Blind pisze:
Tak mówisz, bo słuchasz tej muzyki od dawna i generalnie łatwiej Ci ją przyswoić, ale jak ktoś dopiero zaczyna słuchać black metalu albo w ogóle metalu nie słucha, to nawet przy bardziej przystępnym Paracletus wymięknie, gdy zaczną się te ich charakterystyczne chaotyczne zrywy z nieharmonijnymi łamańcami..
No nie wiem ziomuś, akurat Paracletusem się DSO wybiło na salony, więc to chyba nie jest strasznie nieprzystępne granie dla szeregowego fana hard & heavy. Zachwycał się tą płytą lata temu ojciec chrzestny internetowej hipsteriady Anthony Fantano i niejeden ten album potem przytulił na domową półeczkę.
No sporo hipsterskich portali chwaliło swego czasu ten album. Na Paracletus chyba najwięcej spokojnych momentów z sympatycznym post-metalem jest, więc może po prostu przeczekują burzę i wtedy wchodzą te momenty
A łysy Fantano to od dość dawna chyba słucha metalu i hc to pewnie też mu o wiele łatwiej.
yog pisze: 4 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 4 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Moim zdaniem...
Akurat DSO zostało dość mocno rozreklamowane przez różnych ludków na salonach, ale sądzę, że nie z powodu przystępności, bo bez przesady to nie tego typu zespół, a bardziej z pobudek aury tajemniczości, zła i ambitnych struktur muzycznych i tekstowych.
Nie wydaje mi się również, żeby sam zespół postanowił z tego tytułu się wybić i wstrzelić w gusta szerokiej gawiedzi, w tym black metalowych neofitów. Dalej robią swoje, choć już faktycznie z mniejszym rozmachem niż kiedyś. Nie wchodzą z przysłowiowego buta niszcząc konkurencję nowymi wydawnictwami.
A hipsteriada szpera i wyciąga takie smaczki na wierzch. Z drugiej strony dam przykład takiego Watain, które w podobny sposób zostało wywindowane przez osoby, które z gatunkiem za wiele wspólnego nie mają, ale w ich przypadku odnoszę wrażenie, że im to przypasowało. Poza tym satanizm, krew na scenie, ognie i ogólny show robi robotę, a jak wiadomo dzieciaki zawsze do tego lgnęły - patrz Venom kiedyś.
Teraz w ogóle takie czasy mamy - Revenge. Zespół nie ma co ukrywać o specyficznej i dość zamkniętej grupie wielbicieli (kiedyś) i obecnie popularny wśród wielu młodziaków. Nie dalej jak tydzień temu w samym centrum Warszawy widziałem dziewczynę na oko nastoletnią w takiej samej koszulce "Infiltration.Downfall.Death", którą i ja posiadam. Dziwnie...tym bardziej że w takich okolicach sądziłem że będę jedyny w tego typu koszulkach łażący.
Czasy się zmieniają, być może z pobudek ekonomicznych to dobrze. Jest szansa, że zespoły niszowe zostaną dzięki temu nieco bardziej dofinansowane. Więcej biletów na koncerty pójdzie, merchu itp.
Dalej jednak istnieje i ma się dobrze podziemie. Dopóki współczesne nastolatki nie zaczną łazić w koszulkach czy z naszywkami takiego dajmy na to Venefices, że do rodzimego podwórka nawiążę, to myślę że jest git.
A little over five years ago, Deathspell Omega returned from Brittany after recording The Furnaces of Palingenesia.
Afterwards, the band started rehearsing to prepare for a series of concerts. Line-up complications eventually doomed the attempt at performing this particular album live.
The following video of the song The Fires of Frustration is an internal working document – the kind produced when musicians are scattered across a continent. The recording device was a smartphone.
While the idea of concerts for Furnaces is now water under the bridge, we can at least divulge a fraction of what we were working on. The performance itself reflects the early phase of a series of rehearsals and, as such, is not flawless.
Aesthetics: Dehn Sora
Sound improvement : Mikołaj Żentara
Blind2 lata temu
Tormentor
Posty: 2186
Rejestracja:9 lat temu
Blind
Jest klimat na tym wideo. Niby tylko grają i nic się nie dzieje, ale hipnotyzuje to. Jestem pełen podziwu dla gracji, z jaką panowie wywijają palcami na swoich instrumentach.
yog pisze: 4 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 4 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
brzask pisze: 2 lata temu
Czy nie lubilem..hm to za duzo powiedziane. Kiedyś wielokrotnie sprawdzając trafiałem pewnie nie na te albumy na które powinienem i dopiero m.in tymi powyższymi Epkami przekonali mnie do siebie...Ale z pełniaków to dalej np nie przepadam jakoś bardzo za Si Monvmentvm.. czy The Synarchy..
