Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Płyty nie ma, za to jest, a raczej był, rewelacyjny koncert w ramach Mystic Festiwal, co zabawne, pozostałe dwa koncerty też widziałem w ramach tego festiwalu. Inne czasy, ale emocje chyba podobne.
Na pewno świetny skład koncertowy, bo wszystko pięknie zagrało - niuanse, czy choćby detale na klawiszach. Satyr w świetnej formie, Frost to totalny muzyk. Nie ma sensu przytaczać poszczególnych kawałków, ale zagrali z każdego niemal okresu. I szczerze powiem - nadal pozostają jedną z ulubionych kapel w tym klimacie. Są niezawodni. Czy to "leśne" tony czy blackowo -"rockendrollowe" rejony "Now, Diabolical!".
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.

Tagi:
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 761
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent

Głównie dla nich pojawiłem się na Mysticu i nie żałuję. Jestem zachwycony. Przerwa w koncertach w ogóle im nie zaszkodziła, Satyr brzmi rewelacyjnie na żywo. Frost to wulkan, jeszcze to jego tupanie na koniec, gdy zespołem wyszli do publiczności, takie pierwotne. No i reprezentowany debiut i RE, których nie było dwa dni wcześniej w Szwecji. Oby szybko wrócili na koncert klubowy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Owszem, tylko kurcze nie sądzę, by szybko miało to miejsce, a na pewno bym wskoczył do takiego B90 lub Tamy na ich powtórkę. Może po wydaniu płyty?
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

Szkoda mi było Satyricon ale niestety nie mogłem zostać w sobotę. Jednak cały czas pocieszam się, że przy okazji nowego albumu z pewnością nie ominą na trasie Polski.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 761
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent

No płyta zdaje się wyjdzie w tym roku lub na początku kolejnego, więc można się szykować :D Chociaż Satyr napisał na IG, że przypomniał sobie, jak bardzo nie lubi całego zamieszania wokół koncertów. Napisał też, że same koncerty uwielbia, więc jest wyważony, trasę pewnie zrobią.
Obrazek
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

Wiadomo, z wiekiem coraz mniej chce się ruszać wygodnie usadzone 4 litery. Lepiej kawkę w studio popijać :)
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Z wywiadów, które czytałem, to po prostu też zajął się swoim życiem. I to też wszystko zmienia, gdy kapela nie stanowi 120% czasu. Myślę, że to akurat dobrze, czasem przeinwestowanie nie pomaga.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3513
Rejestracja: 6 lat temu

kurz

Słucham Rebel Extravaganza i muszę przyznać, że nic się ten album nie zestarzał. Kopie w ryja podkutym buciorem z diamentowymi ćwiekami.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Oj tak, chyba nawet bardziej mi się teraz podoba.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 761
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent

Noisecast poświęcony Satyricon. Rzadko kiedy tak zgadzam się z przeważającymi opiniami dyskutantów jak w tym odcinki.

Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Nie potrafię się skupić na tych gadających głowach. Zresztą łapię się na tym, że sam wolę odpalić dany album i osobiście zweryfikować "wartość" danej płyty.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 761
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent

Mam podobnie. Fakt, że w tych podcastach za dużo jest wynurzeń z dupy i bywa to nudne, ale w takich przypadkach jak właśnie Satyricon, których sam słuchałem większość kariery na bieżąco i znam na wyrywki, nie muszę sięgać po materiał źródłowy. Zresztą oni tam się ślizgnęli po temacie na koniec, bo np. ta zmiana na dwóch ostatnich spowodowana jest chorobą Satyra. Stąd teksty stały się bardziej introspektywne. Tytuł ostatniej też miał być inny, ale Sigurd nie chciał nazywać albumu "Pocałunek śmierci" sam siedząc niejako na minie (podobno nie chodziło o album Motorhead o tym tytule, chociaż taka wersja też jest w obiegu).

