Podoba mnie się ta nazwa, aczkolwiek muzy bohaterów tematu tak bym nie określił. Trochę to szukanie jazzu w całym, gdzie owego nie ma.
Podoba mnie się ta nazwa, aczkolwiek muzy bohaterów tematu tak bym nie określił. Trochę to szukanie jazzu w całym, gdzie owego nie ma.
Myślę że to z pierwszej cz. czy akapitu to kwestia zwykłego nieprzyzwyczajenia. Np. Miałem tak z Portalami, nawet Neurosis, że ilość sprzecznych z przyzwyczajeniem dźwięków, ilościowo męczy bo każdy receptor zmuszony jest do aktywnej pracydj zakrystian pisze: 4 lata temu Z IT mam tak, że ja te wszystkie covidiańskie jazzy bardzo lubię, ale trzeba mieć po prostu odpowiedni nastrój i wypoczęty umysł by przyswoić tak pokręcone dźwięki. Ich muzyka w zależości od stanu psycho fizycznego potrafi zachwycić, jak i zmęczyć. Czasem mam też wrażenie, że to sztuka dla sztuki. Byle więcej dziwnych dźwięków i podziałów rytmicznych na 6/66. A jednak jest w tym jakiś klimat grozy i popierdolenia. Mocno wymagająca muzyka. Odrzuca ale i intryguje. Coś jak nasz Kinsky, chociaż to inne granie to podobne w swej nieprzystępności i jednocześnie wciągające.
Do dzisiaj mogę słuchać tej brutalozy. Ja ich lubię od Abominamentvm, który już jest pojechany, mimo że silnie "deathDiabelskiDom pisze: 4 lata temu Tylko ostatnio każdy nawija o ich jazzowych, awangardowych dziwactwach (oczywiście bardzo dobrych, mimo, że zależnych od nastroju), a dawno nikt nie wspomniał, że przecież przed tym totalnym odjazdem nagrywali również zajebiste materiały, jak Goliath czy Inceste. Powiem więcej, nawet stricte blackmetalowy Obeisance był bdb. Zachęcam więc do powrotu do nieco starszych nagrań.

Wyrwałeś mi to z gardła kolego sympatyczny. Nie cierpię tych masek, zasłon, telewizorów itp itd. Nie rozumiem, nie czuję tego elementu sztuki.dj zakrystian pisze: 3 lata temu Ogólnie to ich image i oprawa wizualna jakoś mi zgrzytają w kontekście muzyki.
Nowy album udowadnia, że to jest duży zespół.
No wtedy, to pełna zgoda. Tak jak napisałem, jest to cały czas death/black w tej raczej kolejności, gdzie na moje głuche uszy wpływów death metalu więcej, jak black metalu. Do tego ten jazz jest tam obecny i to słychać, nie tylko zresztą w genialnej grze perkusisty. Jest to muzyka niezdefiniowana do końca. To też już pisałem. Mogą sobie pójść w jakikolwiek kierunek i będzie to miało sens. W każdym razie IT to twór wizjonerski i nietuzinkowy. Wszystko w muzyce już ponoć zostało powiedziane? No chyba nie!kurz pisze: 2 lata temu Przecież to taki żart od samego początku, kazdy mówi że są tam elementy jazzowe, bo są, co nie zmienia faktu, że to pełnokrwisty metal, a nie metalo-jazz. Jest w tej muzie coś co wykracza poza ramy DM, czyniąc go PRAWDZIWIE progresywnym, w dosłownym znaczeniu tego słowa.

Ja pierdolę, to jest wielki dzień. Powinienem chyba zapłakać ze szczęścia, albowiem oto ziściło się na moich oczach i w uszach, czemu niniejszym daję świadectwo, że w roku 2023 zbiegły się wreszcie w swych trajektoriach, zrodzone w jakże różnym czasie, miejscach i zakresach, dwa światy moich muzycznych zafascynowań. Czerń facjaty Milesa Davisa przymierzyła się do czerni metalu i powiedziały sobie "helou darkness my old friend".Szajtan pisze: 2 lata temu Zespół chwali się nowym nagraniem - jest to przeróbka klasyka Milesa Davisa "Nefertiti".

Na "Goldstar" Imperial Triumphant kontynuują swoje nowojorskie eksploracje w najbardziej ekstremalne i tajemnicze rejony i dostarczają skupiony na detalach, najbardziej autentyczny, a przy tym najbardziej przystępny swój materiał do tej pory. Gościnnie występują na nim perkusista Meshuggah Thomas Haake i legendarny perkusista Dave Lombardo, których obecność jasno pokazuje w jakiej klasie gra Imperial Triumphant. Ucieleśniając wizje miejskiego chaosu monolityczne, zurbanizowane krajobrazy Imperial Triumphant są równie mroczne co każdy z ich ekstremalnych lub black metalowych odpowiedników.
When New York's IMPERIAL TRIUMPHANT released "Vile Luxury" in 2018, it set a new standard for the possibilities of extreme music. Since then, the three-piece band has taken their signature sound, equally rooted in eclectic black metal, the most claustrophobic notions of free jazz, and the concept of urban cityscapes as canyons of horror, and cemented their status with tours alongside the likes of Behemoth, Zeal & Ardor, and Voivod. Now, IMPERIAL TRIUMPHANT returns with a fresh look at "Vile Luxury," which has been remixed and remastered by longtime contributor Colin Marston (Krallice, Gorguts), allowing new dimensions of this work—often considered IMPERIAL TRIUMPHANT at their most accessible—of stygian dimensions and monolithic intents to seep through.
Ciężko, bo na ich muzę trzeba mieć dzień, potrzeba spokoju by się skupić, ale też łatwo się ich Black/jazzem przesycić.raymoont pisze: 10 mies. temu Jesteście w stanie z przyjemnością przesłuchać np. 2 pełniaki IT z rzędu?