Awatar użytkownika
Sierra
Fallen Angel Of Doom
Posty: 358
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stąd do wieczności

Sierra

A czytałeś jego inne wypowiedzi? Teksty albo trolla, albo prawdziwka. Albo kogoś, kto pisze permanentnie pod wpływej jakich ciężkokalibrowych mózgotrzepów.
cokolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek

Tagi:
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

Sierra pisze: 7 mies. temu A czytałeś jego inne wypowiedzi? Teksty albo trolla, albo prawdziwka. Albo kogoś, kto pisze permanentnie pod wpływej jakich ciężkokalibrowych mózgotrzepów.
Jeśli ktoś ma wątpliwości, że to troll-prowokator (tudzież faktycznie ktoś, kto włazi na forum wyłącznie pod silnym wpływem), wystarczy jak poczyta jego "prawilne posty" w wątku o Burzum ;-)
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 2174
Rejestracja: 9 lat temu

Blind

To po prostu osoba, która od lat stąd wylatuje, i która usilnie wraca pod nowymi nickami, a że ma na tyle charakterystyczny styl pisania, to od razu wiadomo kto to. Najlepiej zupełnie nie reagować, olewać jego rewelacje, może za kolejne pięć lat mu się znudzi. A tak to podkarmiany, że ktoś zareagował, wraca raz po raz jak bumerang, wylatuje, i koło spierdolenia trwa.

PS. Mayhem wcale się nie skończyło na DMDS. ;)
yog pisze: 4 lata temu polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 3 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Awatar użytkownika
affilicted
Posty: 30
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Czestochowa

affilicted

Nowy singiel z nadchodzącej płyty. Po pierwszym odsłuchu chyba bardziej mi się spodobał niż Weep for Nothing. :D

Awatar użytkownika
Sierra
Fallen Angel Of Doom
Posty: 358
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stąd do wieczności

Sierra

@Blind Blindziu, czyli to ten wspominany w szałcie niejaki Koneser?
cokolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek
Lis
Moderator globalny
Posty: 2053
Rejestracja: 9 lat temu

Lis

porwanie w satanistanie pisze: 8 mies. temu Powiem tak: Mayhem A.D. 2025 brzmi jak kompetentny współczesny zespół black metalowy. Taki bez ambicji grania w awangardzie, po prostu robiący swoje na wysokim poziomie. Czyli w sumie dobre to rzeczy, ale wiadomo, że w zestawieniu z magią nazwy i tak nieuchronnie wybrzmią jak wyraz rozczarowania...
Uważam podobnie, dodam że ten upiorny charakter ich muzyki wcale się nie ulotnił, Demon mi się podoba, a taki Black Glass Communion, to jeden z moich ulubionych utworów jakie wyszły pod tą nazwą.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Też nie rozumiem narzekania na Deamon. To jest przyzwoity lp. Kilka razy wyznaczali nowe szlaki w BM. Trudno oczekiwać po tylu latach na scenie, że zrobią wyłom na miarę Grand Declaration of War. Zespół bez słabych punktów w dyskografii. Mnie najbardziej pasuje Everlasting Dying Flame, choć to bonus.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Kogo interesują przyzwoite lp? Mnie nie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

A mnie tak. Nie interesują mnie chujowe. No chyba, że takie zasłużonych kapel. Wtedy i tak daję szansę, za dokonania dawne. Deamon chujowy nie jest, właśnie przyzwoity. Takie 72 Seasons Mejhema.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