Ktoś tam rzucił też hasła o rzekomym bogactwie zespołu, że stać ich na tyle, a przecież to właśnie dlatego przestali grać live, bo pandemia ich finansowo położyła. Nie jest to żaden sekret, zespół wydał taki komunikat na swoich socialach. Pamiętam, że mocno mnie to zdziwiło, bo Satyricon to jednak nie byle zespolik. Dla porównania taki "nasz" Behemoth radził sobie sporo lepiej, a Dani zaskarbił sobie mega lojalność utrzymując ekipę techniczną Cradle pomimo braku grania. W każdym razie cieszę się, że wrócili do grania, bo koncert na Mysticu był chyba najlepszym z trzech sztuk Satyricon jakie widziałem. Cały czas kusi mnie teraz Wrocław, ale trochę lipa, że Satyricon jest wciśnięty pomiędzy nudziarzy od paru płyt z Rotting Christ i niespecjalnie lubiany przeze mnie Behemoth. Jak taka kanapka, zajebisty środek, ale pieczywo słabe. No i nie wiem, póki co nie mam biletu. Bardziej mnie Moonspell kusi w stolicy chyba, tylko oni też jako support zespołu, za którym nie przepadam. Ech, wiem, marudzę, czas spać a nie pierdolić na necie xD
Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

No mnie też ten Wrocław Norwegami kusi. Sam jeszcze nie wiem.
Kasa... Kurwa, ci luzie poświęcają swe życie dla pasji, ja mam z tego mega frajdę, często emocje na całe życie - > Mother North!!! - zatem nie będę im patrzył w kieszeń! No kurwa...
Tak, Mysticowy koncert był bardzo udany. Taki bez zadęcia, a do tego - pomimo zwykłej sceny- z klimatem. Też to był mój ich trzeci koncert, ale każdy był inny, zatem nie oceniam, czy lepszy, czy też nie.
Jak czytam Twoje wnioski, to dochodzę do wniosku, ze jestem kuźwa strasznie zacofany, bo mało sprawdzam socjali kapel... W efekcie trasy kojarzę, a reszta? Umyka. ;-)
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

Ja wybieram się do Wrocławia właśnie ze względu na Satyricon. Nie mogłem zobaczyć ich na Mystic i obiecałem sobie, że drugiej okazji nie przepuszczę. Rotting Christ z najnowszymi albumami robią robotę na żywo więc chętnie ponownie zobaczę. Behemoth przy okazji skoro już będę ale beka trochę, że są jako headliner.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Koncert jest w Hali Orbita czyli szykuje się duży gig.
Byłem tam tylko raz na koncercie i nagłośnienie było ok.
Sam Satyricon widziałem raz, też we Wrocławiu, na trasie promującej Now, Diabolical (który album uważa nota bene za bardzo udany, pomimo, że to już nie bm a b'n'r). To był koncert klubowy i fajnie grali choć Satyr nic nie grał na wiośle. Pamiętam też śmieszne odrosty Frosta, z których się nabijaliśmy jak wcześniej podpisywali płyty w Empiku.
Z koncertem w Orbicie mam tylko problem terminu bo ten 25 kwietnia jest zaraz przed moim wyjazdem w góry a i Primodial gra tego dnia w Krakowie.
GHC
Posty: 60
Rejestracja: 8 lat temu

GHC

Thorgal pisze: 10 mies. temu Koncert jest w Hali Orbita czyli szykuje się duży gig.
Byłem tam tylko raz na koncercie i nagłośnienie było ok.
Sam Satyricon widziałem raz, też we Wrocławiu, na trasie promującej Now, Diabolical (który album uważa nota bene za bardzo udany, pomimo, że to już nie bm a b'n'r). To był koncert klubowy i fajnie grali choć Satyr nic nie grał na wiośle. Pamiętam też śmieszne odrosty Frosta, z których się nabijaliśmy jak wcześniej podpisywali płyty w Empiku.
Z koncertem w Orbicie mam tylko problem terminu bo ten 25 kwietnia jest zaraz przed moim wyjazdem w góry a i Primodial gra tego dnia w Krakowie.

Koncert już jakiś czas temu został przeniesiony do Hali Stulecia ;)
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

GHC pisze: 10 mies. temu
Koncert już jakiś czas temu został przeniesiony do Hali Stulecia ;)
Dzięki za info.

W sumie bez większej różnicy poza lepszym dojazdem no i tym, że jeszcze więcej ludzi planują wpuścić.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

"Now Diabolical" właśnie poleciało po dłuższej przerwie i muszę nieco zrewidować swoje odczucia. To faktycznie zajebisty album, gdyby nie kilka momentów psujących odbiór. Brzmienie ma dość masywne i najlepiej wypada w tych bardziej wolnych i klimatycznych fragmentach, z rewelacyjnym "To the Mountains" na czele. Zapodam sobie jeszcze jedną rundkę.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Ja też ostatnio odświeżałem Satyr-i-Frost i oprócz tego, że oczywiście nie mogłem sobie odmówić posłuchania najlepszej płyty, czyli Rebel Extravaganza to poleciałem trochę mniej standardowo.