Synarchy of Molten Bones rozumiem, bo to bardzo złożona i trudna w odbiorze rzecz, może na początku odrzucić, ale Si Monvmentvm..? Przecież tam się tak dużo dzieje ładnych rzeczy.
Morduję teraz FAS, kurwa jaka to jest niesamowita płyta, te łamańce i piekielny chaos poukładane jednak w tradycyjną rockową strukturę, smutek, tęsknota, koncept relacji z Bogiem, odrzucenie, bezradność, próba zrozumienia natury istnienia, wieczności, grzechu, myślimy że już mamy a jednak nam ucieka, zwiewne idee. Geniusz.
..et Factus est sudor eius sicut guttae sanguinis decurrentis in Terram...
Domine, in pulverem mortis deduxisti me
brzask pisze: 2 lata temu
Czy nie lubilem..hm to za duzo powiedziane. Kiedyś wielokrotnie sprawdzając trafiałem pewnie nie na te albumy na które powinienem i dopiero m.in tymi powyższymi Epkami przekonali mnie do siebie...Ale z pełniaków to dalej np nie przepadam jakoś bardzo za Si Monvmentvm.. czy The Synarchy..
Synarchy of Molten Bones rozumiem, bo to bardzo złożona i trudna w odbiorze rzecz, może na początku odrzucić
Ja bym jednak to zdanie skrócił do słowa: nudna
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Uwielbiam Paracletus, trochę takie połączenie SMRC z post-rockiem, no i te genialne melodie.
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18421
Rejestracja:9 lat temu
yog
Napiszę trzydziesty pierwszy raz, że Apokatastasis Panton to najlepszy kawałek DSO i ukoronowanie tego ich środkowego stylu, podane w bardzo przystępnej formie tańca w spirali zatracenia.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
kurz pisze: 2 lata temu
Nie jestem wielkim znawcą DSO, ale Kénôse ma konkretne pierdolnięcie.
Ja też w cale nie jestem kolego, ale badaj następne Epki, - polecam doskonałą Diabolus Absconditus, że się powtórzę, pewnie też ze 31 raz jak yog hehe
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Akurat epki znam dość dobrze i bardzo lubię. Odpowiada mi ich krótka forma, ale w postaci długiego utworu. Podobnie mam z maczugowymi catch thirty three, który wprawdzie jest pełnoprawnym albumem, z podziałem na utwory, ale przez budowę opartą na jednym riffie, jest spójny jak pojedynczy utwór, oraz I, oczywiście.
DSO Diabolous - tak, jest zajebisty, może nawet lepszy od Kenose.
Ten pierwszy ma jeszcze dwie zajebiste Manifestacje. Z czego druga miała być 3 płytą, ale zamiast tego wyszło SMRC. Pierwsza Manifestacja pojawiła się wczoraj w Helltrasher, ale w małym nakładzie.
Dodam jeszcze że tego drugiego DsO moim zdaniem nie da się słuchać w oderwaniu od kontekstu całości.
Vexatus pisze: 2 lata temu
Kto najbardziej lubi dwa pierwsze pełniaki?
Najbardziej to ciężko powiedzieć, ale pewnie są i tacy. Ja zdecydowanie zawsze byłem wielbicielem obu oblicz DSO. To pierwsze tak samo bardzo lubię i wcale nierzadko do niego wracam, zresztą oba pierwsze pełniaki + obie Manifestacje mam na półce i regularnie odpalam.
Ta surowizna u nich jest skomponowana z odpowiednim smakiem. Mogę zgodzić się swobodnie zarówno z @Lisem i @yogim. To pierwotne granie, nawiązujące do kilku klasyków, ale panowie nawet grają dość odtwórczo robili to na tyle dobrze, że słychać własny pierwiastek. Po drugie im dalej w las, to słychać już pierwsze zalążki dalszej twórczości. Jak ktoś ma trochę czasu i cierpliwości to zachęcam do odpalenia w skupieniu, bo znając późniejsze materiały nie raz może się micha szczerzyć - tu głównie mam na myśli to co ujęte zostało na Manifestacjach.
