Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1719
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator

Kiedy w moje włochate łapy wpadł w końcu najnowszy, cuchnący siarką owoc nagrań muzyków Desaster, liczyłem na album, który mną sponiewiera niczym Divine Blasphemies czy choćby The Arts of Destruction. W głowie układałem laudacje, pseudowykwintne porównania i liczne epitety, którymi będę opisywał Churches Without Saints na yogowym forume. Tymczasem z każdym kolejnym przesłuchaniem byłem coraz bardziej skonfundowany, bo nie bardzo wiedziałem, co o niej tak naprawdę sądzić. Z jednej strony ze strony kompozytorskiej nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Pierwszy (nie licząc krótkiego intro) kawałek o tytule Learn to Love the Void wywołuje bardzo pozytywne wrażenie - podoba mi się utrzymany w średnim tempie riff, a melodyjne zagrywki gitarowe w dalszej części tej kompozycji przywołują zawsze miłe echa Tyrants of the Netherworld. Następne Failing Trinity to już utwór zajeżdżający bardziej nowszym Desaster, który z kolei ze względu na swoje żwawe niczym przyrost inflacji w Polsce tempo pasowałby w sam raz na wspomniane wcześniej The Arts of Destruction. Nie zawsze jednak jest tak dobrze - weźmy na ten przykład Exile Is Imminent, które z jednej strony ujmuje fajnym mimo swojej prostoty riffem, jednak później przeistacza się w toporny i dość nijaki twór. A Desaster i jałowe granie na jedno kopyto to - jakby to dziwnie nie brzmiało - grzech co najmniej ciężki. Na dodatek zaraz potem wskakuje powolny utwór tytułowy, który też niestety jest jakiś "niewyraźny" i po prostu nudny, a powtarzana w pewnym momencie fraza o kościołach bez świętych po prostu zaczyna irytować. W zamyśle muzyków wynagradzać te dwa wolne smęty wynagradzać ma niespełna trzyminutowe Hellputa. Jednak nie zmienia to obrazu wykreowanego przez poprzednie dwa utwory, bo ponownie brakuje tu dynamiki, energii i piekielnego ognia. Zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie, że kiedyś niemieckie czarty zabijały takimi pociskami jak choćby przezajebistym Sacrilege.

Ożywienie wnosi dopiero Sadistic Salvation, który jest moim ulubionym kawałkiem z tej płyty. Piękny strzał w pysk, który cudownie pompuje krew w żyłach,a gdzieś w połowie zwalnia, oferując jednak przy tym bardzo interesujące zwolnienie rodem z trzeciego długograja. Desaster nie spuszcza też z tonu w Armed Architects of Annihilation, które będzie miłe dla każdego fana starego teutońskiego thrashu i na całe szczęście nie robi tego już do końca czasu trwania omawianego teraz krążka. Na uwagę zasługuje zwłaszcza wspomniany wyżej przez admina utwór Endless Awakening, który jest skrzyżowaniem klimatów z A Touch of Medievial Darkness z Tyrants of the Netherworld. Bez wątpienia jest to też zasługa brzmienia, które w porównaniu do poprzednich pozycji jest bardziej oldskulowe i brudne.

Przechodząc zatem do podsumowania, muszę przyznać, że pomimo moich utyskiwań słuchało mi się Churches Without Saint przyjemnie i nie musiałem się zmuszać do kolejnych odsłuchów. Nie mogę jednak być zaślepionym niczym przeciętny młody fan Mentzena na jego występ u Stanowskiego i z drugiej strony jednak pomimo mojej sympatii do niemieckiej grupy jestem zobowiązany do wystawienia jej żółtej kartki. Liczę jednak na rychłe zadośćuczynienie z waszej strony.
Ryszard pisze: 7 lat temu Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Tagi:
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3399
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Tak, dziwne wrażenie zostawia po sobie też krążek, takie słodko-gorzkie. Bo tak jak piszecie; tak to dobry album, tak nie ma się za bardzo do czego przyczepić, a jednak gdzieś coś tam nie pasuje. Mi chyba za dużo zwolnień tutaj troszkę nie pasuje. Bardzo dużo średnich temp, co troszkę wyhamowuję dzikość, którą tak zawsze w nich lubiłem. No cóż, może z czasem album zyska, bo tak jak pisał @Nucleator , kompozycyjnie absolutnie nie ma się do czego przyczepić.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 1017
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666