Volcano - bardzo dobry okres przejściowy między mechanicznie intensywną poprzedniczką a bardziej rock'n'rollową następczynią. Mamy motorheadowe i thrashowe Possessed czy Fuel For Hatred, ale mamy też np otwierający With Ravenous Hunger i następujący po nim Angstridden będące oczywistą kontynuacją Rebela. Jak w przypadku w sumie każdej płyty Satyricon - naturalny etap rozwoju ich muzyki.

Now, Diabolical - też naturalny etap, jak po latach, z perspektywy słychać. Świetne, hiciarskie kompozycje i bardzo ciekawe brzmienie - suche i rockowe. Za kuca katowałem to na równi z debiutem i zdecydowanie te dwie płyty mam najbardziej osłuchane.

Satyricon - abstrahujac od wiadomego hitu, to płyta kontynuuje lekki, rockowy feeling wcześniejszych matexów, tylko teraz brzmienie jest bardziej wilgotne, głębokie i miękkie. Generalnie bardzo lekka w odbiorze płyta, chociaż są wygrzewy na centralach, szarpane riffy i charakterystyczny wokal Satyra, to przez cały album czuć wszechogarniający nas plusz. I w sumie nie jest to wada. Płyta raczej taka sobie niż zajebista, ale jak od czasu do czasu w ramach odskoczni poleci, to nie będę się krzywił i zaciskał piąstek.

Deep Calleth Upon Deep - po bardzo dobrym otwieraczu napięcie siada i płyta raczej z gatunku nudnawych, ale tak naprawdę słuchałem jej w pełni uważnie po raz pierwszy, więc może jeszcze kiedyś sobie odpalę i może mnie oświeci?

Ogółem to fajnie było sobie wrócić do klasyka z lat młodzieńczych a jeszcze fajniej złapać się na tym, że przynajmniej niektóre materiały są nadal zajebiste i bardzo się bronią.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Wędrowycz pisze: 9 mies. temu "Now Diabolical" właśnie poleciało po dłuższej przerwie i muszę nieco zrewidować swoje odczucia. To faktycznie zajebisty album, gdyby nie kilka momentów psujących odbiór. Brzmienie ma dość masywne i najlepiej wypada w tych bardziej wolnych i klimatycznych fragmentach, z rewelacyjnym "To the Mountains" na czele. Zapodam sobie jeszcze jedną rundkę.
Powtórzę się,: tak, to bardzo dobra płyta. W dążeniu Satyra do przebojowości to był jego prime. Zwłaszcza "K.I.NG" oraz wspomniane "To the Mountains". Oczywiście nie jest to poziom Rebel Extravaganza ale jest to jednen z moich ulubionych albumów tego duetu. Szkoda tylko, że za placki trzeba by wybulić ok. 250 euro.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 2135
Rejestracja: 9 lat temu

Blind

Thorgal pisze: 9 mies. temu Powtórzę się,: tak, to bardzo dobra płyta. W dążeniu Satyra do przebojowości to był jego prime. Zwłaszcza "K.I.NG" oraz wspomniane "To the Mountains". Oczywiście nie jest to poziom Rebel Extravaganza ale jest to jednen z moich ulubionych albumów tego duetu. Szkoda tylko, że za placki trzeba by wybulić ok. 250 euro.
Jeszcze dorzucam tytułowy "Now, Diabolical", który na koncercie mnie zmiótł z planszy. Jechałem wtedy z nadzieją, że będzie jak najwięcej z pierwszych trzech płyt, a wybawiłem się świetnie przy tych "nowszych" utworach. No i dla mnie The Age of Nero jest na równi z Now, Diabolical, jeśli chodzi o poziom fajności. Ten moment z teledysku do Black Crow on the Tombstone, gdy Satyr ściąga okulary z miną jak kot srający na pustyni, to współczesny kult absolutny. Satyricon bardzo lubię również. Taki bardziej klimatyczny i wyważony album. Mniej hiciarski (chociaż przecież są Nekrohaven czy Phoenix), a bardziej klimatycznonostalgiczny właśnie w takim ciepłym brzmieniu. Dobrze mi po premierze ta płyta robiła, choć pamiętam, że sporo narzekań było. Tę ostatnią może z raz słyszałem i się wynudziłem przy tamtym odsłuchu, co spowodowało, że już nigdy jej nie włączyłem. Może kiedyś spróbuję raz jeszcze. Przy tym wszystkim nie ukrywam, że obecnie rzadko Satyricon słucham. W gimnazjum i liceum znacznie częściej leciało.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze: 3 lata temu polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

