Połowa duetu Stars of the Lid w pierwszej solowej propozycji.
Muzyka po części inspirowana snami autora, w których ten, kto posłuchał jego twórczości, umierał...
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
blue_calxrok temu
Tormentor
Posty: 609
Rejestracja:6 lat temu
blue_calx
Kto posłuchał, ten umierał?
Zatem odpalam szefie
Dobrze, że gościu tworzy dalej w podobnym kierunku po śmierci swojego nieodżałowanego kompana.
Nagrany w 1979 roku debiut "Musik aus dem Schattenreich" zespołu Nekropolis zaczyna się niczym dość klasyczna, wywodząca się z kraut rocka elektronika, z każdą minutą jednak atmosfera gęstnieje, a forma - wręcz przeciwnie - staje się luźniejsza. Zapomniany klasyk.
Melduje się na posterunku, Niestety ale nic "nowego" ni specjalnie wkręcającego Nelson tu nie stworzył. Jak dla mnie braknie tu dubu, jaki obecny był na wczesnych albumach, gdzie ładnie to ze zbliżonym klimatem współgrało. Jest poprawnie i tyle.
Będzie nowy album The Black Dog. Prawdopodobnie bez zbędnego hopsania, staroszkolny electro ambient.
Do tego EPka z beatem.
blue_calxrok temu
Tormentor
Posty: 609
Rejestracja:6 lat temu
blue_calx
Black Doga na pewno sprawdzę. My Brutal Life robił mi za ścieżkę dźwiękową ostatniej zimy, w szczególności Beton-Brut. Resztę trudno było zapamiętać, ale całościowo naprawdę siadło.
trochę naciągane, ale fajne synthy w skojarzeniu z pustynią:
+ Humidity Roberta Richa, tam może jakieś bardziej jaskinie i spontaniczna lobotomia.
Rich i Roach to dobry trop. "Dust to Dust" Roacha to dźwięki amerykańskiej pustyni.
Ja najbardziej (z tego co znam z podobnych klimatów) lubię to:
- minimalistyczne, abstrakcyjne, przy zachowaniu klimatu algierskiej i marokańskiej muzyki, a nawet westernowego Morricone, gdyby istniało coś pomiędzy tym, a "Ambient 4", byłoby idealne
Ależ mi podszedł ostatnio ten album. Niby znam od dawna ale dopiero teraz nadszedł jego czas. Autor niestety Rosja więc mamy tu na pierwszym numerze paplaninę w tym języku ale od połowy (na szczęście numeru a nie płyty) zaczyna się sama muzyka.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Muzycznie raczej oczywiste odniesienia do mistrzów szkoły berlińskiej i też w pewnym sensie, myślę o jakiejś ścieżce, którą podąża ta muza, jest jakiś punkt styczny z Carbon Based Lifeforms. O ile CBL podąża w głąb pierwotnej natury człowieka (może ogólnie istot), szukając tej jasnej strony, tak Transponder przygląda się rzeczywistości, także szukając jasności, być może nawet przez różowe okulary. Jak dla mnie idzie coś za tym, nie jest to tylko ładne.
No ładne to jest.
Słuchawki i spacer po lesie z psami.
blue_calxrok temu
Tormentor
Posty: 609
Rejestracja:6 lat temu
blue_calx
Od wczoraj jak sobie przypomniałem o tym numerze, nie mogę przestać słuchać. Zimno, pustka, plamy niczym syrena alarmowa (silent hill jedynka się przypomina), lament i ciężar. Nice!
blue_calx pisze: rok temu
Od wczoraj jak sobie przypomniałem o tym numerze, nie mogę przestać słuchać. Zimno, pustka, plamy niczym syrena alarmowa (silent hill jedynka się przypomina), lament i ciężar. Nice!
pit pisze: 2 lata temu - nowy Tim, może głupio jest pisać, że nowy album czołowego ambientowego artysty naszych czasów obfituje w relatywnie mało "zrywów", glitchy i gwałtownych zmian głośności, ale tak właśnie jest
Mega materiał. Nie doceniłem w 2023 roku, musiał przeleżeć w głowie ponad rok, ale się ułożył i szarpie.
