yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Krzykliwa obsceniczność i groteska w mainstreamowej ramie, to jest genialne.
O kurwa.PanLisek pisze: 7 lat temuKrzykliwa obsceniczność i groteska w mainstreamowej ramie, to jest genialne.
Wcale nie, bo Tsjuder lepszy!Ryszard pisze:Laibach lepszy.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
I tak wiecej tu pasji, niz w obecnym Wajder.
No przesłuchałem ten numer R+ z 3 razy a Wejder tylko raz i to gdzieś w połowie "odpłynąłem" myślami. To jest smutne.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Popieram. Ale liczę, że R+ ma tego "zemba" którym ugryzie.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Dlatego też posiadam na CD, jako jedyne wydawnictwo od RAMMSTEIN...
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Zajebisty klip, zawartość w dzisiejszych czasach o wiele bardziej prowokacyjna niż jakieś oplute krzyże, niechybnie znów wpędzi w konfuzję zarówno lewych, jak i prawych
Masz wrażenie, że jest bardziej melodyjnie ? To masz złe wrażenie bo jest to tak samo melodyjne jak poprzednie albumy. Ich style się nie zmienia od pierwszej płyty. To dalej dżyn, dżyn, dżyn na gitarach, papa pa, papa pa na perkusji plus klawisz i wokal.Vortex pisze: 7 lat temu Mi też podszedł ten nowy album, mam wrażenie że jest bardziej melodyjnie. Nie trawiłem właśnie ich za bardzo bo wszystko wydawało mi się takie kwadratowe i marszowe, ale jak wlali trochę melodii to fajnie im ten miks wyszedł jak dla mnie.
Bzdura, na pierwszych albumach lecieli zazwyczaj tym samym schematem: rytmiczna zwrotka z deklamacją i minimum melodii (ciężkie riffy lub sekcja plus jakieś elektroniczne plumki) i przeważnie wielce dramatyczny refren, gdzie dopiero melodia pojawiała się na serio. Całe naprawdę melodyjne kawałki zaczęli robić gdzieś w okolicach Reise Reise/Rosenrot, a nowa rozwija właśnie ten kierunek.Hajasz pisze: 7 lat temu To masz złe wrażenie bo jest to tak samo melodyjne jak poprzednie albumy. Ich style się nie zmienia od pierwszej płyty.