Thorgal pisze: 9 mies. temu Powtórzę się,: tak, to bardzo dobra płyta. W dążeniu Satyra do przebojowości to był jego prime. Zwłaszcza "K.I.NG" oraz wspomniane "To the Mountains". Oczywiście nie jest to poziom Rebel Extravaganza ale jest to jednen z moich ulubionych albumów tego duetu. Szkoda tylko, że za placki trzeba by wybulić ok. 250 euro.
Akurat "K.I.N.G" to jeden z tych słabszych momentów na albumie, choć chwytliwy jest. Finalnie "Now, Diabolical" podskoczył w ocenie i obecnie album jest bdb, choć do topki dalej brakuje moim zdaniem.

"The Age Of Nero" natomiast dalej stoi w tym samym miejscu bo to dobry album, ale już znacznie słabszy niż poprzednie...Brzmienie na plus, tylko czegoś tu jednak ciągle mi brak żeby docenić wyżej.

"Satyricon" również stoi u mnie w miejscu, jako zasadniczo jeden z najsłabszych ich materiałów. Rozumiem nawet dlaczego ten tytuł, bo to poniekąd misz masz patentów z różnych okresów ich twórczości, ale właśnie to znaczny minus, bo brzmi jak jakiś składak niż prawdziwy pełniak. Poza tym wydaje mi się zbyt melodyjny i brak mi tu jaj i werwy.

"Rebel Extravaganza" i "Volcano" to moim zdaniem najbardziej dojrzałe albumy zespołu. Kompletne, przemyślane i moim zdaniem dopięte na ostatni guzik. Minimalnie niżej, ale dalej w topce ich albumów są u mnie "Dark Medieval Times", "The Shadowthrone" oraz "Nemesis Divina". Zawsze miałem do nich duży sentyment i przetrwał on próbę czasu. Każdy z nich jest inny i mimo niektórych mankamentów (głównie na debiucie), dalej czerpię przyjemność z odsłuchów.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6148
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Nie ma co ukrywać, że Satyricon swoje najlepsze lata ma za sobą a jak jeszcze Sigurd miał swoją wytwórnię to się starał aby ich płyty coś znaczyły.
No ale zawsze coś co idzie do góry musi kiedyś zacząć spadać. Tak też się zaczęło z Satyricon. 14 kwietnia 2006 roku ktoś z tłumu zapytał dlaczego Satyr spierdział się przed kamerą?! Kontrakt z Roadrunner dał nam trzy albumy ot takie po prostu średnie. Nawet ze wspomnianych trzech nie dałoby się zrobić bardzo dobrego albumu. Now Diabolical to takie blekowanko radosne, które można zagrać razem na koncercie IRA. Satyricon pewnie nawet nigdy by nie wspominał gdyby nie Phoenix. Age Of Nero chyba najlepiej mi się słucha bo nie jest robiony na siłę. Album dla Napalm Rec pominę milczeniem bo grób już wykopano, delikwent leży w środku tylko jeszcze nie wylosowano tego, który to wszystko zakopie i przyjebie cross z napisem RIP
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

A ja uwielbiam K.I.N.G. i Age of Nero. Tego się po prostu świetnie słucha. Wiadomo, że Rebel... czy "leśne", to inne płyty. Ale ja cenię sobie ich po całości. Tylko z ostatnimi dwoma za mało się jeszcze osłuchałem.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1023
Rejestracja: 7 lat temu

mork

A mi Deep Calleth upon Deep naprawdę świetnie siadło i często wracam. Rozwinięcie stylu w który poszli przy Satyricon. Satyricon & Munch mógł być ciekawym smaczkiem ale przesadzili z tym, że całość zbili w 56-minutowy utwór. No ale zamysł był pod wystawę muzealną więc pewnie stąd jest tak a nie inaczej.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

Dziś zapodałem sobie remastera "Nemesis Divina" z 2016 r. i na moje ucho brzmi nieco mocniej i bardziej selektywnie. Ponoć coś tam skrócili w partiach gitar w "Immortality Passion" ale jakoś tego nie wyłapałem. Nie zawsze remastery wypadają kiepsko.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2454
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