Ja w ogóle na tej płycie nie zanotowałem dizasterowych, wyrywających z kaloszy riffów. No i brzmienie jakieś takie przymulone. Słuchałem tylko dwa razy więc może jeszcze docenię, a na razie to wolę posłuchać sobie poprzednich albumów co czynię od około tygodnia bo naszła mnie z okazji nowego albumu ochota na Desaster i na boga, to są takie przechuje, takie skurwysyny jebane, że po każdej płycie (oprócz ostatniej) jestem zmasakrowany totalnie!
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3802
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Koncertowe video do utworu Learn to Love the Void.
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 1017
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666

Bezczelna podjebka czy tak wyszło?? ;)

3:15


1:40
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 2135
Rejestracja: 9 lat temu

Blind

Zasłuchuję się ostatnimi czasy w The Oath of an Iron Ritual i nie mogę wyjść z podziwu jaki to fajny materiał. Okazuje się, że można osiągnąć podniosłość nie uciekając się do innych środków niż tych, które są podstawą w muzyce metalowej, czyli gitar. Bo tutaj co chwilę Niemiec gra sobie riffy oparte czy to raz na blacku, czy to raz na thrashu, czy to raz na heavy metalowych melodiach i tworzy to klimat jak sto wujków. Subiektywnie, apogeum osiąga to w The Denial. Tam jest totalne mistrzostwo.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze: 3 lata temu polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

A czegóż się innego @Blindziu spodziewać po mistrzach krzyżackiego riffu! Dla mnie wspomniana przez Ciebie płytka niestety oczko jak nie dwa niżej od wcześniejszego The Arts of Destruction, ale i oczko wyżej niż ostatnia, która w sumie też jest wciąż spoko, bo Desaster to po prostu całościowo zajebiście równa kapela.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore

No piszą fajne riffy, piszą fajne melodie, ukręcają fajny klimat, szkoda tylko, że ostatecznie tak fajnych nie komponują, na jakie wskazywałyby elementy składowe. A precyzyjniej - rozwlekają te numery tak, że pijak pod sceną będzie zachwycony kolejnym powtórzeniem, ale niepijak w innych warunkach może zacząć się nudzić.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
darnoksss
Master Of Reality
Posty: 228
Rejestracja: 2 lata temu

darnoksss

Dzisiaj w autobusie słuchałem sobie 666 - Satan's Soldiers Syndicate. Hit na hicie, tylko brzmienie moim zdaniem dużo słabsze niż ich najlepsze płyty czyli pierwsze 3. Ostatnie dwie też brzmią moim zdaniem lepiej.
polki nie dawajcie polakom, dawajcie arabom
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Marduk666 pisze: 3 lata temu Bezczelna podjebka czy tak wyszło?? ;)
A może być po prostu inspiracja? ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Na kanwie ochoty na pierwszą falę i black/thrash odświeżyłem sobie dziś 2 pierwsze pełniaki niemiaszków.

Kurwa, jakie to jest przyjemne! Tu zapierdol, tam riffowanko, tudzież jakaś pseudofolkowa melodyjka... I wszędzie wtręty klasyków, czasem Bathory, czasem Slayer, czasem Manowar... Śladów nie zliczysz!

Nóżka sama chodzi do tych rytmów a główka buja! Oj, poleca kolejne ich płytki w następnych dniach.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Sprawdź sobie Eurynomos zatem, kapel pierwszego wokala Desaster. Moim zdaniem lepszy.

viewtopic.php?t=5708
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Dzięki, znam choć pobieżnie.
Nie porwał mnie tak jak swego czasu Hellfires Dominion , od którego zacząłem przygodę z Niemcami a który od pierwszego odsłuchu sprawił, że zbierałem szczękę z podłogi.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Eurynomos to ma trochę taki problem, że brzmi za bardzo jak coverband, zaś Desaster ma swój własny, niepodrabialny styl. Od wczoraj chyba z dziesiąty raz leci debiutancka szczypta średniowiecznej ciemności i kolejny raz nie mogę wyjść z podziwu, jaki tu jest piękny krzyżacko-conanowski thrashyk podgrywany. Aż się chce palce lizać, a że przedpokój maluję, to ledwo się powstrzymuję, bo to niezdrowo.

Dla mnie ta płytka to jeden z przykładów na bogactwo black metalu, w zasadzie nic podobnego nie kojarzę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

yog pisze: 10 mies. temu [...] Desaster ma swój własny, niepodrabialny styl. Od wczoraj chyba z dziesiąty raz leci debiutancka szczypta średniowiecznej ciemności i kolejny raz nie mogę wyjść z podziwu, jaki tu jest piękny krzyżacko-conanowski thrashyk podgrywany. Aż się chce palce lizać, a że przedpokój maluję, to ledwo się powstrzymuję, bo to niezdrowo.