W black metalu, to już lepiej nagrać płytę chujową, niż przyzwoitą. Przynajmniej wzbudza jakieś emocje.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
suicidesilence09
Posty: 3
Rejestracja: 6 mies. temu
Lokalizacja: Hell

suicidesilence09

To jeden z moich ulubionych zespołów, jeśli chodzi o teksty i ogólną koncepcję. Album Deathcrush znajduje się w mojej pierwszej dziesiątce ulubionych metalowych albumów.
If I have to give my life, you can have it.
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

suicidesilence09 pisze: 6 mies. temu jeśli chodzi o teksty i ogólną koncepcję. Album Deathcrush znajduje się w mojej pierwszej dziesiątce ulubionych metalowych albumów.
Jak rozumiem Deathcrush to chyba niekoniecznie cenisz za te wspomniane teksty, bo akurat na tej płycie ich poziom bym tak średnio plasował na poziomie wkurwionego 12-latka, który pragnie koniecznie zaszokować babcię ;-) (mimo całej mojej sympatii do Mayhem). Szczególnie taki 'Necrolust' czy jeszcze głupsze 'Chainsaw Gutsfuck' :D
Awatar użytkownika
suicidesilence09
Posty: 3
Rejestracja: 6 mies. temu
Lokalizacja: Hell

suicidesilence09

Zgadza się. Nie doceniam tych tekstów ze względu na ich złożoność, ale po prostu dlatego, że są trochę kiczowate, haha. Zresztą, nikt zazwyczaj nie słucha black metalu dla głębokich, skłaniających do refleksji tekstów. Zwłaszcza nie Mayhem.
If I have to give my life, you can have it.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5422
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Wręcz przeciwnie, teksty są w BM bardzo ważne, ale ponieważ Mayhem jest zespołem dla brudnych kataniarzy, to ma jakie ma. I spa dla psa !
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
suicidesilence09
Posty: 3
Rejestracja: 6 mies. temu
Lokalizacja: Hell

suicidesilence09

Ciekawe. Akurat tak się składa, że ​​bardziej lubię psy. haha
If I have to give my life, you can have it.
Awatar użytkownika
kataton88
Tormentor
Posty: 1024
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ja nie stąd

kataton88

To niedobrze, bo Hitler też lubił. Ale czy to znaczy, że słuchałby Mayhem? Oto jest pytanie.
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

kataton88 pisze: 6 mies. temu To niedobrze, bo Hitler też lubił. Ale czy to znaczy, że słuchałby Mayhem? Oto jest pytanie.
Adolf wielbił Wagnera (Parsifala w szczególności, do czego nie lubił się zresztą oficjalnie przyznawać.. bo tam symbolika zbyt mało "germańska"), więc mógłby narzekać na ubogą instrumentację i niewielką ilość zmian tonalnych ;)
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5422
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Chyba analnych. Ktoś o tak wielkim talencie malarskim na pewno słuchałby NSBM i to bynajmniej nie ze względu na światopogląd !
Obrazek
Ale wróćmy do naszych baranów. Ostatnio było słuchane Debil Teraz Złom Ananas i co jak co kucyki, ale ten płyt w ogóle się nie zestarzał. W ogóle. Żałuję tylko, że Pluj Pigwę Ochlip nie dożył do tego czasu, bo z jego wokalem, to już byłoby arcydzieło, przy którym nawet Wagner mógłby spierdalać w podskokach. Wystarczy posłuchać wszak Lufe im. Lipcy , żeby usłyszeć jaka to była moc ! Noc, noc, noc i obsrany koc.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