W bm niestety z reguły remastered równą się wielkie g. bo przecież w tym gatunku nie chodzi o czystrze i selektywne brzmienie?...a jeśli do tego dochodzi jeszcze kombinowanie i zmiany, tak jak na Nemesis Divina wycięli zupełnie fragment z dźwiękiem żelastwa, to ja nie mam pytań, fuckoff and die!!
Pierwsze trzy S. mam cd Moonfog i naprawdę brzmią one lepiej od remasterów, z których włączałem sobie też pojedyncze numery.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Mała sprzeczność:
- przecież w tym gatunku nie chodzi o czystsze i selektywne brzmienie
- naprawdę brzmią one lepiej od remasterów
Lepiej? Tu nie da się tego kreślić czymś innym niż subiektywny osąd. I rzeczywiście, w moim skromnym postrzeganiu muzyki- nie tylko BM, nie chodzi o lepsze brzmienie, tylko o emocje. A tych mam po prostu "więcej" przy takim utworze, gdzie jest ten efekt "walki mieczem", nawet jeśli to może kogoś śmieszyć.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2454
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Zsamot pisze: 9 mies. temu Mała sprzeczność:
- przecież w tym gatunku nie chodzi o czystsze i selektywne brzmienie
- naprawdę brzmią one lepiej od remasterów
Sprzeczność? Lepiej = tak jak pierwotnie zostały nagrane, bez upiększania/odświeżania nowymi technologiami itd..

Ja rozumiem taki remaster (czasem) w przypadku dem gdzie mało/niewiele słychać ..ale tu??
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

brzask pisze: 9 mies. temu W bm niestety z reguły remastered równą się wielkie g. bo przecież w tym gatunku nie chodzi o czystrze i selektywne brzmienie?...a jeśli do tego dochodzi jeszcze kombinowanie i zmiany, tak jak na Nemesis Divina wycięli zupełnie fragment z dźwiękiem żelastwa, to ja nie mam pytań, fuckoff and die!!
Pierwsze trzy S. mam cd Moonfog i naprawdę brzmią one lepiej od remasterów, z których włączałem sobie też pojedyncze numery.
O widzisz...tego fragmentu faktycznie brakowało, bo jest charakterystyczny. Czekałem na niego i się nie doczekałem. Ja mam też pierwsze 3 albumy w wydaniach klasycznych i do nich przywykłem. Mimo wszystko jednak "Nemesis..." mi w nowszej wersji też siadło. Teraz będę jeszcze sprawdzał na nowo remastery "Rebel Extravaganza" a potem "Dark Medieval Times" i "The Shadowthrone".
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Pewnie to sampel z jakiegoś filmu albo czegoś i jakiś problem z prawami, albo nie wiadomo kto jest ich właścicielem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

To bardzo prawdopodobne, jednak był on charakterystyczny i ubarwiał kawałek.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Klasyk niech nim pozostanie. Bez tego banału klimat mi siada. Ale na szczęście mam normalne bicia, zatem mogę olać te problemy.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Lis
Moderator globalny
Posty: 2037
Rejestracja: 9 lat temu

Lis

Remaster brzmi całkiem ok, ale nie mogę go słuchać właśnie przez brak tego dźwięku miecza, tak mi się on wrył w głowę przez te wszystkie lata. Krig we wkładce też zamienili na Arv - dziedzictwo, chyba wojna była zbyt ekstremalna :roll:
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2454
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Co do samej muzy to raczej bez zmian czyli z raz w roku wrócę sobie, pewnie trochę sentymentalnie, do ''DMT'' i ''Shadowthrone'' i bardzo dobrze się bawię... a dużo częściej słucham najlepszego z dyskografii Rebel Extravaganza .
Co do LP, który gdzieś tam jest w planach, nawet jak mi ktoś zrobi mega promocję to w życiu nie wezmę fp z Nuclear Blast..z tą brzydką, niebieską okładką...a pewnie skupię się na drugim wydaniu z BackOnBlack z 2008 bo tu wg tego co czytam nic nie było zremasterowane (grzebanko jesli chodzi o winyl zaczęło się na trzecim wydaniu z 2019 Napalm R. na licencji Moonfog)
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Oczywista sprawa, też mam w planach sobie zdobyć placek, i też z automatu wykluczam tę okropną okładkę z firsta.