Dla mnie ta płytka to jeden z przykładów na bogactwo black metalu, w zasadzie nic podobnego nie kojarzę.
To prawda, ten zespół ma swój własny styl. Chciałem napisać, "wypracował sobie swój własny styl" ale jak zauważasz to ciągnie się za nimi od początku a więc jest to bardziej sprawa spojrzenia na muzykę, a nie świadome dochodzenie do stylu. Kolesie grają po prostu to co mają w sercu, co jednakowo, bardzo dobrze i bardzo źle o nich świadczy :lol: Akurat debiut jest wyjątkowy jeszcze pod tym względem, że jest na nim relatywnie najwięcej wpływów bm (przynajmniej w zakresie na jakim znam ich dokonania, choć jednak z większością miałem okazję się zapoznać), nie będąc przy tym black metalem per se. Może jest to jeszcze niedojrzały album ale moim zdaniem świetnie się prezentuje po latach i ja także nie znam nic podobnego.
Natomiast kolejnych kilka albumów to też bardzo oryginalne połączenia. Mógłbym to opisać jako "mieszankę Slayera, Bathory i Slough feg z elementami 2-giej fali bm i szczyptą pompatyczności Manowar". Tak, cudzysłów jest celowy. Dla mnie rewelacja!
Mniej lubię ostatni okres ale na pewno nie napiszę, że to złe granie. Agresja wyparła klimat, tylko tyle i aż tyle. Riffowanie nadal pierwsza klasa, doszedł mocniejszy wokal, jest bezlitosne parcie naprzód i rozpierdol.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Jak zaczęliście pisać o tym, że nie kojarzycie nic podobnego, to zacząłem się drapać po głowie. Z tego wszystkiego stwierdziłem, że sobie przypomnę jak to brzmi i może uda się nie zgodzić z bdb kolegą i jego kolegą :)
Posłuchałem, w sumie niezłe to granie, po latach całkiem fajnie weszło, natomiast nie na tyle, żebym leciał po fp na JSN. Drugi album niby podobny, ale tu już wszedł na pełnej Desaster, który mi do końca nie leży. Mniej prymitywizmu, takie tam granko, które nie przeszkadza, ale też nie masakruje. Zatem ciągle #teameurynomos.

Ale meritum posta jest następujące. Leci ten Dotyk Średniowiecznej Ciemności, otwierają się te Krypty Drakuli i tak dalej aż tu nagle olśnienie. Moonblood!!! Nieco inne, ale melodyjny, średniowieczny mrok z jeszcze bardziej chujowatą produkcją (atut) bardzo zbliżony. Kraj się zgadza. Lata, no cóż, sam Desaster powstał wcześniej, ale pierwszy duży płyt wydali w tym samym roku. Tak czy inaczej, jeśli ktoś szuka czegoś podobnego, czyli średniowiecznego black metalu ale z tłem thrashowym, to śmiało, myślę, może uderzać w Moonbloody, bo znajdzie podobną, wielką emocję.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

No, Moonblood to rzeczywiście dobry trop na krzyżackiej bitewnej ścieżce. Przypuszczam, że chłopcy słuchali sporo tego wczesnego Desaster (bo demo The Fog of Avalon z tego co pamiętam ma podobny klimat do A Touch of Medieval Darkness) i ostatecznie zdefiniowali taką charakterystyczną germańską blackmetalową nutę ze średniowieczną podniosłą melodyjką. Tylko to thrashowe tło, to w Moonblood jest raczej na zasadzie stare Bathory, w Desaster jednak jest znacznie bardziej wyraźne. Choć i Desaster na mgle Avalonu to raczej black metal, niż thrash.

Ogólnie się zgodzę, że pewnie najbliższe, ale jednak i totalnie inaczej brzmią te kapele.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

A dla mnie to nie jest dobre porównanie. Tzn wiem o co Ci chodzi ale zupełnie tego nie czuję. Moonblood bym postawił na półce z blackiem a Desaster zaraz koło klasycznych teutończyków. Riffowanie tych dwóch bandów jest zupełnie inne. I "średniowieczność" atmosfery też ma inny wymiar, choć to jest niemierzalne.
Ale dzięki, dzięki! Na tym to ma polegać, że ciągle szukamy...