Szumię, szumię, szumię, szumię, mocniej szumię, słabiej szumię, brzęczę, szumię, szumię, szumię, drgam, szumię, itd., itd. I tak przez ponad 2,5 h.
Krótko mówiąc ekstra materiał. No ale to Dominick Fernow.
kurz pisze: rok temu
Krótko mówiąc ekstra materiał.
Całkiem spoko materiał, ale bardziej jako tło do innej aktywności. Właśnie leci jako podkład pod czytadło w pseudolowkraftowych klimatach i sprawdza się doskonale. Przede wszystkim jest mniej noise'owo, a bardziej przestrzennie i transowo. Będzie częściej słuchane.
@Vexatus a znasz inne kultowe składaki z takimi klimatami? Bo ja te znalazłem dawno temo, na jakimś anglojezycznym forum. Nie jest to tylko ambient, ale trochę industrialu, dlatego niespójnie, ale z ciekawością się słucha. No i same znane persony.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
dj zakrystian pisze: 7 mies. temu
@Vexatus a znasz inne kultowe składaki z takimi klimatami? Bo ja te znalazłem dawno temo, na jakimś anglojezycznym forum. Nie jest to tylko ambient, ale trochę industrialu, dlatego niespójnie, ale z ciekawością się słucha. No i same znane persony.
Swego czasu gadaliśmy tu o The Black Dog - My Brutal Life, muszę przyznać, że album mi w miarę przypasował, w szczególności kawałek Beton-Brut został ze mną na playliście do auta.
Tutaj kontynuacja tego albumu, a na horyzoncie widać jeszcze My Brutal Life EP, co ma wyjść 18.07.2025.
Co to będzie, się okaże, dopiero odpalam (szefie).
blue_calx pisze: 7 mies. temu
Swego czasu gadaliśmy tu o The Black Dog - My Brutal Life, muszę przyznać, że album mi w miarę przypasował, w szczególności kawałek Beton-Brut został ze mną na playliście do auta.
Tutaj kontynuacja tego albumu, a na horyzoncie widać jeszcze My Brutal Life EP, co ma wyjść 18.07.2025.
Co to będzie, się okaże, dopiero odpalam (szefie).
Bardzo dobre wieści. Do My Brutal Life często wracam jesienią/zimą. Nowy album przesłuchałem pierwszy numer i jest klimat. Ale z pełnym odsłuchem zaczekam na chłodniejsze dni.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
@mork
U mnie już na CD zagościła MBL2, jedynka limitowana do 600 szt. ponoć jest, alle drogo, bo 150zł za CD i musiałem się pogodzić, że póki co nic z tego.
Fajny mix IDM, downtempo i w jednym miejscu trochę jak Stars of the Lid - sączenie się czystych i jasnych tonów.
MBL (1) też przenosi mnie myślami do trudnej zimy dwa lata temu, ale jak to @kurz zauważył, w kawałku Beton-Brut jest smutek, ale jest też i nadzieja.
No i wkręcił się ten ambientowy odłam blackdogowej twórczości.
Wyszła ta EP od The Black Dog, trzeci album w serii My Brutal Life.
Jak poprzednie dwie siadały, to pozycja obowiązkowa. Ta jest zdecydowanie najbardziej nacechowana nostalgią.
@blue_calx kilka tygodni temu miał premierę nowy album Sync24 (jeden z kolesi od Carbon Based Lifeforms). Myślę, że Ci się spodoba. Polecam na pierwszy rzut numer The Frog and the Bubble.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
500 stron, przez pierwsze 200 zespół jest zepchnięty na dalszy plan, a czyta się błyskawicznie. Punktem wyjścia jest spalenie przez zespół miliona funtów.
Poza tym leciało więcej electro ambientu: Gas, Global Communication, TFSOL.
Sleep is an eight-and-a-half hour concept album based around the neuroscience of sleep by German-British composer Max Richter. Sleep was conceived by Richter and his partner, the visual artist Yulia Mahr. It is targeted to fit a full night's rest. Richter talked with American neuroscientist David Eagleman while working on the album's piece to learn about how the brain functions during sleep. Richter structured Sleep as a large set of variations to echo Bach’s Goldberg Variations, which were supposedly written as a cure for the insomnia of the man who commissioned them.