A co do filmiku wyżej to ciekawa sprawa, bo w życiu nie powiedziałbym, że DSO wpadnie na pomysł zagrania paru koncertów, a dwa, że nawet podejmie jakieś próby w tym kierunku. ALE...wyszło zadziwiająco dobrze, choć statycznie. Oglądałbym w skupieniu, zapewne podobnie jak i większość publiki na takim wydarzeniu. Zawsze sądziłem, że takie kapele jak DSO lub Blut Aus Nord czy też projekty typu Paysage d'Hiver to muzyka tworzona stricte do odsłuchów w samotności, ewentualnie gdzieś w skupieniu na łonie natury. W tym ujęciu warunki sali koncertowej i towarzystwo spoconych jednostek obu płci może znacząco psuć odbiór.
Ależ mnie od dobrych 2 tygodni wzięło na DsO. W moim przypadku wchodzi idealnie wszystko od Si Monvmentvm w górę (ze szczególnym naciskiem na EP'kę Kénôse, pełniaki: Fas, Paracletus, The Furnaces i pozostałe EPki, czyli: Diabolus Absconditus, Chaining the Katechon.. no i może minimalnie słabszą, ale nadal trzymającą bardzo w. poziom Drought...
A że ja mam fioła na pkt rysowania i najlepiej mi się "ilustruje" muzyczne fascynacje, to pochwalę się (a co tam) dwoma rysunkami. Jeden z nich to taka moja wariacja okładki DsO do "Manifestations 2000-2001"
Blind2 lata temu
Tormentor
Posty: 2186
Rejestracja:9 lat temu
Blind
@raymoont, zajebiste rysunki. Jako że ja nawet prosto kutasa nie umiałem znajomym w zeszytach rysować, to jestem pod wrażeniem jak realistycznie to wygląda - cienie, kolory, wszystko. Momentami to wręcz jak grafika komputerowa wygląda.
yog pisze: 4 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 4 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Dzięki. Nie chcę tu oczywiście offtopować na temat technik rysowania, ale moje rysunki to pikuś przy gościu, którego od lat obserwuję i którym się inspiruję. Jono Dry, używając mokrego grafitu, ołówków, sporadycznie kredek - rysuje takie fotorealistyczne wręcz cuda: https://www.jonodryart.com/
A kolejną okładeczkę DsO chętnie bym zaprojektował.. Nawet mnie lekko kusi, żeby pchnąć parę swoich rysunków do Noevdia z pytaniem - chociaż wątpliwe, skoro ich okładki projektują już Manual Tinnemans czy Dehn Sora. Zresztą - ja to robię hobbystycznie i amatorsko..
@raymoont rysunki pierwsza klasa, szanuję mocno. Nie wiem co prawda na ile trafiłyby one w gusta panów z NoEvDia i reszty gagatków z DSO, natomiast zdecydowanie przyciągają wzrok na dłużej. Możesz zresztą spróbować swoich sił i pchnąć coś do nich. Paru naszych krajan zasłużyło się przecież swoimi pracami we wkładkach jak również i na okładkach wielu metalowych zagranicznych hord (i nie mówię tu o tym najbardziej popularnym tj. Bielaku).
PS: Podbijam do tego o czym wspomniał Titek - więcej gołych bab jak najbardziej też na plus.
Wędrowycz pisze: 2 lata temu
@raymoont rysunki pierwsza klasa, szanuję mocno. Nie wiem co prawda na ile trafiłyby one w gusta panów z NoEvDia i reszty gagatków z DSO, natomiast zdecydowanie przyciągają wzrok na dłużej. Możesz zresztą spróbować swoich sił i pchnąć coś do nich. Paru naszych krajan zasłużyło się przecież swoimi pracami we wkładkach jak również i na okładkach wielu metalowych zagranicznych hord (i nie mówię tu o tym najbardziej popularnym tj. Bielaku).
PS: Podbijam do tego o czym wspomniał Titek - więcej gołych bab jak najbardziej też na plus.
Dzięki wszystkim za miłe słowa. Chcę machnąć jeszcze ze 2 mocno dopracowane rysunki w tym klimacie - ale zdecydowanie ciemniejsze/czarne tło - i wyślę kilka do NoEvDia. Ciekaw jestem ich odpowiedzi (o ile takowej się doczekam). Kto wie. Może będzie taka opcja. Tym bardziej, że chcę to przecież im zrobić totalnie za friko. A co do gołych bab, to przewijały się takie motywy oczywiście. Kobiece ciało to zresztą wdzięczny obiekt do eksperymentowania ze światłocieniem, kreską, fakturą i.. nie tylko
Vortex2 lata temu
Tormentor
Posty: 3578
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Mam kumpla, który z rysunku przekłada się na tatuaże, więc doskonale wiem ile pracy zajmuję taki rysuneczek jak Twoje powyżej. Mnie się podobają, więc nie ma co myśleć tylko wysyłać!!! Wiadomo, że konkurencja jest przeolbrzymia, ale nie ma co sobie odbierać szansy.