TITELITURY pisze: 6 mies. temu Chyba analnych. Ktoś o tak wielkim talencie malarskim na pewno słuchałby NSBM i to bynajmniej nie ze względu na światopogląd !
Sorki za kontynuację tego offtopa jeszcze, ale swoją drogą jest to trochę zabawne, że zwyrol Adolf, którego umiejętności "malarskie" były właśnie na poziomie 13-latka kopiującego akwarelami Jelenie na rykowisku, który wielbił wysrywy Zieglera, tandetną do cna architekturę, nie kumał modernizmu, ZUPEŁNIE nie skumał Schopenhauera (czytaj: intelektualnie lotny zbytnio nie był), jednocześnie miał...niezły gust muzyczny właśnie. Z ówczesnych mu dyrygentów preferował przecież Furtwanglera (przez co przymykał oko nawet na to, że Furt pomagał żydowskim muzykom) ponad "aryjskiego" przydupasa Karajana (dyrygencka antyteza podejścia Furta). O Kraussie twierdził, że poza Ringiem, reszta jego wykonań to "koronkowe efekciarstwo", pobodbnie jak partytury Straussa. Z dorobku Rysia Wagnera też na piedestale stawiał (co by nie mówić) najtrudniejsze i najbardziej nowatorskie jego dzieło (właśnie Parsifala). Lubił Bartóka (mimo jego jawnych, antynazistowskich poglądów), czyli dla estetyki "zawieszał poglądy ideologiczne" ;) Był zresztą generalnie jebanym hipokrytą: publicznie banował żydowskich i rosyjskich kompozytorów, ale prywatnie słuchał ich na potęgę. Jego kolekcja płyt (odkryta w 2007) zawierała setki nagrań z żydowskimi i rosyjskimi wykonawcami i kompozytorami (m.in Borodin, Rachmaninow, Kusewicki). Płyty były zużyte od częstego odtwarzania...
TITELITURY pisze: 6 mies. temu Ale wróćmy do naszych baranów. Ostatnio było słuchane Debil Teraz Złom Ananas i co jak co kucyki, ale ten płyt w ogóle się nie zestarzał. W ogóle. Żałuję tylko, że Pluj Pigwę Ochlip nie dożył do tego czasu, bo z jego wokalem, to już byłoby arcydzieło
Czasami się zastanawiam co powoduje, że właśnie część "klasyków" tak szybko się starzeje, a "De Mysteriis" ma się tak dobrze dziś... Pisanie, że to była radykalnie szczera płyta to trochę taki farmazon. Sporo przypadku się tu wg mnie na ten fakt złożyło. Hellhammer nie tłucze blastów na autopilocie.. on tutaj serio frazuje i jest to nagrane naturalnie. Werbel suchy, zero halowego pogłosu, stopa słyszalna, ale nie "klikająca". Wokal też nagrany naturalnie, blisko mikrofonu, miksowany bez żadnych "ulepszaczy".. gitary panoramowane szeroko. Brak dziwacznych studyjnych tricków. Żadnych syntezatorów, triggerów, arcymodnych wtedy cyfrowych pogłosów i innego gówna. Minimalizm aranżacyjny. Tego się zwyczajnie słucha dobrze i bez zmęczenia.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5422
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Wydaje mi się, że brzmienie, to za mało. I chociaż sam uwielbiam wczesne Emperory, jeśli miałbym podać zespół, który był jednym z kształtujących muzykę, a dziś się zestarzał, podałbym właśnie go. Dlaczego ? Ze względu na kompozycje tych materiałów właśnie. Może za dużo było w nich... muzyki. Tymczasem Mayhem stał okrakiem między amatorką, a talentem, podobnie zresztą jak Darkthrone, którego muzycy mogliby grać lepiej, co udowodnili na Soulside Journey, ale woleli grać trzy akordy na krzyż, jednak w taki sposób, że nie czuć całosci amatorszczyzną. Dlatego w tych kapelach ( i jeszcze w Burzum ) zawarte są patenty muzyczne, z których korzysta się do dzisiaj i stąd ich niesłabnąca popularność.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1042
Rejestracja: 8 lat temu

mork

raymoont pisze: 6 mies. temu Czasami się zastanawiam co powoduje, że właśnie część "klasyków" tak szybko się starzeje, a "De Mysteriis" ma się tak dobrze dziś... Pisanie, że to była radykalnie szczera płyta to trochę taki farmazon. Sporo przypadku się tu wg mnie na ten fakt złożyło. Hellhammer nie tłucze blastów na autopilocie.. on tutaj serio frazuje i jest to nagrane naturalnie. Werbel suchy, zero halowego pogłosu, stopa słyszalna, ale nie "klikająca". Wokal też nagrany naturalnie, blisko mikrofonu, miksowany bez żadnych "ulepszaczy".. gitary panoramowane szeroko. Brak dziwacznych studyjnych tricków. Żadnych syntezatorów, triggerów, arcymodnych wtedy cyfrowych pogłosów i innego gówna. Minimalizm aranżacyjny. Tego się zwyczajnie słucha dobrze i bez zmęczenia.
Myślę, że powodem jest właśnie to co wypisałeś tzn. brak cyfrowych "ulepszaczy". To tak jak z filmami: odpalisz LOTR i do tej pory zachwyca, odpalisz Hobbita i efekty, które kiedyś może robiły "wow" teraz co najwyżej dają "meh". The Thing z '82 swoimi plastycznymi modelami sprawia, że ogląda się to ze znacznie większym niepokojem i trwogą niż część drugą z 2011 gdzie niestety postawiono na CGI.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

