Uwaga ! Oto w przepastne otchłanie pochwy, którą masz zamiast mózgu, wjeżdza moje prącie intelektualnego bełkotu ! Po lekturze
Zamku krzyżujących się losów Calvinio doznałem iluminacji i zrozuniałem czym tak naprawdę jest black metal ! W tej krótkiej, acz treściwej książeczce, bohaterowie pozbawieni zostali możliwości mówienia więc porozumiewają się przy pomocy kart tarota. Rysunki na kartach są znaczącym odnoszącym do znaczonego, trochę tu historia jest inna, niż to, o czym chcę napisać, lecz generalnie chodzi o to, że ułożone w odpowiedniej sekwencji znaki, w zależnosci od tego, jak wygląda ta sekwencja, dają różne opowieści. Ale obrazy na kartach pozostają cały czas identyczne. Związek z black metalem ma to taki, że posługuje się on caly czas od tych lat 90., czy tam kińcówki 80. jak kto woli, takimi samymi, niezmiennymi,
typowymi elementami kompozycji ( np. zakresie temp na perkusji, blastów, tremol, itp. ), jednak w zależnosci od zespołu te niezmienne, sztywne, kanoniczne konstrukcje układane są w różnych sekwencjach, dając w rezultacie inną muzykę, choć z pozoru brzmiacą podobnie, dlatego gubią się przy niej pizdouszy lifemetalowców. Bo inne podgatunki metalu nie są ograniczone tak sztywnymi ramami i pozwalają na większą dowolność. To, że poruszający się w tych nurtach muzycy nie potrafią tego wykorzyatać i wychodzi z reguły kupa Cannibal Corpse, to już odrębna kwestia. Sam black metal ograniczony jest sztywnymi ramami, jednak ilość elementow w tych ramach jest na tyle różnorodna, aby tworzyć różnorodną muzykę. To trochę jak z grecką tragedią, która ograniczona formalnie do zadady trzech jedności, również potrafiła być różnorodna. I tutaj mamy przykład zespołu pokazującego jak to w praktyce wygląda:

Słowacki
Otras, na okładce którego metalowiec pije stearynę z jednej ze świeczek z kandelabru trzymanego w drugiej ręce, to właśnie taki black metal posługujący się typowymi dla black metalu muzycznymi patentami, jednak robi to w taki sposób, że mnie nie nudzi, ponieważ jest to agresywne granie. Niby to już wwzystko było, ale jednak tutaj podane tak, że daje radę.
Na tę okoliczność wróciłem też do Oskomy:

ponieważ łączy te zespoły pomysł na granie. Sekwencje dźwięków ułożonych przez Oskomę nadal nie trafiają do mojego gustu. W połowie płyty czuję się znudzony i rozkojarzony, a ich album nadal odbieram jako krystalicznie nudny.
I tak oto wróciliśmy do tej starej, pitagorejakiej prawdy, że muzyka jest matematyką i można stosować w niej z powodzeniem zasady kombinatoryki. Niby truizm, ale dotyczy nawet tak niszowej części popkultury, jaką jest metal.
Dan na sraczu dnia 20 novembra Roku Pańskiego 2025.