Only oryginalne okładki są real!!! :)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Po prostu Was nie stać i tak se tłumaczycie ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

Remaster "Rebel Extravaganza" wczoraj poleciał i jest gówniany. Przykład jak mocno można skopać doskonały album.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6148
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Dlatego do usranej śmierci będę mówił, że niech sobie wsadzą łapy do dupy a nie robić remastery płyt. Szkoda, że nikomu nie przyszło wznawiać książki z inną fabułą, rozpoczęciem, zakończeniem. Takie pojebaństwo występuje tylko w muzyce i za parę lat wielu nowych adeptów metalu nie będzie miała pojęcia, że ich ulubiony album, który słuchają w oryginalnym wydaniu brzmi kompletnie inaczej.
GRINDCORE FOR LIFE
kataton88
Tormentor
Posty: 895
Rejestracja: 3 lata temu

kataton88

Hajasz pisze: 9 mies. temu Szkoda, że nikomu nie przyszło wznawiać książki z inną fabułą, rozpoczęciem, zakończeniem.
Oj, zdarzało się. I to pod sztandarem szacunku do czytelników (bo autor nagle skumał, że wcześniejsze zakończenie było nielogiczne / chujowe).
Zresztą, kompilowano też w całość nieukończone dziełka autora po jego śmierci. Tak że w literackim świecie pojebaństwo jest / było zawsze większe.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

yog pisze: 9 mies. temu Po prostu Was nie stać i tak se tłumaczycie ;)
Ja oprócz innych niż oryginalne okładek bardzo nie lubię też np zmieniania kolejności utworów (bardziej) czy dodawania jakichś bonusów w stylu kawałki live, kawałki z demo itp (mniej). Ten drugi aspekt jestem w stanie przełknąć, jak np płyta, którą bardzo lubię wychodzi na placku z oryginalną okładką lub po raz pierwszy i dodatki ma np na osobnej stronie jednego z placków (Derketa, Mystic Charm).
Inną okładkę już niekoniecznie, dlatego np bardzo żałowałem, że na ostatniej trasie Sigh ów panienka Miki ( :D ) wypstrykał się z jakiegoś późnego wydania Scorn Defeat, bo to był pierwszy raz na winylu z oryginalnym obrazkiem (wiadomo, tylko rysunek is real, nie żadna płonąca łapa) i bez dodatków.
Pierwsze dwa Helheimy tak samo mam z oryginalnymi okładkami, a są to późniejsze wydania, bo pierwsze poza inną okładką miały też właśnie pomieszane utwory.
Synowie Północnych Ciemności Immortala to samo - pierwsze wydanie z pomieszanymi utworami. Takie przykłady można mnożyć.

Zatem w przypadku Rebel Extravaganza to kwestia estetyki i szacunku dla własnych wartości :)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

A może to winyl Rebel Extravaganza z Nuclear Blastu ma oryginalną okładkę, a CD zmienioną? :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

No, biorąc pod uwagę, że wszędzie w rejestrach dyskografii figuruje ta z CD jako główna, to chyba nie. Poza tym ten niebieski winyl nie ma dokładnej daty wydania, a CD już tak - pokrywa się to z dokładnym dniem premiery wydawnictwa. Ciężko zatem przypuszczać, że to właśnie ta niebieska okładka jest oryginalną ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Jak nie ma dokładnej daty to skąd wiesz, że nie tydzień wcześniej??!

Pamiętam, że Fenriz o tamtych Moonfogowych czasach mówił, że jak wypuszczali Goatlord to chcieli, żeby winyl miał inną okładkę w ramach podziękowania dla tych nielicznych osób, które w tamtym czasie winyle kupowały. Osobiście to trochę wyrosłem z tego cedekarskiego przekonania, że winyl powinien wyglądać jak cd, tylko większy i akceptuję fakt, że część wygląda inaczej. Jeśli coś jest wydane po prawie dekadzie ze zjebaną okładką jak Mysticum to ok, można olać i lepszy nowszy press (choć z drugiej strony chyba fp Mysticum nie ma bonusów a prawilna okładka ma ;)), ale winyl wydany w tym samym czasie, co cd to jednak jest lepsze świadectwo czasów, niż wydany później z okładką cd, choćby jak w tym przypadku pewnie lepszą. Tu trudno mówić, która jest oryginalna a która nie, bo obie są. Tylko jedna może jest gorsza.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

A, czyli to o przedszkolny elitaryzm chodzi i bycie wybrańcem, ok. To ja z tego nawet nie wyrastałem, bo nigdy taki nie byłem!!!!!