Poczytałem sobie dzisiaj w robocie ten temat i pozwolę sobie odnieść się do dyskusji, jak toczyła się tutaj 5 lat temu.
Padł wyżej zarzut, że za krytykę biblii biorą się dziś zwykli ludzie, podczas gdy do jej interpretacji potrzeba specjalisty. Otóż po pierwsze wydaje się, że utożsamiający mądrość bóg wyszedłby z prostym i zrozumiałym dla zwykłego człowieka przekazem, a nie zaprzeczał sam sobie, a po drugie takie myślenie, że do wydestylowania mądrości drzemiącej w biblii potrzeba wiedzy opartej na dwóch tysiącach lat egzegezy, jest niedorzeczne. To prosty przekaz trafia do ludzi – nie kradnij, nie zabijaj itd. – i to proste nauki Chrystusa o wzajemnym szacunku i miłosierdziu z jakiegoś powodu się przyjęły. Mądry bóg nie zawoalowałby swojego świętego słowa do tego stopnia, że ludzie głowią się nad nim przez wieki.
Padła definicja zła, że to stan braku dobra. Jest to na tyle łopatologiczne ujęcie, że nie sposób mu zaprzeczyć, tak jak np. temu, że łysość to stan braku włosów, albo suchość to brak wody etc. Taka definicja zdaje się jednak sugerować, że zło jest jakimś stanem próżni, które dobro wypełnia, a z tym nie sposób się zgodzić. Bez wątpienia zło jest odrębnym (równorzędnym) bytem, które z dobrem wchodzi przecież w interakcję.
Wolna wola źródłem zła. Pytanie, po co w Edenie bóg zasadził drzewo poznania dobra i zła in the first place, a następnie zakazał Adamowi i Ewie jedzenia jego owoców. Gdyby nie było drzewa, nie byłoby pokusy, a co za tym idzie problemu. Zjedzenie owocu przez człowieka oznacza przy tym, że człowiek miał skłonność do zła jeszcze przed aktem nieposłuszeństwa, a przecież to zjedzenie owocu było grzechem pierworodnym, który rzekomo otworzył ludzi na zło. Gdzie tu więc elementarne logika? Przeczytałem, że wg JPII zasadzenie drzewa było próbą, ale można się zastanawiać, po co mądry bóg miałby wystawiać niedoskonałego przecież człowieka na takie próby.
Wszystko co piszesz kolego @Nekroskop, ma sens i trudno się z tym nie zgodzić. Zakładając oczywiście , że bóg jest mądry i doskonały i dobry i w ogóle spoko gość, to jak miałby wiedzieć, czym jest głupota, doskonałość, czy dobro/zło. Wystawiając człowieka na próbę, dowodzi, że nie jest ani dobry, ani doskonały. Może jest mądry, ale nie mądrością doświadczonego życiem starca, nauczonego przez lata, że jedyne co ma człowiek, to on sam i z tego powodu kochający swoich młodszych kolegów, a tym bardziej koleżanki, tylko mądrością, albo bardziej przebiegłością złośliwego, wiejskiego gnoma.
A może jest ale zwykle nie miesza się w nie swoje sprawy?
Może człowiek lata mu koło wacka?
Może nie ma żadnego wystawiania na próby - powstaliśmy z jakiejś przyczyny, radźmy sobie lub zdychajmy?
Jak moje koty idą w miasto, to czy ja je wystawiam na próbę gonienia przez psa? A ja i tak przecież ingeruję - głaszczę, karmię...
/////
Wracając do muzyki: DO bardzo szanuję - jeden z najważniejszych obecnie działających zespołów BM. Potężna dyskografia, jasna wizja twórcza.
Muzycznie często ciężkostrawne ale kto mówił, że ma być inaczej? Słucham rzadko, bo większość rzeczy, które od nich lubię najbardziej, kojarzy mi się z chorobą, dusi i przytłacza. Nie da się tego często słuchać, potrzebny jest nastrój i to raczej wstrętny. Ktoś powie, że to kiepska rekomendacja ale jest dokładnie na odwrót! Moi faworyci to Si monvmentvm reqvires, circvmspice , Fas – Ite, Maledicti, in Ignem Aeternum i Paracletus ze wskazaniem na Fas . Słyszałem, że EP'ki i splity jeszcze lepsze...