Wrzucili kolejnego single'a z nadchodzącej płytki:

Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

raymoont pisze: 5 mies. temu Wrzucili kolejnego single'a z nadchodzącej płytki:

To już nie jest to, jak miałem 12 lat i byłem w Leipsiś na koncercie z Dedem, to było to.. bo miałem 12 lat.
Czekam na całą płytę, zapowiada się świetnie. Czapka z wozu, kucom lżej i Hajasz szczęśliwy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3984
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Wjechał nowy album na salony. Nie można powiedzieć, że to słaby album, ale do poziomu naprawdę udanych wydawnictw też mu daleko. Sprawia wrażenie kolejnego rozdziału w historii kapeli, która kiedyś miała wyjątkowe wyczucie pisania numerów, a dziś bazuje głównie na sprawnym, technicznie dopracowanym duecie gitarzystów. Rozbudowane kompozycje, miejscami pojawiają się operowe motywy i ten ich rozpoznawalny klimat, jednak całość nie wywołuje większych emocji.

I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Mocne 7/10. Brzmi trochę jak mutacja Chimairy z Ordo ad Chao. Bardzo dobra produkcja, gra Hellhammera też ciągle zajebista, no i wokale Attili na bogato.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

No właśnie.. Niby wszystko ok, solidnie.. ale jest niedosyt. Jakoś po Mayhem spodziewałem się wyżej zawieszonej poprzeczki. No i Teloch wg mnie dał tutaj najbardziej dupy, bo w warstwie gitarowej spodziewałem się serio czegoś więcej...
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Teloch to najgorsze, co się przydarzyło artystycznie Mayhem, i finansowo najlepsze.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

yog pisze: 4 mies. temu Teloch to najgorsze, co się przydarzyło artystycznie Mayhem, i finansowo najlepsze.
No dobra, to czemu Nekrobuczek albo Hellhammer nie komponują, tylko zostawili to nowemu?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Widocznie nie umią.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

yog pisze: 4 mies. temu Widocznie nie umią.
No właśnie. Necro to chyba też średnio na tym basie potrafi, bo na Ordo zagrał za niego Blasphemer. Blomberg, to jeden z najwybitniejszych pałkerów w metalu, ale widać w składanie nutek, też mu nie idzie na tyle, by to publikować.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Nie jestem pewien, czy HH czegoś tam na Wolf's Lair Abyss nie zrobił, bo w takim Ancient Skin to on w zasadzie riffy gra, ale chyba on generalnie jest z tych ludzi, co to mają raczej wyjebane, tylko postukać sobie lubi. Necro to chyba z kolei po prostu się znalazł w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i w sumie na tym się +/- kończą jego muzyczne zasługi.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Ancient Skin, jeśli pamięć nie zawodzi, to Blomberg zagrał za pierwszym podejściem, bez żadnych edycji.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Tak rzekomo było wedle annałów black metalu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7892
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

yog pisze: 4 mies. temu Necro to chyba z kolei po prostu się znalazł w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i w sumie na tym się +/- kończą jego muzyczne zasługi.
Necro chyba po prostu nie umie za bardzo w nutki. Nie pamiętam, żeby był wymieniany na płytach MayheM jako autor lub współautor muzyki, ale też nie zawracam sobie zwykle głowy takimi pierdołami i nie zwracam na nie uwagi. Na trzech ostatnich płytach większość muzyki napisał Teloch.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3984
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

