kataton88 pisze: miesiąc temu
Jedynka jest tak bluźniercza, że wyzwala we mnie ochotę, by napisać, że jest chujowa.
Jak dla mnie nie jest ani trochę bluźniercza.
Jest natomiast kontemplacja samotności na szerokim i pustym zamarzniętym jeziorze + pogrzeb w drugim kawałku i chyba faworycie
"The Plains of Ida"
Muzyka ratowała mnie zeszłej zimy, pozwalając na chwilę trzeźwo zapomnieć o status quo, w sposób taki zimno "otulający" i nasuwając wnioski "tak, to jest to".
Tak to widzę okiem dupy.
Teraz właśnie leci Disharmonium - Undreamable Abyssess i znów w słuchawkach, raczej w samotności wchodzi lepiej niż jak leci to z CD w domu, zdecydowanie trzeba do tego usiąść albo się położyć, jak chyba do większości BAN.
Nothing inside.