O jakie złoto
O jakie złoto
Miałem na myśli dynamiczną pracę perkusji. "Blasty" to może faktycznie nie były, ale ogólnie gary mieli niezłe, szczególnie właśnie w Arise. Sam Cavallera to jeden z moich ulubionych perkusistów.dj zakrystian pisze: rok temu Blastów w Sepie to chyba nigdy nie było. Igor zresztą mówił, że muzyka tego nie wymagała.
"Arise" i "Beneath the Remains" to ich najlepsze płyty (dla mnie to właściwie taka podwójna płytaTermosik pisze: rok temu Bo najlepsza Sepultura, to ta pierwotna, gdzie było dużo thrashu, blast beatów, trochę w stronę black metalu i niezła sieka ogólnie. Arise to dopiero płyta...
Słuszna uwaga Szanowny @HUMANHUMAN pisze: rok temu Kiedy Niedecenionym jak wychodziła to był sztos najlepsze lata Sepultury , wielbię ten album po dziś . Bedzie leciał od 10 i kultowa wersja i ta najnowsza też z raz poleci . Niebawem w Katowicach na wspołnej tresie Brazylijczyków z Obituary też pewnie usłyszę utwory z tej Genialnej Płyty . W naszej ankiecie ten właśnie album lata wskazałem w mojej pierwszej trójce albumów Sepultury over .
Chyba największą płachtą na kucy, jest Derrick. Nie dosyć, że czarny, to jego wokal świetnie by się sprawdzał w hc/punk. Zresztą on tak zaczynał. Nie są złe te płyty after Cavalera, ale styl Kissera i wokal Greena, aż prosiły się o zmianę nazwy. Nie zawsze kurczowe trzymanie się starego szyldu ma sens.Zsamot pisze: rok temu Kairos bardzo dobra, Between... też. Zawsze podkreślam ich odwagę, za którą cementowi fani nie docenili - A-Lex.
Ja mam ponad połowę płyt po Roots i nie żałuję, bardzo dużo dobrej muzyki. Kisser okazał się zrównoważonym liderem. Zero afer itp. Myślę, że Sepultura miała tylko jeden zły transfer: Gloria Bujnowsky. Niestety.
A ja widzę to wręcz przeciwnie, od cholery ludzi uważa Schizo za ich najlepszy album, nagrany z największą dzikością i autentycznością wkurwienia.Termosik pisze: rok temu W ogóle to Schizofrenia jest najbardziej niedocenionym albumem Sepy. Nie mówię, że późniejsze wydawnictwa są słabe, ale gdzieś zatraciły ten klimat.
No tak, ale tam trzon został ten sam. Tiamat bez Edlunda, to jak Sepa bez Maxa.Zsamot pisze: rok temu Owszem. Ale z drugiej strony Anathema czy inne kapele, nie mówiąc o Tiamat, Ulver jednak mają ten sam szyld i jest ok.




No, sprawa jest niezmiernie prosta. Otóż dzięki temu, że o Sepulturze słychać w mediach branżowych przy okazji każdego koncertu i każdej kolejnej płyty, to i jej byli bohaterowie bracia Cavalerowie zyskują na bieżącej sławie dzięki faktowi, że taka kapela od wielu dekad wciąż istnieje w umysłach słuchaczy metalu tak 50, jak i 10-letnich i nie daje o sobie zapomnieć.Yurian pisze: 8 mies. temu Odnośnie tego co napisał Yog, to właśnie cały żart sytuacji polega na tym, że można zarówno "zaakceptować" jak i nawet posłuchać tego co wychodzi, bo nie jest to takie najgorsze, ale pozostaje niesmak świadomości, pod jakim wychodzi to szyldemI nie bardzo widzę związek pomiędzy liczbą wydanych płyt bez Cavalerów, a ich zarobkami w kolejnych "projekcikach", ale chętnie takowy poznam, jeśli ktoś zechce wyjaśnić.

Może byś zauważył, że to Max był poza Sepulturą przez długie lata. jego brat grał w niej.TheAbhorrent pisze: 8 mies. temu Yog, przecież to bez sensu, co napisałeś, to nie przypadek Paula Di'Anno i Iron Maiden. Bracia są wciąż aktywni i gdyby założona przez nich Sepultura nie istniała bez nich, to pewnie oni by działali pod nazwą Sepultura, być może z jeszcze większym powodzeniem.
A tak wydają ponownie nagrane płyty Sepultury, pod inną nazwą niż Sepultura, bo nazwę zatrzymały osoby, które zespołu nie założyły. To jest dopiero absurd!
No to jest chyba jeden z największych kanałów w historii ciężkiej muzyki. Ponowne nagranie tych samych płyt z identyczną okładką ale pod innym logo, które zrobione jest na stary styl. Bardziej żałosnego ruchu nie znam.TheAbhorrent pisze: 8 mies. temu założyciele Sepultury robią re-recordingi pierwszych płyt Sepultury pod inną nazwą niż Sepultura xD
