niektórym nie wyciągniesz chuja z uszu.
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 624
Rejestracja: rok temu

Thorgal

To nie jest moje zdanie tylko opinie zasłyszane, lub przeczytane. Sam ich nie podzielam. Dla mnie? Cuż posłużę się cytatem z innego wątku.
Hajasz pisze: 6 mies. temu
Thorgal pisze: 6 mies. temu Wychodzi na to, że trudniej wskazać najlepszy album 2 bardzo dobrych zespołów niż najlepszy funeral doom ever :lol: :lol: :lol:
Najlepszy funeral doom ever to wiadomo Thergothon ale Worship tylko odrobinę niżej u mnie.
No to dla mnie jest akurat na odwrót: 1. Worship, 2.Thergothon, ale tylko odrobinę niżej.
Awatar użytkownika
Menes
Posty: 14
Rejestracja: 5 mies. temu

Menes

To akurat wyraziłeś jasno i raczej nikt nie może Ci zarzucić, że podpisujesz się pod takimi opiniami. Thergothon reprezentuje radyklany odłam doomu i jak to bywa - zawsze znajdą się marudy, którym to nie będzie odpowiadało, czy to muzycznie, czy to brzmieniowo. Obstawiam, że większość takich marud oczekuje w tym gatunku wyłącznie stylistyki, którą można określić jako Black Sabbath, ale więcej fuzzu. Nie dziwota, że funeral im nie podchodzi, wszak to nie jest muzyka dla każdego.