Teloch i Ghul to moim zdaniem najsłabszy okres zespołu pod względem twórczym. Nie łapię dlaczego akurat Ghul dostał miejsce w składzie. Dla mnie to klasyczny muzyk sesyjny - chwilę pograł w Cradle of Filth, coś tam działał na własną rękę, ale jako kompozytor nigdy nie wybił się ponad przeciętność. Teloch prezentuje wyższy poziom, ale jego Nidingr nie jest zespołem, który uzasadniałby angaż w Mayhem. Nawet jeśli decydowały względy finansowe, to przecież nie brakuje gitarzystów z pomysłami i charakterem, którzy mogliby wnieść świeże podejście bez wygórowanych oczekiwań finansowych.
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18383
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Gitarzyści z pomysłami i charakterem to jakieś tam ryzyko, a panom po pięćdziesiątce chyba już nie o to chodzi, dlatego wyszli z założenia, że najlepiej sprawdzi się sprawny kopista.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7892
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Szajtan pisze: 4 mies. temu Teloch i Ghul to moim zdaniem najsłabszy okres zespołu pod względem twórczym.
Według mnie to panowie całkiem dobrze się uzupełniają. Poza tym to nie są jakieś randomy z łapanki, bo obaj mieli już jakąś tam renomę przed dołączeniem do Mayhem. Pierwszy z brzegu leszcz na pozycję gitarowego się do takiego zespołu nie załapie. Nie wiem jak oni tam są dogadani (bo i niby skąd miałbym wiedzieć?), ale wydaje mi się, że im już od wielu lat zależy przede wszystkim na tym, żeby ta maszynka sprawnie funkcjonowała i zarabiała konkretną kasę, a nie uderzała w jakieś artystowskie podejście i wyważanie na siłę otwartych drzwi. No i nie ma w tym nic złego.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3548
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

No tak, z jednej strony mówi się że nazwa zobowiązuje, ale z drugiej; na nazwie można też trzepać niezłą kasiurkę...
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7892
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Kochane metale! Co tu taka cisza? ;) Podoba się czy nie podoba? Kogo pozamiatała nowa płyta, a komu totalnie to zwisa, że coś tam sobie nagrali? Komu się płyt podoba, a komu nie i wie lepiej co MayheM powinien nagrać? :)

Płytka sobie wyszła i jest całkiem spoko, ale dupy nie urywa. Jest dokładnie wszystko to do czego nas panowie przyzwyczaili - od pierwszego do dziewiątego kawałka 100% bezpiecznego i przewidywalnego MayheM w MayheM. Ale mi się nowa płyta nawet podoba, bo nie oczekiwałem od nich na tym etapie kariery i rozwoju zespołu niczego innego.
Awatar użytkownika
Astral
Fallen Angel Of Doom
Posty: 351
Rejestracja: 8 lat temu

Astral

Na razie mam za sobą raptem 3 odsłuchy, ale jakoś nie rusza mnie kompletnie ten album, jest taki jakiś jałowy i bez emocji. Brzmienie też jakieś sztuczne , a to kilkanie perki razi w uszy. Inna sprawa, że ostatni album Mejhem, który mnie powalił, to była Chimera, więc nie jestem zaskoczony tym, że podobnie jak poprzednie albumy, Liturgy of Death mnie nie porywa.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 2174
Rejestracja: 9 lat temu

Blind

Po dwóch odsłuchach nasuwa mi się wniosek, że Liturgy of Death to niestety poprawny do bólu album Mayhem - z dwoma przebłyskami, co prawda, lecz to zbyt mało, by można się było zachwycić całością. Dziwi mnie to, bo Teloch okazał się być świetnym kompozytorem na Esoteric Warfare. Wówczas mogło się wydawać, że Mayhem dobrze wybrało następce Blasphemera.

Na nowym albumie jednak mnóstwo jest riffów, które są zaledwie poprawne. I tak jak Euronymous potrafił serwować zimne, zapamiętywalne na lata riffy, które na dobre zapisały się w historii i inspirowały rzeszę gitarowych blackmetalowców, a Blasphemer potrafił kombinować oraz sprawiać, że słuchacz z zaciekawieniem śledził jego grę, tak Teloch w 2026 nie wzbudza żadnych emocji.