Ps. Odświeżyłem sobie 666 - Satan's Soldiers Syndicate i otwieracz z tej płyty wywalił mnie z butów!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Ja to porównanie do Moonblood rozumiem, bo jak słuchałem te z 10 godzin debiutu Desaster to sam miałem wrażenie, że te "celtyckie melodyjki" są podobne do tego, co czasem grało Vlad Tepes, a od Vlada do Moonblood droga niedaleka ;) Swoją drogą, to na The Fog of Avalon trudno się doszukiwać wiele thrashu i tam Desaster gra w zasadzie czysty black metal.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

yog pisze: 10 mies. temu Ja to porównanie do Moonblood rozumiem [...]
I ja też rozumiem, choć nie do końca czuję.
yog pisze: 10 mies. temu Swoją drogą, to na The Fog of Avalon trudno się doszukiwać wiele thrashu i tam Desaster gra w zasadzie czysty black metal.
Bo Desaster wyszedł z blacku i ten black stopniowo był wypierany przez thrash.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Już wiem, doznałem olśnienia! Dotarło do mnie, czemu nie pasuje mi późniejszy Desaster. To znaczy ten z Sataniacem głównie, chociaż już druga i trzecia płyta z Okkulto nosi te znamiona. To jest coraz to i znowu i bardziej i bardziej zwrócone w kierunku fajnothrashu, którego nie lubię. Takiego w stylu Testamentów, Exodusów, późnego Onslaught itp. Niby agresywnie i wściekle, a jakoś tak wyrachowanie i grzecznie. Tutaj riffami napierdalają, tam wokal wychodzi z siebie i staje obok, a jak ja to słyszę, to widzę grzeczny kapel, który nosi matce siatkę z zakupami. Kompletnie brak w tym autentyczności.
Myślałem, że może kiedyś za mało słyszałem, że nie doceniłem, może nawet nie zrozumiałem? Nie, po prostu to w moim odczuciu średnie granie. Nic się na przestrzeni lat nie zmieniło. Jedynie debiut na dzisiaj jest spoko do posłuchania, do niego może nawet z czasem wrócę.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2454
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

DiabelskiDom pisze: 9 mies. temu Już wiem, doznałem olśnienia! Dotarło do mnie, czemu nie pasuje mi późniejszy Desaster.
/.../
po prostu to w moim odczuciu średnie granie. Nic się na przestrzeni lat nie zmieniło. Jedynie debiut na dzisiaj jest spoko do posłuchania, do niego może nawet z czasem wrócę.
A widzisz, pełna zgoda - ja powiem nawet więcej. Są zespoły, i to zwykle tak się akurat u mnie składa że właśnie z okolic black/thrash, których zwykle wystarcza mi najlepsza ich płyta i w ogóle nie mam ciśnienia na poznawanie dokładniej całej dyskografii. W zestawieniu z takim właśnie A Touch of Medieval Darkness /czy przykładowo u kangurów Unchain the Wolves/ większość innych pozycji blednie i wręcz zniechęcam się dość szybko.. Jedyne co od tych Niemców, to chętnie wrócę jeszcze za jakiś czas do materiałów sprzed debiutu bo z rok temu widziałem u znajomego kawałek jakiegoś dvd z tego okresu i to był konkretny żywioł.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

@DiabelskiDom
Trochę racji masz. Tzn. nic mi do Twoich osobistych preferencji, natomiast faktycznie ten późniejszy ale i środkowy Desaster jest trochę "pseudoagresywny" - mocne riffy i wokale ale para ulatuje w gwizdek. Braku autentyczności im akurat nie zarzucę - robią to co chcą od samego początku, nie są modni. "Fajnothrash" powiadasz... Ja akurat przynajmniej 2 z tych 3 zespołów, które wymieniasz, posłuchać lubię i ten późniejszy/środkowy Deasater też. Nie mniej jednak ich pierwsze 3 płyty lubię baaardzo. W kolejności: 2>1>3 Ta dwójeczka to mistrzostwo świata!

@brzask
To jest dobra koncepcja żeby kolekcjonować tylko to co najlepsze.
Ja w zasadzie od niemiaszków więcej niż zakupione już ww. 3 płytki nie planuję wstawiać do kolekcji, zbyt rzadko ich będę słuchał więc szkoda miejsca. A względem Australijczyków podobnie - debiut mam na placku, lubię też posłuchać 2 i może jeszcze ją nabędę, reszty chyba jednak nie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

A tymczasem, już 22 sierpnia w Metal Blade nowy Desasterek o tytule Kill All Idols.

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3802
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Można już posłuchać pierwszego singla "Towards Oblivion".

I am Satan's generation and I don't give a fukk.