Akceptacja innego wyglądu winyla oczywiście, też nie mam z tym problemu, jeśli np jedyna wersja jaka wyszła/wychodzi wygląda odmiennie, to przecież nie stwierdzę, że nie kupuję, bo jest inna.
Czy lepsze świadectwo czasów to nie byłbym taki pewny, bo tak to mamy z jednej strony stawianie CD jako wzorzec a z drugiej napinkę nad elitarnością nielicznych winylarzy z tamtych czasów. Żaden radykalizm nie jest dobry, dlatego najzdrowsze jest po prostu wybieranie opcji z najmniejszą liczbą ustępstw względem jakichś tam sobie narzuconych założeń (o których pisałem wyżej - bonusy, kolejność, okładki).

Co do kwestii która jest oryginalna, to się powtórzę - jeśli mówimy tu o Satyricon ( i o wielu innych zespołach także), to jednak konkretny dzień premiery przy CD i nieokreślony (sam rok) przy winylu świadczy o tym, że jednak tutaj winyl był dodatkową wersją, a nie równorzędną, bo jakby był równorzędną, to by miał, wg mnie, tę samą datę, co CD.

Z np Phoenix Rising D666 jest w sumie identyczna sytuacja. Tam też winyl jest wg takiego toku rozumowania jako dodatek, ale w jego przypadku mamy jednocześnie zachowanie głównego tematu, kolorystyki i ogólnie całości oryginalnego wydania na CD i jednocześnie nieco inny obrazek, czyli to docenienie, wyróżnienie winylowców tamtego czasu. A samo wydanie także nie należy do tanich, łatwo dostępnych itd ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2454
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

W przypadku 'Rebel Extravaganza' sytuacja jest prosta - okładka pierwszego wydania LP z NB się nie podoba to bierzesz to drugie z BoB, gdzie podobno dźwięk jest identyczny.

Czasem zdarza się, że winylowy first press ma inną okładkę ale mimo wszystko jest to jedyne tłoczenie z oryginalnym - nieremasterowanym brzmieniem (debiut Inkwizycji) i teraz pytanie ... czy czekasz (tak jak w tym przypadku) długie lata na tą oryginalną okładkę czy jednak liczy się przede wszystkim ten pierwotny i oryginalny dźwięk ...
A może jesteś na tyle pierdolnięty, że chcesz mieć obie wersje?🤔
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

DiabelskiDom pisze: 9 mies. temu
Czy lepsze świadectwo czasów to nie byłbym taki pewny, bo tak to mamy z jednej strony stawianie CD jako wzorzec a z drugiej napinkę nad elitarnością nielicznych winylarzy z tamtych czasów. Żaden radykalizm nie jest dobry, dlatego najzdrowsze jest po prostu wybieranie opcji z najmniejszą liczbą ustępstw względem jakichś tam sobie narzuconych założeń (o których pisałem wyżej - bonusy, kolejność, okładki).
No, moim zdaniem jeżeli chodzi o black metal i winyle to niewiele rzeczy tak mocno odcisnęło piętno na jednym i drugim, jak te właśnie śmiesznie wyglądające blackmetalowe winyle z drugiej połowy lat 90 wydawane albo ze śmiesznymi okładkami, albo w przezroczystej folii picture diski, bo tak było po taniości i z tego, co kiedyś czytałem, to one w znacznej mierze się wtedy przyłożyły do tego, że tłocznie w Europie nie zamknęły się wszystkie, tylko prawie wszystkie. Dla mnie to taka nostalgia za czasami, których nie pamiętam, bo te winyle dopiero kilka lat później widziałem na metal archives i mnie zawsze te brzydactwa intrygowały. Dziś uważam, że ta okładka z cd Rebel Extravaganza lepsza perfumeria, a to niebieskie kuriozum to jest kurwa black metal i wojna.
DiabelskiDom pisze: 9 mies. temu Co do kwestii która jest oryginalna, to się powtórzę - jeśli mówimy tu o Satyricon ( i o wielu innych zespołach także), to jednak konkretny dzień premiery przy CD i nieokreślony (sam rok) przy winylu świadczy o tym, że jednak tutaj winyl był dodatkową wersją, a nie równorzędną, bo jakby był równorzędną, to by miał, wg mnie, tę samą datę, co CD.
To jest totalnie z dupy interpretacja i tworzenie faktów z nieistniejących danych. Normą jest w necie, że data jest podawana przy jednym wydaniu i olewana przy reszcie kolorków, kasetek itp. Na discogs wydanie CD Moonfog też nie ma daty dziennej i można jedynie przypuszczać, że płyta wyszła tego samego dnia w Norwegii i Niemczech i równolegle z cedekami winyl z inną okładką dla największych maniax (może je wysłali dwa dni wcześniej, może tydzień później, ale to nic nie zmienia).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6148
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