Thorgal pisze: rok temu
...
z tym stęchłym, duszącym, chorobliwym brzmieniem, czy może to jednak coś od Dethspell Omega było?
Stawiam na DsO i przezajebisty mini album Diabolus Absconditus - dla mnie absolutny ich top. Wisielczy klimat podbity przesterowanymi gitarami, kurwa no palce lizać
Nekroskop pisze: rok temu
Bez wątpienia zło jest odrębnym (równorzędnym) bytem, które z dobrem wchodzi przecież w interakcję.
Tutaj muszę zaprotestować. Pomijając kwestię tego, czy zło jest bytem, bezbytem czy odbytem, na pewno nie jest ono równorzędne, ponieważ nie jest samodzielne. Najpierw musi istnieć dobro, któremu zło będzie zagrzało czy je negowało, w drugą stronę to natomiast nie działa. Możesz powiedzieć prawdę i nie potrzebujesz do tego kłamstwa, ale musi istnieć prawda, żeby w ogóle możliwe było wypowiedzenie kłamstwa. Morderstwo jest złe dlatego, że przekreśla wartość pozytywną, jaką jest życie, ale ta wartość jest od kwestii morderstwa zupełnie niezależna. W skrócie - zło to antywartość, czyli jak zabierzesz anty-, to zostanie Ci pierwotna -wartość, ale jak zabierzesz -wartość, to zostaje samo anty-, do niczego nie przyczepione.
Co do reszty pełna zgoda. Pomysł, żeby Bóg komunikował się z ludźmi za pomocą mętnego tekstu napisanego w nieznanym prawie nikomu języku jest niedorzeczny - sądzę, że Indianie uważający, że Bóg przemawia do nich przez pejotl obmyślili to sensowniej - a do rozwiązania problemu pochodzenia zła chrześcijaństwo nawet się nie zbliżyło, proponowane wyjaśnienia są absurdalne.
DsO jest natomiast zajebiste i ma więcej sensu niż chrześcijaństwo.
Thorgal pisze: rok temu
Muzycznie często ciężkostrawne ale kto mówił, że ma być inaczej? Słucham rzadko, bo większość rzeczy, które od nich lubię najbardziej, kojarzy mi się z chorobą, dusi i przytłacza.
Bo ta muzyka jest chorobliwa, stan choroby duszy i umysłu, oderwanie od życia i wyjście w chorobliwą transcendencje. Imo wyjątkowość DsO tkwi właśnie w tym że jest zjawiskiem, a nie rozrywką, sięga do pierwotnej formy muzyki, sakralnej, gdzie dźwięk ma metafizyczny wymiar. Francuzi tam właśnie przenieśli black metal.
Thorgal pisze: rok temu
Muzycznie często ciężkostrawne ale kto mówił, że ma być inaczej? Słucham rzadko, bo większość rzeczy, które od nich lubię najbardziej, kojarzy mi się z chorobą, dusi i przytłacza.
Bo ta muzyka jest chorobliwa, stan choroby duszy i umysłu, oderwanie od życia i wyjście w chorobliwą transcendencje. Imo wyjątkowość DsO tkwi właśnie w tym że jest zjawiskiem, a nie rozrywką, sięga do pierwotnej formy muzyki, sakralnej, gdzie dźwięk ma metafizyczny wymiar. Francuzi tam właśnie przenieśli black metal.
Tak, mogę się pod tym podpisać. Muzyka jest tu wyrazem dla wyrażenia transcendentnych odczuć, których nie można wyrazić inaczej jak poprzez sztukę. Rzeczy, których nie można poznać ale można przeżyć.
Wspólny wymiar z doświadczeniem mistycznym, religijnym? Nie zaprzeczam.
Thorgal pisze: rok temu
A może jest ale zwykle nie miesza się w nie swoje sprawy?
Może człowiek lata mu koło wacka?
Może nie ma żadnego wystawiania na próby - powstaliśmy z jakiejś przyczyny, radźmy sobie lub zdychajmy?
A może tak, a może nie
A może do, a może re
A może nie daj boże z magikiem się dziś złożę
Dab nam pomoże i znowu się położę
Thorgal pisze: rok temu
Jak moje koty idą w miasto, to czy ja je wystawiam na próbę gonienia przez psa? A ja i tak przecież ingeruję - głaszczę, karmię...
Gruby czarny kot przebiegł mi drogę
A chuj mu w dupę, nawet trzynastego w piątek