Na nowym albumie wyróżniłbym jedynie intensywne Aeon's End oraz The Sentence of Absolution, w którym akurat Teloch z Ghulem zaskoczyli, bo wyszli nieco poza schemat i wykazali się jakąkolwiek kreatywnością. Cała reszta zdaje się być do bólu poprawna, tzn. taka, że jak się słucha to jest w porządku, ale nic z tego na dłużej w głowie nie zostanie.

Attila na plus, Hellhammer też, ale jednak w metalu, niezależnie od podgatunku, to gitary są dla mnie najistotniejsze.

Wrócę za jakiś czas, żeby zweryfikować swoją dotychczasową opinię, bo może to kwestia dnia, ale szczerze mówiąc, na nic więcej się nie nastawiam. Nawet nie oczekuję, że ten zespół nagra coś przełomowego, ale nową płytę trudno nazwać nawet dobrym produktem.
yog pisze: 4 lata temu polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 3 mies. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Awatar użytkownika
raymoont
Master Of Reality
Posty: 215
Rejestracja: 3 lata temu

raymoont

Ja sobie przeczytałem jeszcze kilka wywiadów z Attilą, który tłumaczy, że "wszystkie utwory krążka dotyczą tej samej tematyki, ale z różnych ujęć" i żeby materiał traktować jak album koncepcyjny, narracyjny, eksplorujący motyw śmierci z różnych perspektyw". Może więc tu jest jakiś "klucz".. i należy tego słuchać trochę inaczej? Może dlatego to rozłożenie ciężkości jest takie jakie jest? (wiem, teraz kombinuję trochę, jakbym sam usprawiedliwiał zespół, że ich nowy pełniak nie pozamiatał mną, tak jakbym tego oczekiwał ;) Chociaż całość jest ok, riffy w "Aeon’s End" przywodzą na myśl DMDS, jest też trochę nawiązań do EW. W "Ephemeral Eternity" gościnnie zagrali kolesie z Ulver... No i jednak jest to płyciwo lepsze niż Daemon... W końcu nie każda płyta musi być przełomowa..
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6286
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Zabawne jest to, że są jeszcze tacy, którzy wierzą, że Mayhem nagra coś epokowego. Nie, nie nagra bo nie musi albo po prostu ma na to wywalone.
Są znaną marką i spokojnie mogą tylko przez kolejne 10 lat jeździć z koncertami i odgrywać na nich DMDS albo DOW i to wystarczy aby biznes się kręcił.
Nie wiem dlaczego ludzie tego nie potrafią zrozumieć, że kasę zdobywa się w najmniej wymagający sposób tak jak to robi choćby Scorpions, który żegna się i pożegnać się nie może.
No ale koniec tego bo jest nowy płyt a ten to chyba najlepsze co nagrali od czasów Ezoteryka bo Daemon to straszne gówno było, jest i będzie.
Na początek to wpierdol powinien i to taki solidny zebrać ten, kto wykonał okładkę na nowy album a podwójny wpierdol ten, kto ją zaakceptował.
Nie dość, że to najgorsza okładka w historii zespołu to jeszcze bezapelacyjnie jedna z najgorszych w całej historii metalu. Dlatego też aby się nie wkurwiać i podnosić ciśnienie wybrałem tą, która zdobi digibook. Muzycznie wciskasz play i momentalnie wiesz, że gra Mayhem. Charakterystyczne gitary, perkusja, rytm i feeling. Tego się nie da pomylić. Sam album spodobał mi się nawet bardzo chociaż uszczupliłbym go do klasycznych 40 min bo są chwile, kiedy wieje nudą. Takim zbędnym zabiegiem jest bonusowy kawałek z digibooka, który kompletnie odstaje od płyty i jest najzwyklejszym zapychaczem aby płyta podbijała pod godzinę muzyki. Otwierający numer też jeden z najsłabszych i odnoszę wrażenie, że skomponowany pod ten Ulver i Garma, którzy też są tam zbędni. No ale zaczyna się dziać od drugiego kawałka gdyż pojawia się nowe. Otóż w drugim kawałku robi się batuszkowanie w postaci chórów i podniosłego tonu. Nawet ten tytuł albumu jakiś taki batuszkowy z tymi liturgiami. Fajnie im to wyszło bo jednak to dalej Mayhem a to co tam robi Hellhamm na bateriach to ło panie jakże piękna to jazda. Attila sobie przypomniał czasy DMDS bo w paru momentach wjeżdża w tę niezapomnianą manierę wokalną i z automatu wraca się do wspomnień. W trzecim kawałku jak pięknie słychać Behemoth i w tym momencie słyszę te wkurwy wszelakich znawców, że jak to tak ten Trve Mayhem inspiruje się twórczością Nergala. A no tak bo inspiracje czerpie się od najlepszych i z pełną premedytacją powtórzę OD NAJLEPSZYCH, do których obecnie zalicza się Behemoth. Dalej jest więcej Mayhem w Mayhem bo słychać te charakterystyczne riffy i melodie i wtedy robi się taki EW część druga. Mi w to graj bo odpuścili sobie te łamańce z Daemon i inne przejawy progresji, która tak skutecznie powoduje u mnie nudności. Tak więc album taki mocny średniak i tyle. Czy za 5 lat będzie nowy album? Kto to wie. Oby tylko nie znaleźli ciepłej posadki pośród "gwiazd" Napalm Records.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