yog pisze: 9 mies. temu niebieskie kuriozum to jest kurwa black metal i wojna.
Z Maciejuszem się nigdy nie zgadzam ale chyba nadszedł ten pierwszy raz bo też uważam, że okładka czarnucha jest lepsza niż ta z cd.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

yog pisze: 9 mies. temu To jest totalnie z dupy interpretacja i tworzenie faktów z nieistniejących danych. Normą jest w necie, że data jest podawana przy jednym wydaniu i olewana przy reszcie kolorków, kasetek itp. Na discogs wydanie CD Moonfog też nie ma daty dziennej i można jedynie przypuszczać, że płyta wyszła tego samego dnia w Norwegii i Niemczech i równolegle z cedekami winyl z inną okładką dla największych maniax (może je wysłali dwa dni wcześniej, może tydzień później, ale to nic nie zmienia).
No właśnie, możemy przypuszczać, więc tak naprawdę każda teoria będzie interpretacją, bo żelaznych faktów nie ma na to żadnych. Ja także nie mam żadnej pewności, natomiast myślę, że moja ma dosyć logiczne podstawy. No i ten "elitaryzm" tamtych winylowych wydań też ją popiera, bo przecież gawiedź i pospólstwo miało na śmiesznym kompakciku 6.09.1999 a my, maniacy, mamy specjalną, inną wersję, na innym nośniku, w innej formie, dodatkową, odróżniającą nas od tej masy cedekarzy szóstowrześniowych ;) Więc tutaj dyskusja rozbija się raczej o to, co byśmy chcieli, żeby było.

PS. Na Metallum i NB i Moonfog mają tę samą datę dzienną :)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Blind pisze: 9 mies. temu
Thorgal pisze: 9 mies. temu Powtórzę się,: tak, to bardzo dobra płyta. W dążeniu Satyra do przebojowości to był jego prime. Zwłaszcza "K.I.NG" oraz wspomniane "To the Mountains". Oczywiście nie jest to poziom Rebel Extravaganza ale jest to jednen z moich ulubionych albumów tego duetu. Szkoda tylko, że za placki trzeba by wybulić ok. 250 euro.
Jeszcze dorzucam tytułowy "Now, Diabolical", który na koncercie mnie zmiótł z planszy. Jechałem wtedy z nadzieją, że będzie jak najwięcej z pierwszych trzech płyt, a wybawiłem się świetnie przy tych "nowszych" utworach.
"Now, Diabolical" też powinienem był wymienić, nie wiem czemu przeoczyłem.

Wędrowycz pisze: 9 mies. temu
Thorgal pisze: 9 mies. temu Powtórzę się,: tak, to bardzo dobra płyta. W dążeniu Satyra do przebojowości to był jego prime. Zwłaszcza "K.I.NG" oraz wspomniane "To the Mountains". Oczywiście nie jest to poziom Rebel Extravaganza ale jest to jednen z moich ulubionych albumów tego duetu. Szkoda tylko, że za placki trzeba by wybulić ok. 250 euro.
Akurat "K.I.N.G" to jeden z tych słabszych momentów na albumie, choć chwytliwy jest. Finalnie "Now, Diabolical" podskoczył w ocenie i obecnie album jest bdb, choć do topki dalej brakuje moim zdaniem.
Mnie się "K.I.N.G" podoba właśnie ze względu na tą chwytliwość. Dobrze odzwierciedla to, czym ten album jest bo to już nie BM tylko B'n'R.
brzask pisze: 9 mies. temu A może jesteś na tyle pierdolnięty, że chcesz mieć obie wersje?🤔
Ja jestem pierdolnięty. Akurat Rebel Extravaganza mam 2 rożne wydania na winylu, ze względu na okładkę. Od zawsze bardzo mi sie podoba sesja zdjęciowa z tego albumu, chciałem to mieć. Ale ja mam te z 2008 i 2019 i ten starszy bardziej mi pasuje brzmieniem.