Piątkowe misterium czarnej sztuki i satanicznej krwi uważam za bardzo udane. Koledzy i koleżanki towarzyszący w wycieczce kręcili nosem i pewnie woleliby uouooouuuować z zapalniczkami na Brudas Assault do Mother North, lecz prawdziwi ludzie czerni wiedzą co jest sześć (sześć sześć).
2020 meh łamane przez takie tam. Nie znałem tego, jeden kolega zaanonsował to jako urban black metal (iksde) i może coś w tym było, jak i trochę jakiegoś mechanicznego posmaku. Ale generalnie fanem nie zostałem. Trucizna za to.... ło panocku. Czekałem na zobaczenie ich w chuj, bardzo się jarałem tą perspektywą i nie zawiodłem się ani trochę. Świetny, rytualny i bluźnierczy set. Pani Joanna to jest bestia wokalna. Już się w wątku podniecałem jej krzykiem, ale na żywo to jest jeszcze większa potęga. Doskonała jest ta babka. I, co bardzo mi się podoba, na scenie nie wygląda jak żadna pani śmierć, czarna dama itp tylko jak duch. Jak zły duch. I to jest zajebiste, nawet jej to powiedziałem przy gratulacjach gratuluję po gigu, co skwitowała serdecznym uśmiechem. Bardzo miła babka. Pralaya bardzo dobrze, dużo fajniej, niż na i tak fajnym gigu przed Necropole oraz Infernal War. Ale to też nie dziwi, w końcu już trochę grają i na scenie zdążyli się otrzaskać. Wolno, smoliście, transowo, gęsto i oblepiająco. Bardzo duża okejka dla chłopaków.
Oczywiście kupa spotkanych znajomych i jeszcze większa liczba znanych z widzenia mord. Pozdrawiam serdecznie. #kilometrydlametalu zrobione a w trakcie tych kilometrów towarzyszyły nam następujące dźwięki:
Amebix - Arise!
Abysmal Lord - Disciples of the Inferno
Axegrinder - Satori
Type o Negative - October Rust
Hail Satan.
PS. Najnowszy splicik Trucizny i Witchfuck na JSN kupiony, jutro będzie konsumowane po raz pierwszy.