W szoku jestem, Hajasz napisał rozsądny post.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
ConradSchnitzler
Posty: 12
Rejestracja: 4 mies. temu
Lokalizacja: Wszędzie

ConradSchnitzler

Nie nagra nic epokowego bo nie ma epokowych kompozytorów tylko odtwórców. Czas epokowych wydawnictw zresztą dawno się skończyl

Jeżeli się inspirują Behemothem to tylko potwierdza że są odtwórczy a kiedyś przecierali szlaki
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

ConradSchnitzler pisze: 4 mies. temu Nie nagra nic epokowego bo nie ma epokowych kompozytorów tylko odtwórców. Czas epokowych wydawnictw zresztą dawno się skończyl

Jeżeli się inspirują Behemothem to tylko potwierdza że są odtwórczy a kiedyś przecierali szlaki
Ci goście dobijają do 60 tki i nie chodzi o konfidentów. W tym wieku idiotyzmem byłoby wyważanie dawno otwartych drzwi. Behemoth wzorował się na nich, teraz oni coś tam przemycili od Behe, co w tym uwłaczającego? Historia zatacza krąg. Mnie się coraz bardziej ta plyta podoba. Zastanawia mnie tylko, jak 56 letni Blomberg podoła trzymać taki wpierdol na perce i jak długo?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
ConradSchnitzler
Posty: 12
Rejestracja: 4 mies. temu
Lokalizacja: Wszędzie

ConradSchnitzler

Wszystko spoko tylko ja tych ich nowych albumów nie pamiętam 15 minut po odsłuchu. Zapamiętywalność sztuki jest to jednak pewien wyznacznik którym się kieruje np przy zakupie nowych wydawnictw. Zapamiętywalność marki pt Mayhem spadła dla mnie znacząco odkąd się pozbyli chłopa który się przedstawiał pod artystycznym pseudonimem Blasphemer.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6286
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

ConradSchnitzler pisze: 4 mies. temu Zapamiętywalność sztuki jest to jednak pewien wyznacznik którym się kieruje np przy zakupie nowych wydawnictw.
Skoro jesteś fanem blek metalu to jakież to zapamiętywalne albumy kupiłeś w ostatnim czasie?
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
ConradSchnitzler
Posty: 12
Rejestracja: 4 mies. temu
Lokalizacja: Wszędzie

ConradSchnitzler

Bardzo elegancką reedycje Nifelheim a co to ma do tematu Mayhem?
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6286
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

ConradSchnitzler pisze: 4 mies. temu Bardzo elegancką reedycje Nifelheim a co to ma do tematu Mayhem?
No skoro Nifelheim to zapamiętywalna muzyka to nie mam więcej pytań.
GRINDCORE FOR LIFE